Tak się składa, że do dopóki oszuści i schizofrenicy z mojej podstawówki ciągną pieniądze od takich osób jak Andrzej, mam spokój. Bo tylko o to im chodzi – aby mogli udawać milionerów. I tak naprawdę mój „mąż” Roman jest z Renatą, bo się zakochali w sobie już w podstawówce. Ja jestem dla nich tylko dojną krową. Wiem, bo dokładnie ich przesłuchiwałam, aby zrozumieć, kim oni w ogóle są. Większość czasu działali za moimi plecami.
Już w czasie mojej podstawówki zrobili coś, co można uznać za polską wersję afery naszyjnikowej, czyli ukradli bardzo pieniędzy jako pośrednicy pomiędzy mną, a ojcem Piotra. Doskonale wiedziałam dla kogo powinna być ta walizka pieniędzy, ale zostałam zniszczona psychicznie także przez moich rodziców, którzy zostali przekonani, że moi znajomi z podstawówki są bogaczami i krewnymi Piotra. Aby to jeszcze udowodnić, zrobili inscenizację podobną do tego, co zrobiła Renata udając, że mieszka razem z moją matką. Czyli namówili kogoś do zorganizowania przyjęcia i Roman z ojcem rzucili się do otwierania drzwi. A bez pieniędzy, które zupełnie im się nie należą, a które wyłudzają, bo udają moich bliskich, są nikim. To są ludzie z półświatka, bez jakiegokolwiek wykształcenia i ogłady. Nic o mnie tak naprawdę nie wiedzą, a jeśli się ich przyciśnie do muru zażynają opowiadać swoje urojenia na mój temat.
Gdy Agnieszka przestała im płacić, bo po śmierci Piotra przeczytała jego pamiętnik, rzucili na mnie z żądaniem pieniędzy. Ale ich dla ich nie ma, bo sami mnie odcięli od możliwości zarobienia ich wokalem. A jeśli rzeczywiście gdzieś w Stanach jest konto z kasą za tantiemy, to wariaci, tak jak zwykle robią schizofrenicy, skutecznie odcięli mnie od wszystkich moich znajomych i kontaktów z fantomem amerykańskim i brytyjskim.
Jedyne, co mogę robić, to cieszyć się moralnym zwycięstwem, bo nie mam nadziei na poprawę swojego losu. Mój tata miał to szczęście w swoim nieszczęściu, że sam padł ofiarą gangu schizofreników, dopiero gdy był dorosły. Dlatego udało mu się uciec z Francji i rozpocząć nowe życie bez napadających na niego wariatów. Tylko tyle, że musiał żyć w komunistycznej Polsce i bał wrócić do Francji, bo stale istniało realne zagrożenie, że schizofrenicy zabiją jego drugą żonę i dzieci. Ja zostałam już w dzieciństwie zniszczona przez znajomych schizofreników tak dokładnie, że miałam ograniczoną możliwość działania i ratowania się. Moja matka i siostra całkowicie mnie sobie podporządkowały, a Ryszard i Roman kwitli, udając za pieniądze Piotra ludzi z wyższych sfer. Tylko co jakiś czas dawali moimi rodzicom i siostrze ułamek tego, co dostawali w kopercie. To wystarczyło, aby podtrzymać ich legendę i dalej uchodzili w oczach moich rodziców za godnych zaufania.
Ryszard i Roman są ludźmi całkowicie dla mnie obcymi i nic o mnie nie wiedzą. Swoje urojenia opierali zawsze na tym, co wyciągnęli ode mnie od mojej matki lub siostry. Nie przyjaźnię się z nimi i kategorycznie odcinam się od tego, co mówią i robią. Mój siostrzeniec też jest ich ofiarą i dlatego chcę, aby odziedziczył po mnie moje mieszkanie. Też ma jakąś schizofreniczkę, która udaje przed wszystkimi, że jest z nim związku i nie potrafi znaleźć nikogo, z kim mógłby być, bo jest ze wszystkich stron przez wariatów blokowany. Mnie spotkał dokładnie ten sam los, bo gdy tylko pojawiał się ktoś, to byłam zastraszana i terroryzowana i odnosiłam takie rany psychiczne po atakach schizofreników, a także moje własnej rodziny, że nie byłam w stanie wejść w jakiś nowy związek. Moi zalotnicy bardzo często byli zaszczuwani i oskarżani o gwałt na mnie. Nikt z nich tego nie popełnił, jedyne ataki fizyczne pochodziły od rodziny schizofreników – czyli od Ryszarda i Romana.
Tak się składa, że tylko podtrzymując mit o naszej przyjaźni i małżeństwie te potwory „zarabiają” pieniądze, udając ludzi z wyższej sfery, niż rzeczywiście są, bo ciągną pieniądze niby „dla mnie”, chociaż nigdy nie widziałam z tego ani grosza. No cóż, przyjdzie mi cieszyć się tylko moralnym zwycięstwem.
Mam nadzieję, że przeżyję kolejny atak tych wariatów, bo zawsze następuje po tym, gdy się ośmielę się mówić prawdę o wariatach z mojej podstawówki. Ale bez względu na realnie niebezpieczeństwo, że mnie zabiją, bo już próbowali, muszę jawnie i wprost przeciwko nim wystąpić.
Nie mam z Ryszardem czy Romanem nic wspólnego i nigdy nie miałam. Odcinam się od tego, co robią i nie odpowiadam za ich opowieści. Wszystko to ich urojenia i niestety są schizofrenikami, którzy wciągnęli w swoje urojenia także członków mojej rodziny. Absolutnie nikt poza mną nie ma prawa wypowiadać się w temacie moich związków. Naiwność mojej rodziny spowodowała, że schizofrenicy, broniąc swojego stanu posiadania zamordowali wiele osób, a ja wegetuję całe życie wiążąc koniec z końcem. Sama się utrzymuję i jestem z tego dumna.
Osoby, które mogą uchodzić za moich bliskich to Michał i jego rodzina. Znamy się na tyle, że z łatwością (porównując do tego, jak reagowali inni ludzi) udało mi się przekonać ich do weryfikacji różnych stwierdzeń, także tych które pochodziły od mojej matki. Należą do mojego klanu, chociaż nie ma ich na zdjęciu na blogu.
Przy okazji osoby, które podają się czasem w fandomie za moje rodzone siostry, to schizofreniczki z rodziny Romana. Z nimi też nie mam nic wspólnego. No cóż, podawanie się za członków mojej „rodziny”, „przyjaciół” czy „męża” przynosi w fandomie nie tylko plagiatorom bardzo duże korzyści. Ja osobiście już na zawsze spierdalam z tego środowiska i spróbuję dalej żyć gdzieś w ukryciu, złośliwie komentując sobie w głowie wszystko, co mnie spotkało. Cieszcie się dalej z towarzystwa tych wariatów, bo przyjaźnicie się z nimi, a nie ze mną i z nimi jesteście w zmowie przeciwko mnie.
Mam nadzieję, że jesteście sobą nadal tak samo jak zawsze zachwyceni, debile. Zniszczyliście mi całe życie i związki z mężczyznami, a także każdą moją formę kariery zawodowej, jaką wolałam mieć zamiast uczenia.