Do mojej amnezji przyczynił się autentyczny psychopata, ojciec Krystyny, który – o ile mi powiedział prawdę – jest nauczycielem matematyki. Sama jestem belfrem i psychologiem, więc wiem, że przynosi wstyd temu zawodowi. Ma kolejnego pecha – bo chociaż z jednej strony z reguły nauczyciele są głupsi niż inne grupy zawodowe i narcystyczni, to jednak prawodawcy oczekują od nich nieskazitelności. Więc takie ataki, jak ten na mnie i zaszczucia są traktowane bardzo surowo.
Andrzej w pewnym momencie postawił sprawę wprost i opowiedział o zaszczuciu, jakie mnie – córkę jego przyjaciela – spotkało w podstawówce. Gang schizofreników oraz sam pan Ch. bardzo szybko dostosowali swoje zmyślenia do nowej sytuacji i zaczęli zmyślać, że pochodzę ze wsi spod Gdańska i nigdy nie chodziłam do podstawówki z Renatą. Ale się mylą, jeśli myślą, że ujdzie im to na sucho. Jak najbardziej jestem pływaczką, którą ta kurwa zaszczuła i zniszczyła z pomocą swoich nowych przyjaciół, po których sięgnęła w fandomie. Gdzie znalazła się idąc moim i mojego taty tropem. Oboje jesteśmy kimś innym niż Nycz oraz państwo Ch. twierdzą. Wbrew temu, co sądzą, mój tata i ja jesteśmy ludźmi szanowanymi w fandomie. Jesteśmy znani szlachcie i innym fanom. Za to państwa Ch. i Krystyny prawie nikt nie zna. bo ja ich nie znam. Jeszcze mniej osób zna Renatę, Romana, Rafała, czy ich siostrę.
Jeszcze inną wersją mojej historii jest twierdzenie, że nie znam Renaty, bo chodziłam do podstawówki w Stanach. Miałabym tam poznać Breta. Barbara czy ktoś inny z tej rodziny zabrał się za opowiadanie mi, kim jest ta kurwa, która jest podobno przez wszystkich znienawidzona, z którą Renata chodziła do podstawówki. No cóż, nie jestem to ja. Tępa kurwa to Renata, a ja jestem tą osobą, która jest niewinną ofiarą tępoty polskiej szlachty. Tak naprawdę zależy mi tylko na norweskim szlachectwie i znani Norwedzy dokładnie tak samo do tego podchodzą i trzymają się razem. Polska szlachta nie ma dworu królewskiego, ani nie ma tak naprawdę tytułów szlacheckich w Polsce, bo zostały zniesione w dwudziestoleciu międzywojennym. Polskie szlachectwo to najwyżej podtrzymywana hobbistycznie tradycja rodzinna, a szlachcice z Norwegii za to autentycznie nadal są szlachcicami.
Nie są w stanie przylgnąć do mnie oskarżenia tych schizofreników o prostytucję. Oskarżają mnie dokładnie o to samo, czym się zajmują kobiety w ich rodzinie. Co profilera nie zdziwi, bo nieleczący się schizofrenicy bardzo często zajmują się właśnie prostytucją, bo predysponuje ich do niej zwiększone libido oraz brak zahamowań. Szczególnie z tego braku zahamowań są dumni. Siostra Romana przechwalała mi się, że jest zawodową call girl. Sama chciała mnie wciągnąć w to zajęcie. Ta rodzina ma tę ideę fix od zawsze. Niedawno wymyślili sobie, że będą mnie sprzedawać Adamowi i innym moim wielbicielom, a ja jeśli chcę żyć, to mam wykonywać ich polecenia oraz przynosić im pieniądze. Fala oszczerstw wobec mnie i mojej rodziny jest spowodowana właśnie tym, że odmówiłam Ryszardowi zostania jego prostytutką. Postanowił mnie zniszczyć także za to, że odmówiłam wynoszenia dla pieniędzy z domu rodzinnego.
Z ciekawymi osobami państwo Ch. się zaprzyjaźnili w latach siedemdziesiątych. I pan Ch. ma być podobno nauczycielem. To co mi zrobił to klasyczne zagranie psychopaty, który nie potrafi oceniać i został wykorzystany przez gang schizofreników. Niestety każdy psychopata nabiera sę na puszenie piór groźnych narcyzów lub schizofreników. Obie te grupy lubią sę fałszywie podawać za lepszych niż są.
Gang schizofreników z mojej podstawówki opętał z pomocą państwa Ch. Avangardę, a ich córka wytoczyła mi świętą wojnę. Zostałam zaszczuta w miejscu pracy, a rodzinny gang Ch. pomimo opowieści moich dobrych przyjaciół odmawiał zrozumienia, że grzecznie są proszeni o odpierdolenie się ode mnie. Wciąż uważali, że osoba z opowieści Andrzeja czy mojej przyjaciółki pisarki nie jest mną.
Zostałam przez pana Ch. monstrualnie i metodycznie zniszczona psychicznie. Taki człowiek powinien być wykopany z zawodu nauczyciela na cito. Wmawiał mi brak kompetencji we wszystkim, co robię i z całym sadyzmem niszczył moją psychikę i wywoływał syndrom sztokholmski. Należałoby się przyjrzeć jego pracy, a także programowi kursu psychologii dla nauczycieli, bo to niemożliwe, że tacy mówią, że nie wiedzieli, że można w takim sposób kogoś zniszczyć. O mało co przez Avanagrdę nie popełniłam samobójstwa. Znowu byłam bliska śmierci, bo komuś nie chciało się weryfikować i nawiązał romans z zawodową prostytutką. Bo powiedzmy sobie szczerze i Barbara i jej córka Renata właśnie tym, według ich zeznań, zajmują, gdy nie zaszczuwają kolejnych osób w fandomie.
Ci ludzie to regularny gang, tylko niestety gang schizofreników, który rządzi Avangardą. I nic nie da się z nimi zrobić. Bo nie zamyka się w więzieniach ludzi chorych psychicznie. Dobrze wiedzą, że są bezkarni i zajmują przestępczością od pokoleń.
Moi prześladowcy kazali mi pisać prawdę, więc piszę. Ale na całe szczęście nie dałam się zniszczyć na tyle, aby pisać kłamstwa, które mi próbowano wmówić.
Jestem święcie przekonana, że pan Ch. nigdy nie spotkał mojego ojca Mariana Wieczorka, chociaż tak twierdził. Gdyby go spotkał, to by wiedział, że atakuje jego córkę w podstawówce. A nawet jeśli, jak twierdzi, widział mnie zanim mi włosy ściemniały, to powinien zweryfikować wszystko i umówić się w moim domu, żeby poznać moich rodziców, zobaczyłby wtedy, że mój tata to jest osoba ze zdjęcia poniżej, a nie skurwysyn z półświatka Ryszard.
Psychopata Ch. nie powinien wierzyć, że kurwa Renata zrobi z jego córeczki super gwiazdę literatury. Zamiast tego panna Ch. została wychowana na tępą idiotkę i sukę.
Nie jestem kurwą, którą wolno pomiatać.
