Wszystkie wpisy, których autorem jest Gosia

Pewna kurwa z Krakowa

Po tym, gdy już mnie zniszczono, bo schizofrenicy z rodziny Renaty wezwali na pomoc małżeństwo Ch., Nycza oraz pewnego prawackiego polityka, w nagrodę za to, że mnie zaszczuto aż do amnezji, próbowano mnie zmusić do pracy dla pewnej tępej pani polityk.

Absolutnie nic chcę pracować dla PiSu i obraża mnie stosowanie argumentów, że mam dziękować, bo dzięki nim (czyli rodzicom schizofreniczki Renaty) „wyrosłam poza swoją sferę”.

Powiem wprost – nikomu nie dziękuję, tylko moim rodzicom, Helenie i Marianowi. To że schizofreniczka Renata zaczęła podszywać się pode mnie, a jej równie schizofreniczni rodzice podjęli tę samą grę w nadziei, że przejmą mój majątek, nie znaczy że to, co mówili jest prawdą.

Będę się mścić na tych ludziach, aż do ostatniego mojego dnia i ostatniego oddechu.

Jeszcze inną sprawą jest, że mój pracodawca postanowił razem z nimi mnie zaszczuć i też zaczął mi wmawiać, że Ryszard jest moim ojcem, a kurwa Barbara matką. Oczywiście przybraną, bo niby moją rodzoną matką miała być kurwa, która podobno zdechła w rowie.

Chcę wiedzieć, jak długo mam jeszcze znosić, że to pospólstwo tak mnie obraża?

Oczywiście żadna z tych osób niczego nie zweryfikowała, za to pod dyktando osób chorych psychicznie bawiła się w samosąd i „psychoterapię”. Kurwa Renata nie jest psychologiem, ta idiotka nie ma nawet matury.

Mam dosyć tego, kurwa, fandomu i tego, że takie rzeczy dzieją się od lat siedemdziesiątych bezkarnie, a moi krewni i przyjaciele – w tym również rody książęce – milczały.

Wynoszę się z Polski. Zawsze to chciałam to zrobić, ale kurwy postanowi zniszczyć mi każdy związek. Ale i tak kurwa nie wyjdę za Romana, bo i tak wiem, że chce mnie zabić – jak to schizofrenik powiedział mi o tym wprost – bo tak naprawdę kocha Renatę, tylko uważa, że brak mu pieniędzy, aby mógł stworzyć z nią rodzinę.

Ja za to sądzę, że brak mu leków. Bo to nie brak pieniędzy, ale jego choroba psychzina sprawiła, że też, kurwa, stracił życie na uganianiu się za osobą, która nigdy go nigdy nie zechce.

Nie będę małżeństwu Ch. dziękować za zniszczone życie. Za moją karierę pływacką, za moje nie stworzone filmy, za moje nienagrane płyty i dzieci, których już nie będę miała. Tak samo nie dziękuję politykowi N za zniszczenie mi macicy i krwotoki, które się wiązały z pękniętym mięśniakiem. Nie dziękuję za prześladowanie i zniszczone życie psychiczne.

Tak samo nie dziękuję pewnej kurwie z Krakowa, która terrorem próbowała mi wmówić, że niewolnicza praca dla niej w PiSie jest jakimś kurwa wielkim zaszczytem. To nie jest prawda, że „dzięki Barbarze” – chodzi, jak rozumiem, o matkę Renaty z Warszawy – wyniosłam się ponad swój stan.

Kurwy, wynocha!!!

Trofeum

Pisałam już o zdjęciach, jakie przemocą lub podstępem robili sobie ze mną różni ludzie. Z reguły było tak, że najpierw mnie terroryzowali i zniszczyli a potem – jakbym była misiem z Zoo – robili sobie ze mną zdjęcia, nie pytając nawet mnie o zdanie.

Uważam, że wszystkie te zdjęcia zostały zrobione przez psychopatów, którzy postanowili – po zniszczeniu mnie psychicznie, a także fizycznie – zdobyć trofea. Czyli psychopatyczne pamiątki po swoich ofiarach. Mam nadzieję, że mają dużo radości z przeglądania swoich zasobów.

Takie jest pochodzenie zdjęć, które sobie ze mną robiono, bo podobno schizofrenik Roman na to pozwolił. Bo rozumiecie, wszyscy uznali, że jestem jego własnością.

To że ktoś pokazuje zdjęcie ze mną, nie znaczy, że jest moim przyjacielem. W fandomie to oznacza z reguły, że jest moim śmiertelnym wrogiem, za to przyjaźni się z gangiem schizofreników z mojej podstawówki.

Czyli Szkoły Podstawowej 157 w Warszawie. W życiu nie chodziłam do jakiejś szkoły we wsi pod Gdańskiem i moimi rodzicami nigdy nie byli Barbara czy Ryszard. Zastępczymi czy nie. I mieszkam w swoim własnym mieszkaniu, odziedziczonym – nigdy dosyć powtarzania – po mojej własnej mamie Helenie.

Nie odpowiadam za schizofreniczne intrygi Renaty oraz jej rodziców. Odpierdolcie się ode mnie.

Yennefer

Tak się składa, że chodziłam z chorą psychicznie Renatą do podstawówki. Sama z siebie nie byłaby groźna, gdyby nie Kościół i państwo Ch. – rodzice Krystyny – z fandomu. A przynajmniej tak wynika z moich rozmów z wariatami, bo zostałam już wtedy zaszlachtowana psychicznie przez udającą szlachtę grupę wariatów oraz owych durniów Ch. Którzy postawili nękać mnie w podstawówce, a także w każdym innym środowisku. Wariaci ściągnęli tam też znajomego księdza, czyli jak rozumiem Nycza. Oczywiście składam to ze strzępków wspomnień, szczegóły mogą się nie zgadzać, ale nie wolno mi milczeć, bo schizofrenicy oraz ich enablerzy nigdy nie odpuszczają.

Renata nie zwróciłaby na mnie uwagi, gdyby nie to, że nie spodobałam się zakonnicy, która uczyła mnie religii. Rozeszło się po szkole i okolicy, że jej pyskowałam. Była to przyczyna dlaczego zainteresowali się mną schizofrenicy z rodziny Renaty. Zaczęli wyciągać ze mnie informacje i bardzo szybko Renata (jak to bardzo często robią schizofrenicy) postanowiła udawać mnie – czyli szlachciankę oraz znajomą Piotra i jego rodziny. A przede wszystkim znajomą Andrzeja Sapkowskiego. A jej rodzice – również schizofrenicy – postanowili zostać „moimi opiekunami” i zaczęli przedstawiać się jako „moi nowi rodzice”. Cała ta rodzina moim i mojego taty tropem ruszyła do fandomu oraz do wyższych sfer. Ale zatrzymali się tylko na biskupie oraz na małżeństwie Ch. To oni są ich wyższymi sferami i po magierami, którzy dezinformowali wszystkich, przedstawiając Barbarę jako moją „matkę”.

Z tego, co wiem, Andrzej Renaty – jako Yennefer – nie zna. Za to udaje przed nim moją najlepszą przyjaciółkę, tak jak jej rodzice przyjaciół moich rodziców. Tak wyglądają typowe schizofreniczne intrygi.

Państwo Ch. – a przede wszystkim kler – postanowili schizofreników chronić. Wystarczyło, że rodzice Renaty czyli Ryszard i Barbara zaczęli się podawać za mnie, aby zaczął się dla mnie piekło. Państwo Ch, nie mieli prawa działać bez weryfikacji kim jestem i w Klubie Szlacheckim. Samo zapewnianie Renaty, że jej tata nazywa się Marian a mama Helena i że jest pływaczką nie powinno rozpocząć prześladowań mnie, które trwają do tej pory i zniszczyły mnie oraz wielu osobom życie. Spotkałam się z taką brutalnością ludzi z rodziny Ch. oraz ich znajomych, w tym też polityków czy kleru, że nigdy tego nie wybaczę.

Nie jestem tępą chłopką, jak przedstawia mnie małżeństwo Ch. Nie mam schizofrenii, napisałam swoje własne teksty i jestem osobą, której Renata i Roman ukradli konspekty. Zniszczono mi moje życie osobiste, zniszczone moją karierę sportową, zniszczono mi moje życie zawodowe tylko dlatego, aby pewna zakonnica mogła dokonać swojej zemsty na mnie i aby pewna głupia tępa schizofreniczka mogła się ze mnie nabijać.

Nie daruję żadnym enablerom – czyli pomocnikom – tego gangu schizofreników. Wiem, że enablerzy, szczególnie tak okrutni i perfidni, mają także zarzuty karne, nie tylko cywilne. Domagam się rozpoczęcia procesu. Tym bardziej, że aby sprawa nie ujrzała światła dziennego, zostałam zakatowana ponownie do utraty pamięci oraz wystąpienia syndromu sztokholmskiego – czyli zaczęłam znowu mówić to, czego spodziewali się ode mnie moi prześladowcy. Zbliżam się do wieku emerytalnego, ale nie pozwolę, aby to mi zrobiono, uszło na sucho.

Domagam się więzienia dla Nycza, państwa Ch, oraz ich córeczki Krystyny. Mam nadzieję, że w więzieniu się opamiętają. Ja do tej pory nie usłyszałam przeprosin. Teraz nawet jeśli się pojawią. przeprosinami, to ich nie przyjmę i są to dla mnie ludzie już pozbawieni szlachectwa. Bo ataków na mnie i Rodzinę nikt nie wybaczy.

Ewentualnie mogą się przyznać do choroby psychicznej i zacząć się leczyć. Ale i tak nie chcę ich oglądać, nie po całym życiu prześladowań i cierpień przez nich zawinionych. Bardzo proszę, aby Krystyna przestała udawać moją przyjaciółkę. Bo nie jesteśmy w przyjaźni.

Barbara nie jest moją matką, a jej córka Renata nigdy nie była narzeczoną Piotra. Zmowa, żeby o niej mówić „Yennefer” bez podawania imienia jest czymś obrzydliwym, bo naprawdę wszyscy moi przyjaciele myśleli, że państwo Ch. mnie mieli na myśli i mnie chwalili i chcieli po zaszczuciu wspierać. Jest całkowicie przeciwnie. To ja jestem ofiarą, którą zaszczuli razem z gangiem schizofreników z mojej podstawówki oraz durnymi politykami prawicy.

Bardzo proszę przestać mnie obrażać.

Żądam rozpoczęcia procesu karnego tych ludzi. Tak bezczelnych i brutalnych enablerów, którzy doprowadzają do samosądów i wymierzają kary, trzeba karać. Cywilne odbędą się na pewno, gdy tylko stanę na nogi.

Również za niektóre rzeczy, które mi zrobiono, samo „przepraszam” nie wystarczy. Nie za takie kłamstwa i zniszczenia także fizyczne.

Blondynki

Mylę blondynki. Są przynajmniej dwie wysokie blondynki, które się pojawiają w fandomie. Jedna to Anna z Anglistyki, której dziecko ratowałam po utopieniu przez schizofrenika, a druga to schizofreniczka, która pojawiła się w mojej podstawówce i która z resztą gangu skopała mnie na szkolnym lodowisku, które w zimie zostało wylane przed budynkiem mojej budy.

To ta chora psychicznie blondynka z okolic mojej podstawówki latała za mną w czasie konwentu z nożem i pocięła spodnie. O ile się orientuję, jest kuzynką Romana. W tym gangu schizofreników są dwie rodziny – kuzyni i kuzynki Barbary i Ryszarda oraz kuzyni i kuzynki Romana i Rafała. Należy też do tego gangu doliczyć licznych enablerów (czyli ludzi zdrowych, którzy uparli się pomagać chorym urzeczywistnić ich chore urojenia i tylko im wierzą).

Jak mi powiedziano, wszyscy od lat mają diagnozy i Policja wraz z biegłymi nie ma co do nich żadnych wątpliwości. Są chorzy psychicznie w stopniu okropnym i nie chcą nic z tym robić. Wszyscy ludzie z tych rodzin są jak najgorszym źródłem informacji o kimkolwiek. Za to takie osoby jak Nycz uwielbiają ich towarzystwo oraz przekazywanie ich każdej opartej na urojeniach plotki, którą ci wariaci zechcą puścić.

Mój blog jest tak napisany, że dokładnie widać, ile bólu i wysiłku wymaga ode mnie składanie w całość wydarzeń i wspomnień po kolejnym zaszczuciu przez schizofreników, którzy postanowili mnie „leczyć” i zaczęli wmawiać nieprawdę. Szkoda, że znaleźli sobie tylu durnych enablerów, którzy nagle doszli do wniosku, że będą mądrzejsi od psychologów klinicznych i psychoterapeutów, więc postanowili „zrobić ze mną porządek” za pomocą terroru i zastraszania. A ludzka psychika i pamięć są bardzo kruche i łatwo je uszkodzić. Pod wpływem stresu spadają też kompetencje.

Całe moje życie upłynęło mi na naprzemiennym odzyskiwaniu wspomnień i kolejnych atakach tych wściekłych schizofreników oraz ich enablerów. Nic nie zrealizowałam ze swoich planów życiowych. Mam już dosyć tego piekła. Moi bliscy, krewni i przyjaciele także już mają dosyć.

Nie chcę też już słyszeć o kolejnych zaszczutych z wynikiem śmiertelnym przyjaciołach. Ja sama według podręcznika przy tak poważnej amnezji i uporze moich prześladowców powinnam już być dawno martwa i zastanawiam się, czy rzeczywiście warto było czepiać się życia. Ale obiecałam, że się nie poddam. Muszę żyć, aby kilku debili enablerów wsadzić do więzienia. Niestety w przypadku samobójczej śmierci ofiary zaszczucia nie ma możliwości wsadzić winnych do więzienia. Ofiara musi przeżyć, aby można było wymierzyć sprawiedliwość. Bez niej nie ma procesu sądowego.

Mam dosyć różnych kłamstw krążących po fandomie. To nieprawda, że jestem szczęśliwa i że dawno już odzyskałam pamięć po zaszczuciu. To nieprawda, że mój stan psychiczny jest spowodowany przez metali. Jest spowodowany przez prawicę, kler oraz gang schizofreników. Wszyscy ci ludzie uznali, że są najmądrzejsi na świecie i że psychoterapeuci czy biegli sądowi nie są do niczego potrzebni. Przypominali w tym ludzi, którzy odepchnęli od stołu operacyjnego neurochirurgów i zaczęli sami po otworzeniu czaszki grzebać na oślep w mózgu. Takiego pokazu debilizmu nikt się po nich nie spodziewał.

Mam nadzieję, że już nigdy w życiu tych tępych kutasów już nie zobaczę.

Katolickie wychowanie

Jedną z rzeczy, które mnie poróżniły z Kościołem Rzymsko-Katolickim to poglądy na wychowanie dzieci. Wiem, jakie poglądy posiadają księża i co radzą młodym rodzicom. Szczególnie przerażające jest to, w jaki sposób zdaniem kleru powinny być traktowane niemowlęta.

Zdaniem Kościoła dzieci i kobiety nie mają praw żadnych, ale na razie skupmy się na dzieciach. Zdaniem kleru niemowlęta, czyli osoby, które jeszcze nie mogą słowami wyrażać swoich potrzeb, powinny być traktowane jak przedmioty, bo „dorośli muszą mieć swoje życie”. Owo posiadanie swojego życia polega na tym, że dziecko jest karmione i przewijane o konkretnych porach, a poza tym zostawiane samemu sobie. Nie dziwmy się więc, że w takim środowisku śmierć łóżeczkowa noworodków może być problemem. Takie porzucone faktycznie dziecko potrafi umrzeć z żalu i przerażenia. To co, promuje kler, jest przeciwieństwem zdrowych instynktów, których należy słuchać. Jedyne, co można osiągnąć w ten sposób to niszczenie ludzi i chowanie osób ułomnych psychicznie.

Ludzkie dzieci nie rodzą się ślepe, ale pomimo tego są bezradne i bardzo słabo rozwinięte. Źrebaki radzą sobie na przykład o wiele lepiej. Miesiące po urodzeniu bardzo często określa się jako czwarty trymestr – tak bardzo potrzebny jest bliski kontakt z rodzicami. Dzieci należy wtedy kangurować – kłaść sobie na brzuchu lub klatce piersiowej i nie powinny być zostawiane same. Najlepiej zaś, żeby czuły dotyk gołej skóry. Ludzie powinni w takich sytuacjach słuchać się instynktów i podobnie, jak robią to plemiona pierwotne, cały czas mieć dziecko przy sobie.

Dziecko, które jest traktowane mechanistycznie, jak coś, co należy tylko co kilka godzin obsłużyć, wyrasta na dorosłego, który jest osobą psychopatyczną i nie potrafi nawiązywać prawidłowych więzi z innymi ludźmi. Dla takiej osoby liczy się tylko własna kariera oraz jest w stanie bez wahania skrzywdzić każdego, kto mu stanie na drodze do władzy. Ludzie tak potraktowani w dzieciństwie nie potrafią okazywać empatii, bo sami nigdy z czułością i empatią nie byli traktowani. Nie są w stanie kierować się wyższymi uczuciami.

Piewcy takiego stylu wychowania nie powinni się powoływać na jakichkolwiek psychologów, bo żaden psycholog nie zaleca takie porzucenia dzieci i lekceważenia ich podstawowych potrzeb, jak potrzeba czułości i poczucia bezpieczeństwa. Ludzie, którzy chcą mieć dzieci, powinni być na tyle dorośli, aby wiedzieć, z jakimi obciążeniami wychowywanie malutkich dzieci się wiąże. Brak snu u rodziców w pierwszym okresie życia dziecka to norma. To że kobieta nie ma możliwości się często nawet umyć, bo dziecko jest tak wymagające, to też coś oczywistego.

Nie dziwmy się stanowi naszego społeczeństwa, jeśli ludzie nadal w kwestiach psychologii chcą słuchać księży, którzy łżą, że takie są zalecenia psychologów. Żaden psycholog nigdy się pod czymś takim nie podpisze. Nigdy nie zaleci porzucania dzieci na wiele godzin. Przerażony, płaczący noworodek czy niemowlę musi dostać pomoc od rodziców, nie wolno dziecka zaniedbywać, czy z jego punktu widzenia porzucać.

Psychopaci wychowani w powyższy sposób nie powinni rządzić Polską.

Z tego co wiem, księża lubią zmyślać wszystkie swoje przypowieści – zresztą rzadko wynika z nich to, co chcą ilustrować – ale powoływanie się na autorytet psychologii w momencie, gdy promuje się zabobon i okrucieństwo wobec dzieci oraz ich zaniedbywanie, jest taką przesadą, że należy wyciągnąć konsekwencje prawne. Bardzo proszę, zgłaszajcie takie wypowiedzi Policji.

Nie można pozwalać na takie kłamstwa komuś, kto potrafi wymyśleć każde kłamstwo i zaszczuć każdą osobę, byle by tylko postawić na swoim. Psychologia mówi zupełnie coś innego niż kler na temat, jak opiekować się noworodkiem.

Sadyści i psychopaci, tylko tak mogę skomentować takie wypowiedzi kleru, które niszczą dzieci i krzywdzą dorosłych, którzy potem muszą radzić sobie z zaburzeniami u dzieci. Zaburzeniami, dodajmy. których można było uniknąć.

Kler nienawidzi kobiet i dzieci, więc nie należy słuchać ich rad, jeśli chodzi o te dwie grupy ludzi. Wszystkie ich zalecenia podszyte są chęcią skrzywdzenia kogoś, kto jest kobietą lub dzieckiem. Psychoterapeuci bardzo ostro oceniają kler i nie mają złudzeń co do Kościoła. Wy też nie miejcie żadnych. To głupie pawiany.

Prezydent

Doszły mnie słuchy, że pewne osoby w fandomie łączą mnie z kampanią prezydencką. Absolutnie muszę zaprzeczyć, bo nigdy nie popierałam Prezydenta. Jeśli z jakimś politykiem zrobiono mi zdjęcie, to bez mojej zgody i praktycznie przemocą. Nie odpowiadam za to, kto postanawia zrobić sobie zdjęcie ze mną, szczególnie jeśli jednocześnie przeszłam akcję zastraszania mnie i terroryzowania przez gang schizofreników z mojej podstawówki.

Schizofreniczka Barbara nie jest nikim z mojej rodziny i nigdy nie rozmawiałam z nią o moich poglądach politycznych i z całą pewnością nie zgłaszałam jej chęci pracy dla PiS. Nie rozumiem wiec, dlaczego podlegałam przemocy, jakbym rzeczywiście należą do Barbary o ona miałaby prawo decydować z kim rozmawiam i co robię wżyciu. Uważam, że już i tak wyrządziła mi dostatecznie dużo zła doprowadzając do mojej amnezji z powodu zaszczucia, kiedy byłam studentką. Jestem z tego powodu osobą samotną, bez dzieci i robię zawodowo nie to, co powinnam robić. Przypominam, że Anglistykę zaczęłam pewnym momencie traktować hobbistycznie, a prawdziwym moim powołaniem okazała się Psychologia.

Absolutnie nie popierałam Prezydenta i proszę, żeby o tym pamiętano. Nikt z rodziny Barbary, jej męża Ryszarda, ich córki Renaty, czy też jej ukochanego Romana oraz jego krewnych nie przyjaźni się z mną. Nic, co ci ludzie o mnie mówią, nie jest prawdą. Za to stworzyli jeden z najwiekszych i najgłupszych gangów schizofreników znanych Polskiej Policji.

Wykonywano wiele prób – w części uczestniczyłam – żeby nakłonić tych ludzi do leczenia, ale wysiłki profilerów, psychiatrów oraz policjantów spaliły na panewce. Głównie dlatego, że ci schizofrenicy dostali tak duże poparcie od kleru oraz polityków. Poczuli się tak bezkarni, że rozwinęli działalność, która przekroczyła Atlantyk. I nie przesadzam, bo udało im się wziąć udział w zaszczuciu Amerykanów, którzy w tym momencie byli w Stanach.

Takie uroki globalizacji oraz rozwoju współczesnych technologii. Niestety znalazły się osoby, które dla nich tłumaczyły, a także same okłamywały moich przyjaciół z własnej woli. Czasem też nie trzeba było tłumaczyć, bo niektórzy moi znajomi, jak na przykład pewien Szwed, Norweg czy Amerykanin nauczyli się polskiego.

Bardzo proszę, aby mnie już nigdy nie wykorzystywać w żadnych kampaniach politycznych. Brzydzę się polityką i wiem, że garną się do niej najgłupsi ludzie. Bo im ktoś głupszy, tym bardziej się chce dorwać się do władzy i z reguły idzie po trupach.

Jeśli do tej pory nie protestowałam, to dlatego, że zostałam brutalnie zaszczuta i straciłam pamięć. Wywołano u mnie syndrom sztokholmski, który ukradł mi kolejne dziesięć – a może nawet więcej – lat produktywnego życia. Jestem tak nieszczęśliwa, jak tylko można być nieszczęśliwym, bo walczę z syndromem sztokholmskim, sklejam wspomina w całość, odsiewając urojenia wariatów, którzy mi je swobodnie wtłaczali do głowy i mam problemy ze zwykłym funkcjonowaniem. Złośliwie wzmocniono u mnie też problemy, któ®e wywołały popełnione na mnie przez schizofreników gwałty.

Z całą pewnością mogę stwierdzić, że nie chcę w swoim otoczeniu ani zawodowych polityków (szczególnie prawicy), ani zawodowych, zakłamanych i równie głupich zawodowych katolikó z Kościoła. Mam dosyć ich sadyzmu i psychopatii oraz traktowania mie jak własności Barbary czy Romana.

Na pewno nie urodziłam się po to, aby im pomagać w karierze.

Zaszczucie mie, abym tylko nie mogła opowiedzieć, co mnie rzeczywiście spotkało, to takie przestępstwo – kolejne popełnione przez tych samych ludzi – że będzie musiała zainteresować się tym Prokuratura.

Anna z Anglistyki

Moja koleżanka Anna z Anglistyki jest winna zaszczucia mnie na Uczelni. Słuchała tylko schizofreniczki Renaty oraz jej matki Barbary, która – co nie jest tak rzadkie u schizofreników – podawała się i podaje za moją mamę.

Anna z Anglistyki była tą chorą psychicznie osobą, która wykradła z sali egzamin z Psychologii (ale tej dla Anglistów) i rozpoczęła aferę, która nie wiem, co maiła na celu. Podejrzewam, że miała udowodnić, że wszystkie pytania ściągnęłam, bo jestem wiejskim imbecylem, który nic nie potrafi i jest ograniczony umysłowo. A wszystko opierało się tylko na słowach osób chorych psychicznie.

Jeśli ktoś tutaj był chory psychicznie to tylko ta Anna. Na chwilę trafiłam z nią na jedne zajęcia, ale czym prędzej przeniosłam się do innej grupy. Robiła takie rzeczy, jak zakazywanie wykładowcy używania nazwisk, żebym przypadkiem nie dowiedziała się, kim jest. Czysta paranoja z tej pani biła.

Anna atakowała mnie nożem w czasie konwentu i zniszczyła mi nowe dżinsowe bojówki. Nie wiem, czym na to zasłużyłam, ale dobrze przynajmniej, że nie atakowała okolic serca, bo i zdarzyło się kiedyś, że miałam przeciętą kurtkę na wysokości serca. Naprawdę nie chodzę i nigdy nie chodziłam za schizofreniczką Renatą z nożem, a już na pewnie nie wtedy, kiedy byłam w Chinach.

Anna brała udział w wielokrotnym zaszczuciu mnie na Uczelni, także wtedy, kiedy zwabiono mnie do zamkniętego pomieszczenia i sterroryzowano, by później o mało nie doprowadzić do mojego samobójstwa.

Ta sama Anna domagała się ode mnie oddania kluczy do mojego mieszkania Renacie, ale nie pozwoliłam się okraść. Byłam przez nią bita i wyzywana. Uderzyła mnie i zwyzywała przed samymi zajęciami, aż się rozpłakałam i nie mogłam prowadzić zajęć. Rozpuszczała o mnie nieprawdziwe plotki wszędzie.

Nie pojawię się w miejscach, gdzie ona i inni schizofrenicy z gangu Renaty się pojawiają. Już raz zostałam zwabiona do warszawskiego klubu fantastyki, nie dam się na to namówić ponownie. Znam chory plan schizofreników, którzy chcą mnie nakłonić do samobójstwa i zmusić do zostawienia majątku Romanowi. Potworzył sobie takie fikcyjne „dowody” na nasze pożycie, a także ma takich urobionych przez siebie pseudo świadków, że może nawet udałoby mu się przekonać sąd po mojej śmierci, że coś mu się należy. Ale bronię się skutecznie, chociaż ten gang schizofreników zniszczył mi całe życie, i oddam im ani złotówki.

Ten blog jest moją najlepszą obroną i może służyć za moje zeznania w czasie sprawy spadkowej.

To skandal, że ktoś taki jak ja musi przechodzić takie katusze w czasie całego życia, tylko dlatego, że imbecyle i beztalencia zmówiły się z gangiem schizofreników. I do tego te gówna cały czas odmawiają weryfikacji podstawowych faktów.

Podstawowe akty są takie, że studiowałam też Psychologię, schizofreniczka Barbara nie jest moją matką i jestem skrzywdzonym – także przez Krystynę – geniuszem.

Mam nadzieję, że już w życiu tych durnot nie zobaczę.

Jeśli to prawda, że Annę wywalono z Zary, to na to zasłużyła. Chociaż nie wierzę, że magister Anglistyki (jeśli w ogóle skończyła, bo była wyjątkowo tępa) tak się zdeklasowała, że pracuje jako sklepowa. Prędzej już Renatę wywalono, bo to pewnie jej urojenie rozpoczęły tę aferę i obrzucanie mnie błotem – mnie wiernej klientki i dawnej celebrytki.

A moich zdjęć z Piotrem czy Adamem nie znajdziecie online, bo to czasy sprzed Internetu. Szukajcie ich w dziale czasopism Biblioteki Narodowej, ale z tego co wiem, Adam ma gotowe skany. Renaty na nich nie stwierdzono. Zdjęcia moje z Bretem gdzieś tam też powinny być.

Nagranie

Jednym ze sfingowanych dowodów, jakimi posługuje się Roman i jego schizofreników, jest nagranie, na którym mówię – „jesteś moim mężem”. Nie jest to całe nagranie, bo na początku nie pada imię Roman, tylko Piotr. Już tłumaczę, jak powstało.

Ofiara zaszczuwana przez schizofrenika traci pamięć z łatwością. Schizofrenicy to wykorzystują wmawiając ofiarom różne rzeczy i się nimi bawiąc. Bardzo szybko się każdy schizofrenik przekonuje, że ofiara w takim stanie zaczyna się podporządkowywać i wypełnia polecania schizofrenika.

Naczelnym celem Romana jest wejście w posiadanie mojego mieszkania i mojego majątku, bo chce stworzyć rodzinę z Renatą, ale go nie stać. Jak to zwykle robią schizofrenicy pracuje w spożywczym, dlatego ma co jeść, bo wychwytuje wszystkie przeterminowane produkty i kradnie. Schizofrenicy nie panują nad swoimi wydatkami i mają też zwyczaj rozdawać pieniądze, udając – pod wpływem swoich urojeń – bogaczy.

Roman bardzo chce doprowadzić do ślubu ze mną, żeby po mojej mniej lub bardziej samobójczej śmierci, po mnie odziedziczyć. To jest z typowych zagrań nieleczących się schizofreników, którzy są dziećmi nieleczących się schizofrenicznych dynastii. Kolejne pokolenia się nie leczą i wegetują na najniższej krajowej, od której jeszcze odliczane są „dodatkowe” wolne dni.

Roman, torturując mnie psychicznie, gdy złapał mnie razem ze swoim gangiem, a byłam chwilami przytrzymywana przemocą, zaczął się podawać nie tylko za Adama, ale też za Piotra. Zostałam praktycznie sterroryzowana, aby wypowiedzieć słowa o tym, że jest moim mężem. Już wtedy ustawił na jeziorze pułapkę ze ściętego drzewa i wiedział, że Piotr ze mną rozmawia, aby mi pomóc odzyskać pamięć. Roman zasugerował, że Piotr jest nieszczęśliwy w małżeństwie i chce się rozwieść, aby do mnie wrócić. Wypowiedziane przeze mnie słowa miały pomóc dziedziczyć po nim, gdyby rzeczywiście zginął w wypadku. Ale nie wierzyłam, że rzeczywiście rozmawiam z Piotrem. Dałam temu wyraz w e-mailu wysłanym Policji, w którym opisałam ten kolejny napad na mnie.

Prawda jest taka, że Roman ma zamiar posłużyć się tym nagraniem, aby dziedziczyć po mnie. Jest to kolejny sfingowany dowód na to, że byliśmy razem. Schizofrenicy tak robią, aby urzeczywistnić swoje intrygi. Na jego nieszczęście wysłałam emaila, także do Policji, informujące o tej intrydze i kto po mnie dziedziczy. Jest to ktoś z mojej rodziny.

A jeśli chodzi o małżeństwo Piotra i Agi, to oboje byli w sobie zakochani i szczęśliwi. Byli zachwyceni tym, co razem stworzyli i co mieli. Piotr mnie kilkoma rzeczami tak do siebie zraził, że nic już do niego nie czułam, chociaż pamiętam teraz, co się działo, gdy byłam jeszcze nastolatką. Rzuciłam Piotra, kiedy skończył osiemnaście lat. Typowy romans dzieciaków.

Właśnie się zorientowałam, że to ja zawsze rzucałam facetów. Lub traciłam pamięć po zaszczuciu.

W pewnym momencie, gdy Piotr został rzucony przez laskę, która zakochała się w swoim mężu, zasugerowałam mu, aby zaczął spotykać się z Agą, bo jest naprawdę uroczą i dobrą osobą. Jednocześnie dosyć złośliwie zrobiłam mu listę rzeczy, których nie powinien robić, aby ten związek z nią wypalił. Wymieniłam też rzeczy, jakie powinien robić dla Agi. Z drugiej strony Piotr cały czas chciał mnie wydać za Adama, tylko nie wiedział, że najpierw trzeba rozwiązać kwestie ataków schizofreników na mnie i moje problemy z amnezją, którą wywołało prześladowanie mnie przez Renatę, Romana oraz ich przyjaciół z Avangardy.

Tak więc, wbrew różnym fantomowym plotkom powiem jedno. Nie było między mną i Agą złej krwi, bo ja zawsze chciałam wrócić do kogoś innego i tego nie ukrywałam. Dodam też, że nie był to Adam. Śmierć Piotra wcale nie była dla mnie takim szokiem, jak dla Agi, bardziej się martwiłam, jak wielką stratę poniosła Agnieszka. Ja zawsze byłam pewna, że żona Piotra, ktokolwiek nią zostanie, będzie młodą wdową. Gang schizofreników dodatkowo w czasie świeżej żałoby brutalnie zaatakował Agę w czasie konwentu i sterroryzował, domagając się pieniędzy i przyznania, że Renata jest „żoną Piotra”. Agnieszka jest po mnie kolejną osobą, która omija konwenty Avangardy. Ja nie jestem powodem, dlaczego Agi nie można znaleść w czasie konwentów w Warszawie, bo ja na tych konwentach nie bywam. To nie mnie unika. Sprawdziłam, nadal jestem dla Avangardy persona non grata.

Naprawdę Piotr się nie rozwiódł i nie ma żadnych pieniędzy dla Renaty. Nie rozbijałam też jego małżeństwa. Jeśli Aga coś wspomniała o pomocy dla mnie, to tylko dlatego, że mamy plany wspólnych interesów, które nie mają nic wspólnego z gangiem schizofreników z mojej podstawówki.

Nieprawdą jest też, że nigdy nie chciałam wyjść za mąż, ale muszę być zakochana, aby tego chcieć. Chciałam wyjść za Breta, a potem za Kristiana, który mnie ratował po zaszczuciu przez idiotów z warszawskiego klubu, bo już postanowiłam popełnić skuteczne samobójstwo. Bardzo nie dziękuję różnym idiotom za zaszczucie mnie tak dokładnie, na podstawi oskarżeń schizofreników, że z powodu problemów z pamięcią, traumy i syndromu sztokholmskiego nie byłam w stanie zrealizować żadnym moich planów stworzenia rodziny.

W sumie o Tommym też nie powinnam zapominać i muszę go umieścić na mojej liście.

Więc jedyne, co mogę powiedzieć to „odpierdolcie się ode mnie, kurwy!” Ludzie nie przychodzą na wasze konwenty, bo można zdrowie stracić. Wasze towarzystwo jest zbyt niebezpieczne.

Terror

Ludzie, którzy nie znają mechanizmów zaszczucia, uważają, że wrzaski i terror nie powinny robić wrażenia na ludziach niewinnie oskarżanych, ale jest wręcz przeciwnie. Wszystkie agresje okazywane wobec ludzi, którzy są winni przedstawianym im zarzutom, nie wywołują takich obrażeń psychicznych, jak terroryzowanie i obrzucanie obelgami osób niewinnych. Winni wiedzą, za co obrywają, więc mniej cierpią. Ludzie niewinni przechodzą katusze i znajdują się w matni, bo nie potrafią wytłumaczyć swoim oprawcom, jak ci bardzo się mylą.

Psycholodzy nienawidzą aktów terroru, ponieważ można w ten sposób kogoś zniszczyć psychicznie i zmusić do samobójstwa. A jeśli nawet taka osoba przeżyje ataki terrorystów, to zawsze już będzie cieniem siebie, jak ja i mój tata. Celują w tym schizofrenicy z ich nieprawdziwymi oskarżeniami niewinnych ludzi i urojonymi krzywdami. Moi znajomi schizofrenicy, których mam nieszczęście znać od podstawówki, zaszczuli wiele osób, podburzając przeciwko swoim ofiarom wiele środowisk. Zawsze pomaga im w tym kler, zachwycony ich „świętością” i tym, że „przemawia do nich Bóg”.

Nie mam najmniejszego zamiaru pojawiać się na spotkaniach Avangardy. Miałam pecha przyjąć takie zaproszenie, kiedy jeszcze byłam studentką. Chociaż klub wtedy nazywał się chyba inaczej, ale nadal działają w nim te same osoby. Klub i schizofrenicy zamknęli salę na klucz i zaczęli mnie zaszczekiwać i terroryzować. Od tamtej pory jeszcze nie odzyskałam do końca pamięci. Klub zniszczył mi całe moje życie. Nie dziwcie się więc, że moi przyjaciele zablokowali Worldcon dla Avangardy.

To jest przeklęty klub i przeklęci ludzie. Nie powinni sobie przybijać piątek za zniszczenie mnie. Ale skoro tak lubią, to mogą sobie nadal stawiać schizofreniczkę Renatę na postumencie i się do niej modlić. Ale beze mnie. W karierze żadnej idiotce z klubu to nie pomoże. Bo to nie Renata i nie Roman decydują, kto jest kim w światowym ruchu fantastyki.

Przeżyłam wbrew temu, co mi wtedy plagiatorka ze swoimi przyjaciółeczkami zaserwowała. I nie zamierzam nikogo z rodziny schizofreniczki Barbary przepraszać. To nie jest moja matka, tylko Renaty. I nie dam sobie ukraść mieszkania, które jak najbardziej legalnie po mojej mamie Helenie odziedziczyłam. Nie zajmuję go nielegalnie, kurwa. Schizofreniczka Renata może się obejść smakiem.

Kurwa, macie skończyć już z tymi oskarżeniami wobec mnie. Wszystkie oparte są na jakiś schizofrenicznych intrygach debili z mojej podstawówki. Jesteście bez szans w tym sporze, bo nie macie racji.

Aktów terroru wobec mnie sobie nie uroiłam. Ludzie z klubu razem ze schizofrenikami zrobili mi też wjazd do pracy i zaczęli robić awantury, więc nie udawajcie już nigdy moich przyjaciół i że moje skargi na was są oparte na moich urojeniach. Kłamstw i fałszywych oskarżeń wobec mnie też sobie nie wymyśliłam. Pobicia też nie.

Samosąd

Schizofreniczny bełkot Barbary na mój temat był podstawą do zaszczucia mnie już w podstawówce. Schizofreniczka kontynuuje to dalej, ale chyba nikt z Avangardy, gdzie działa jej równie schizofreniczna córunia Renata, która pasjami podszywa się pode mnie, bo ma nadzieję, że w ten sposób się dorobi. Żądała już ze swoimi przybocznymi z mojej Anglistyki, chociaż nigdzie niczego nie studiowała, abym oddała jej moje mieszkanie. Już to sobie wyobrażam. W celu dostania mojego mieszkania zaczęła udawać, że jej matka Barbara jest moją matką, a moja mama Helena tylko wynajmuje mi pokój w mieszkaniu, które niby „należy do niej, Renaty, czyli Yennefer”.

Dwie najgłupsze i najgorsze studentki Anglistyki dokonały na mnie samosądu i wciągnęły w to też moje koleżanki. Skończyło się to tragicznie, bo najgorsze zaszczucia – jak notują podręczniki profilera – odbywają się w środowisku nauczycielskim. Niestety nauczyciele są bardzo często głupi i narcystyczni. Moje inne i nowe znajome też postanowiły mi „pomóc” pod dyktando obu schizofreniczek oraz ich ukochanych.

Ciekawe też, że do samosądu dołączyła też pani B. – jak najbardziej psychiatra, ale tak głupia, że pod wpływem Barbary postanowiła zapomnieć o wszelkich zasadach postępowania z pacjentem i że takie akcje w plenerze ma obowiązek przekazywać profilerom. Psychiatra i psychoterapeuta nie mają prawa wychodzić z gabinetu. Mają obowiązek zajmować się tylko pacjentem, który dobrowolnie do nich przyszedł. Niestety zaszczutemu człowiekowi bardzo łatwo można wmówić schizofrenię, a o to zabiegają schizofrenicy, którzy nie przyznają się do swojej choroby i wszystko obracają o sto osiemdziesiąt stopni. Dlatego takie rzeczy zostawia się profilerom, którzy znają typowe urojenia schizofreników na pamięć i pamiętają o weryfikacji wszystkiego. Profilerzy nie niszczą ludziom życia na kilkanaście lat. I co mi z tego, że po kilku latach „obserwacji” pod kątem „schizofrenii” pani B. wypisała poprawne leki na stany lękowe potwierdzając w ten sposób moją autodiagnozę.

Jestem przerażona, jakie rzeczy przypisuje mi schizofrenia tego gangu i podejrzewam, że motywacją enablerów była zemsta (chociaż jestem niewinna) i nic innego. Wcale nie próbowałam zabić Renaty w lato 2002. Byłam wtedy w Chinach, a zdjęcia moich wiz są na blogu. Bardzo proszę je sobie odnaleźć. Wyjechałam pod koniec czerwca, a wróciłam już we wrześniu.

Wcale nie oślepiłam mamy Doroty – a to jest kolejna rzecz, która usłyszałam o sobie. Nawet nie wiem, jak to osoba wygląda. Opowieści, że biegam za sterydem w łapie po mieście, są urojeniem tych pań. Moja mama została przez Ryszarda zaatakowana sterydem, którym jej strzelił w oczy. Niestety steryd podany w taki sposób powoduje zaćmę. Zdarzyła go rozpoznać. Opisałam ze szczegółami, jak dalej wyglądało jej życie. Mama Inferno została przez tego schizofrenika potraktowana w taki sam sposób. Podejrzewam, że mama Doroty padła ofiarą też tego schizofrenika, męża Barbary. O ile ta opowieść nie została wymyślona przez te idiotki, żeby mnie torturować psychicznie.

Niestety ja też zostałam potraktowana w ten sposób i to miejscu pracy, ale ponieważ mam szybki refleks udało mi się ocalić jedno oko, a w drugim mam widzenia bocznie. Na razie odkładam operację, żeby zrobić w warunkach gwarantujących na to, że nie popełnię błędu mojej mamy i kierując instrukcjami terrorysty nie zniweczę efektów operacji przez machanie głową. Mama Inferno, z tego co słyszałam, musiała być przytrzymywana po operacji, bo zaczęła być pobudzona ruchowo.

Mam dosyć ataków na siebie. Żyję tylko dlatego, że kilku facetów zapowiedziało mi, że też popełnią samobójstwo, jeśli się poddam i dokonam na sobie eutanazji – tak bolesny i trudny jest stan po zaszczuciu przez środowisko, które się zmówiło przeciwko mnie pod dowództwem kilku schizofreników oraz idiotek z Anglistyki, że zaczęłam to planować. Idiotki z Anglistyki nigdy nie były moimi przyjaciółkami. Nie należy ich pytać o mnie. Na złość mi, wykorzystując moją amnezję, ożeniły Breta, który im uwierzył, że mam męża i dzieci. W ogóle nie pamiętając, kim był dla mnie, powiedziałam, że nie powinien marnować życia. Wystarczy, że ja mam zmarnowane.

To co się stało, jest tak dla mnie niewiarygodne, że uważam to za zmowę imbecyli przeciwko mnie. Osoby nieutalentowane i głupie wykorzystały schizofreników, aby mnie zniszczyć z zawiści. Moje koleżanki cierpiały katusze musząc powtarzać kilka razy egzamin z Logiki, który ja napisałam w piętnaście minut. One obie są tępymi zjebami, które bardzo pasują do tego gangu schizofreników z mojej podstawówki. Nic dziwnego, że musiały je bardzo uwierać moje piątki z Psychologii, a także inne dodatkowe kursy. Nie mówiąc już o mojej karierze pływackiej.

Jednym słowem, nie chcę tych pizd już więcej oglądać. Wiem, że Bret wkurwił się, gdy usłyszał, jaka jest prawda, bo zaczęłam wychodzić z amnezji, więc zablokował telefony tych idiotek. Bo, kurwa, istnieją granice kurestwa. Niech się nie łudzą, moi znajomi wiedzą, jak się z nimi skontaktować. A ja w razie czego usłyszałam, bo byłam w zbyt złym stanie, żeby zapisać sobie telefon Adama, że wystarczy, jeśli napiszę coś na Facebooku, tak żeby wszyscy mogli widzieć.

Ich akcje – pod wpływem Renaty – czyli opowiadanie mi celowych kłamstw oraz zastraszanie w celu doprowadzenia mnie do szaleństwa są tak dalekie od metod terapeutycznych, że nie rozumiem, jak trzeba być głupim, aby uważać, że takie rzeczy zleca „psychoterapeutka Renata”. Celowo i złośliwie zniszczono mnie na dziesięć lat i wywołano syndrom sztokholmski (jak najbardziej potwierdzony przez wykładowcę z Wydziału Psychologii, którego ściągnął ojciec Michała), ale Adam jakoś nie chce oświadczyć się – pomimo zaszczucia w czasie konwentu – pani P. No niestety, tak wyglądają intrygi Barbary i Renaty.

Kurwa, pół tego głupszego fandomu zachorowało na podobne urojenia, że Renata jest Bogiem i nie dało się go wyleczyć, więc będą zarzuty karne, tylko muszę stanąć na nogi. A zatem mówię, pierdolcie się, nie zamierzam odwiedzać Avangardy. To zawsze był klub, który dla mnie nie istniał. Jak powiedziałam Bretowi już lata temu „w Warszawie nie ma klubu miłośników fantastyki”.

Zupełnie nie rozumiem, dlaczego Renata ode mnie domagała się potwierdzenia, że jest „Yennefer” oraz „współautorką wiedźmina”. A weście idiotki zaproście w końcu Andrzeja na wasze spotkanie w klubie i niech on się wypowie, kto jest kim w fandomie, jeśli do tej pory jeszcze tego nie udało się wam ustalić. To, że zmówiłyście się z Renatą jest czymś, pewnie będzie bardzo zabawne dla innych klubów, które zdążył przed śmiercią obdzwonić Krzyś.