Archiwum miesiąca: lipiec 2026

Fałszywy ojciec

Od dziesięcioleci wszyscy moi prawdziwi przyjaciele wiedzą, że po fandomie krąży wariat, który twierdzi, że jest moim ojcem. Schizofrenicy bardzo często podają się za członków rodziny ofiar swoich obsesji i urojeń, ale – co jest tutaj najprawdziwszą ironią – to psychoterapeuci znają listy typowych zagrań i urojeń schizofreników. Psychiatrzy tak naprawdę nic o nich nie wiedzą, a przynajmniej tak wynika z moich doświadczeń. Latami byłam prześladowana przez ludzi urobionych przez schizofreników, którzy prześladujących mnie od dzieciństwa. Dlatego też jestem chroniona przez fandom, szczególnie międzynarodowy, bo polskim rządzą urojenia ludzi z mojej podstawówki i okolic.

Byłam poddawana wielokrotnie praniu mózgu i zastraszana w celu zmuszenia mnie, bym w końcy potwierdziła wersję idiotki Krystyny oraz jej idolki Renaty. Nie chcę mieć z żadną z nich nic wspólnego. O Krystynie krążą kłamliwe rozpowszechniane przez wariatów jakoby była drugim pokoleniem w fandomie. Według tego, co powiedział mi ktoś inny i co pamiętam, weszła do fandomu ze swoim ojcem dopiero na początku lat dziewięćdziesiątych i nawet nie wie, kim był Marian, mój Tata, zaszczuty przez fandom zresztą na podstawie urojeń schizofreniczki z mojej podstawówki. Mam nadzieję, że te gówna przestaną kłamać, że znali mojego Tatę. Pod wpływem ich opowieści, nawet osoby, które znały mojego Tatę, jak państwo D. zwrócili się przeciwko mnie i mojemu Tacie, który nawet nie tknął palcem schizofreniczki Renaty, bo był wtedy w Londynie na konwencie.

Ojciec Krystyny kłamliwie mnie zapewniał, że przyjaźnił się z moim ojcem. Jak rozumiem teraz przyjaźnił się tylko z wariatem, który miał urojenia, że jest moim ojcem i postanowił mnie zaszlachtawać zgodnie z jego urojeniami. Jest to taka zdrodnia, że już dawno powinien być ogarniany przez organy ścigania. Tak samo jak jego córka, zdemoralizowana plagiatorka, która inspirowała ataki na mnie w mojej pracy.

Rozumiem, że można być wyprowadzonym w pole przez schizofreników, ale – kurwa – nie wolno nikogo zaszczuwać, ignorować liczne próby wyjaśnienia sytuacji i zaszczuwać całe życie niewinną ofiarę Renaty oraz warszawskiego fandomu. Nie tymi metodami, te metody są nieakceptowalne przez prawo. Mam nadzieję, że w końcu wymiar sprawiedliwości odpowiednio oceni metody, jakimi próbowano mnie „leczyć”, a koledzy inspiratorki przestaną ją kryć, bo po tym wszystkim, co zrobiła, musi w końcu przejść przez system penitencjarny i pracować nad swoimi wadami z wychowawcą więziennym, bo ktoś musi w końcu tę osobę wychować.

„Kurwa” inspiratorka zaszczucia mnie i plagiatorka musi w końcu trafić do więzienia.

Nic z tego, co opowiadają o mnie, nie składa się w logiczną całość. Z jednej strony mam być córką gangstera gwałciciela, za którego mam przepraszać zgodnie z żądaniemi wariatki Renaty, a z drugiej strony schizofrneik, który podaje się za mojego ojca, był uważany za osobę godną najwyższego zaufania. I nikt z moich prześladowców nie uznał za logiczne zadać sobie pytania, czy dwa pesudo fakty w ogóle się nie wykluczają?

Ja oczywiście wiem, że mój Tata Marian był oczywiście niewinny. Pan Ch. go nie poznał, chociaż bełkotał, że jest przyjacielem mojego ojca. Znał mojego Tatę Andrzej i kilka innych znanych fanów też go poznało. Przerażające jest, że wystarczyło kłamstwo (schizofrenicy też często celowo kłamią) Renaty, że jest moją „siostrą”, aby Andrzej przytulił ją do piersi, stając się w moich oczach zdrajcą i wrogiem, bo zaczął popierać schizofreniczkę, która zniszczyła w fandomie mojego Tatę.

Mam dosyć bagna, jakim jest polski fandom. Wiedziałam, że nie należy mieć cokolwiek wspólnego z tym środowiskiem, gdy byłam jeszcze nastolatką. Bret nie powinien mnie wtedy przekonywać, że mogę być bezpieczna w fandomie. Tak się składa, że Warszawą rządzi schizofrenia Renaty, Romana oraz jego siotry Anny. Nie chcę i nigdy nie potwierdzę ich urojeń. Jestem z klubem warszawskim na noże i już zawsze tak pozostanie.

Mam nadzieję tylko, że nie będziecie dalej nękać mnie w pracy. Nie odwiedzajcie mnie, zasługuję na spokój. A moi prawdziwi przyjaciele z fandomu zawsze potrafili mnie znaleźć, jeśli chcieli. Mam tak silną obceność online, że brak prób kontaktu uważam za niechęć do kontynuowania znajomości.

Ale z tego powodu nie będę szlochać w poduszkę.

Tytuł

Tak się składa, że mój Tata nigdy nie był pozbawiony tytułu szlacheckiego, a na pewno nie stało się to z powodu „zgwałcenia Renaty”. Powtórze jeszcze raz – ta tępa schizofreniczka Renata ani nie jest moją krewną, ani mój Tata nie miał żadnych możliwości, aby ją zgwałcić. Nie znali się praktycznie. Nie mieszkaliśmy nigdy razem, z tym że rzeczywiście Renata jako dziecko i później nachodziła mnie i moją matkę.

Nie mam nic z nią wspólnego i pragnę, aby tępe idiotki typu Krystyny zamknęły mordy i już nigdy nie wypowiadały się na temat mojej rodziny.

Mój Tata do śmierci nie stracił swojej pozycji w świecie szlachty. Moja pozycja też jest nienaruszona. A Klub Szlachecki potwierdzi, że Wieczorek jest jednym ze szlacheckich nazwisk, bo pewni szlachice tak się nazywają. Z tym że oczywiście większość Wieczorków to nie szlachta. Ale na tej samej zasadzie ani Starak, ani Woźniak nie kojarzą się z nazwiskami szlacheckimi. Szlachectwo, a czym wiedzą szlachcice, to przynależność do pewnej warstwy szlacheckiej oraz posiadany etos i nie musi wiązać się z posiadaniem szeroko znanego nazwiska. Dodam, że pewne zadufane w sobie osoby już dawno straciły szlachectwo, bo postępowały niegodnie i w ich przypadku Klub Szlachecki nie potwierdzi ich przynależności do pewnej grupy społecznej. Te osoby same mogą się upewnić, jak wygląda ich status we wspomnianym Klubie. Dowiedzą się, że są renegatami współpracującymi ze schizofrenikami-impostorami i nie mają czego szukać w Klubie.

Są rzeczy, z których się nie wraca, są rzeczy, których się nie wybacza. Zaszczucie mnie i mojego Taty, wbrew temu, co wie na temat tych fałszywych oskarżeń Policja, zasługuje na wieczne potępienie. A zostaliśmy zaszczuci na życzenie schizofreników z mojej podstawówki, którzy są nikim, żyją z wyłudzień i naiwności wielu osób. Jest to klasyczny gang schizofreników, niebezpiecznych kłamców.

Pewna osoba straciła szlachectwo tak samo jak jej ojciec wcześniej całkowicie zasłużenie i nie da się jej obronić, bo latami tłumaczyłam jej, jakie materiały dowodowe rzeczywiście posiada Policja. Wiem, że ta osoba zaszczuła mnie i bruka pamięć mojego Taty także po jego śmierci, nie tylko w fandomie polskim, ale też międzynarodowym. Niech nie dziwą jej reakcje moich przyjaciół oraz przyjaciół mojego Taty, którzy znają prawdę.

Powtarzam, mój Tata nie miał nawet możliwości, aby zgwałcić Renatę, bo w wymieniany przez nią weekend był w Londynie, a sprawę pomówień oraz zdrowia psychicznego Renaty oraz jej rodziny badali policyjni biegli. Renata i jej bliscy to wariaci ze mną nie spokrewnieni. To że jakikolwiek fan wziął sprawy we własne ręce i postanowił dokonać na mnie samosądu to skandal, jakiego nigdy nie widział fandom światowy. Takie poczytania świadczą o demoralizacji, bo do badania prawdomówności ludzi oraz wydawania wyroków, kto jest kim, jest Policja oraz Sądy. Debile, którzy postępują inaczej, niż odwołanie się do dokumentów, czy wyników śledztwa sprzed lat i dokonują aktów terroru i samosądu są krańcowo zdemoralizowani i dla mnie nie istnieją. Bardzo proszę nie wymieniać przy mnie ich imion. Praktycznie cała Avangarda mnie zaszczuła. Ten klub dla mnie nie istnieje. Nic się w nim nie zmieniło. Bardzo proszę, aby nikt z tego klubu nie udawał, że jest to mój klub.

Mam nadzieję, że to wyjaśnia całkowiecie sprawę fałszywych oskarżeń mojego Taty i mnie w fandomie.

Odeszła mi ochota być w jakimkolwiek ruchu fanów, czy na jakimkolwiek konwencie. Wiem, co robię, jeśli chodzi o przekaz. Nie pozwolę, aby ktokolwiek udawał, że wszystko wróciło do normy. I że jak zwykle niby „przyznałam się do winy”. Nic nie wróciło i nic nie wróci. Nic nie naprawi krzywd, jakie spotkały mnie i moich krewnych. Darujcie sobie zapewnianie, że mi „wszystko wynagrodzicie”.

Napiszę wprost, macie ten pech, że tym razem dostałam prawidłową pomoc i odzyskałam pamięć, którą straciłam wcześniej zaszczuta przez schizofreników, więc mogę przedstawić wersję zgodną z tym, co rzeczywiście się zdarzyło w latach siedemdziesiątych a także później. I jest to wersja, jaką zna Policja, i jest zgodna z faktami i dowodami.

Nie będę dla was zakłamywać rzeczywistości, kurwy! Ani utrzymywać status quo. Odpierdolcie się ode mnie!

„Najlepsi przyjaciele”

Biorąc pod uwagę fandom światowy, jestem trzecim pokoleniem w fandomie, bo już mój dziadek uczestniczył w spotkaniach fanów we Francji. Gdy byłam na amerykańskim konwencie z Bretem, sam Lucas zaczepił mnie po francusku, pytając co u Taty. Musiałam mu niestety powiedzieć, że już nie żyje. Zmarł w szpitalu po zawale serca w 1985 roku. Moja mama jeszcze wtedy żyła, też zmarła w szpitali w 2000 roku. Nie wiem, co za zjeby podają się za moich rodziców w fandomie, ale nie mam z nimi nic wspólnego. Mam nadzieję, że nie muszę publikować na blogu aktów zgonu. Na całe szczęście moja rodzona siostra potwierdza moje słowa.

Mój Tata był znany i lubiany w fandomie. Niestety okazało się, że wszyscy jego przyjaciele byli fałszywymi przyjaciółmi, bo wystarczył atak impostorów i schizofreników z mojej podstawówki, że prawda przestała się liczyć. Został po raz kolejny zaszczuty przez gang schizofreników oraz ich enablerów, pomimo tego, że złożył zawiadomienia o pomówieniach przez moją koleżankę ze szkoły, a Policja i Prokuratura doskonale wiedziała, że nie znajdował się w tym miejscu, gdzie niby miał zgwałcić Renatę. Podobnie Policja ustaliła, że Renata nie opuszczała Polski w tamtym okresie. Mój Tata był tak załamany i zniszczony fałszywymi oskarżeniami oraz kolejnymi atakami wariatów, że się rozłożył psychicznie i nie mógł działać. Moja mama też była w złej formie. Akcję ratunkową Taty przeprowadziła moja siostra i ja i dzięki temu fandom nie zaszczuł go na śmierć. Mówiłyśmy Policji i Tacie, co mają weryfikować i jakie dokumenty donieść. Ja ze swojej strony jako dziecko próbowałam przeprowadzić akcję informacyjną, która miała osłonić moją rodzinę. Szkoda, że nikt mi nie wierzył, ani niczego nie weryfikował. Bardzo łatwo sprawdzić, że Renata nie jest żadną moją kuzynką. Gówno o mnie i mojej rodzinie wie.

Renata oraz jej krewni byli diagnozowani przez biegłych na moją prośbę. Od dawna wiadomo, że to wszystko wariaci. Policja od lat siedemdzisiątych ma odpowiednie dokumenty.

Zawsze będę powtarzać to, co mój Tata – prawda jest na Policji. Fałszywi przyjaciele mojego ojca okazali się być później moimi fałszywymi przyjaciółmi. Bez prawidłowej weryfikacji zaszczuli mnie i moją rodzinę w fandomie. Okazali się też być skrajnie zdemoralizowani, bo przejęli funkcje Sądu, Prokuratury oraz postawili wymierzyć mi sprawiedliwość. W efekcie zniszczyli mi całe życie.

Wielu z moich byłych podejnowało próby „leczenia” mnie pod dyktando schizofreników. Spotkało mnie to też z rąk rodziny Adama i wywołało taką moją furię, bo znali mojego Tatę z fandomu i byli jego przyjaciółmi, że postawnowiłam już nigdy nie rozmawiać z Adamem, czy jego rodzicami. Kłamstwa schizofreników oraz fałszywa przyjaźń ojca Adama sprawiły, że z Adamem zerwałam. Kilka razy. Na pewno nie był to gwałt, chociaż – jak wiele doświadczonych osób wie – seks z kobietą, która jest wkurwiona na faceta, nie jest czymś, co ratuje związek.

Mam jedną prośbę do fandomu – nie jestem waszą zabawką, którą będziecie sobie „naprawiać” pod dyktando wariata, który nie ma ze mną nic wspólnego, bo nawet nie wie, jakie mam dane w dowodzie. Myli się co mojego miejsca urodzenia, a także imion rodziców. Bardzo proszę, przestańcie odwracać głowy, gdy pokazuję dokumenty, które świadczą, że Roman i jego wielbicielki kłamią.

Wszystko, co mnie do tej pory spotkało to ataki pozbawionych talentu miernot, które były mamione potencjalną karierą przez wariata. Roman czy Renata nic wam nie załatwią w amerykańskim fandomie. Każda tak zdolna osoba jak ja, czy moi krewni, musi przeżyć coś, co nazywa się polskim pieklem. Chociaż jak widać na przykładzie mojego ojca można to nazwać też francuskim piekłem, czy też ogólniej fandomowym, gdzie idioci kradną konspekty czy też już całe powieści. To ostatnie spotkało mojego Tatę, nie tylko konspekt mu ukradli, ale też rękopis powieści. I zniszczyli psychicznie po tej kradzieży. Wolę nic nie tworzyć, niż pisać za jakieś kurwy.

Nie mam żadnych dobrych uczuć wobec ludzi, którzy okradli mnie ze wszystkiego, w tym liczę również nienapisany cykl, który miał być moim debiutem. Chociaż przyznam, że najbardziej cierpię z powodu zniszczonego życia osobistego, bo już kilka razy próbowałam ułożyć sobie życie i zostać matką. Brutalnie mi to za każdym razem torpedowano.

Niczego idiotce Krystynie o lepkich łapach nie podaruję. Jeśli chcieliście spokoju w fandomie, to powinniście znaleźć sobie inne dziecko do bicia. Nie dam zrobić z siebie bezwolnej niewolnicy, którą ci schizofrenicy będą pomiatać i która ma im dostarczać pomysły, aby mogli je przedstawiać jako swoje.

Nikt mi z fandomu nigdy nie pomógł, a złodziejkę Krystynę chcę w końcu zobaczyć w więzieniu. Każdy odpowiada za siebie i dokonuje wyborów na własny użytek. Plagiatorka źle wybrała i musi za to zapłacić. Nie interesuje mnie spokój w fandomie, jeśli ceną ma być moje życie i prawda. Jestem pod tym względem nieugięta.

Na pochybel kurwie!

Wybieram swoją własną splendid isolation. Nie interesuje mnie fandom, jak powiedziałam pewnemu debilowi, jeśli ceną za karierę ma być przeproszenie Renaty, to wolę już na zawsze uczyć angielskiego i trzymać się z daleka od fandomu. Tylko bardzo proszę, nie róbcie już na mnie napadów w moim miejscu pracy. Trzymajcie się już ode mnie z daleka, bo ja naprawdę się wami nie interesuję.

Zaszczucie mnie tak, że zmusiliście terrorem do przeprosin plagiatorki, ale każdego można terrorem zmusić do wszystkiego, nie przykładajcie do tego wagi. Takie działanie jest czymś, czego Avangardzie nie daruję. I żądam, aby kilka osób z klubu podstawić przed Sądem karnym. To nigdy nie był mój klub, jak się okazało i nie chcę mieć z ruchem fanów żadnych kontaktów. A wszyscy winni, jak już powiedziałam, muszą w końcu stanąć przed Sądem.

Odpierdolcie się ode mnie!!!

Prevost

Przy wyborze Prevosta na papieża wspomniałam o ciążących na nim oskarżeniach, które mówią o nim jako o osobie, która chroniła pedofila. Słyszałam obronę tego człowieka z ust kogoś z Kościoła, który bywa na warszawskich konwentach. Muszę więc to skomentować, bo jest to człowiek, który jednocześnie niszczył mnie, mojego Tatę i krewnych, posługując się pomówieniami, do jakich posuwali się schizofrenicy z mojej podstawówki wraz z enablerami z fandomu.

Jest to bardzo zabawne, że w przypadku prawicy i Kościoła oskarżenia o pedofilię są zamiatane pod dywan jako wysuwane przez wariatów, a jednak w przypadku mojej rodziny można bezkarnie ze mnie i mojej matki robić tępe byłe prostytutki, a z mojego ojca groźnego przestępcę. Podczas gdy prawda jest zupełnie inne i jesteśmy niewinnymi ofiarami pewnej schizofrenicznej rodziny, których dzieci poznałam w szkole. Nie ma między nami żadnej innej relacji.

Lewicowość mojej rodziny oraz nasz ateizm to nie jest „nihilizm moralny” jak w pewnym momencie usłyszałam. Dno moralne i etyczne prezentują osoby, które atakują mnie od dawna i swoimi brutalnymi atakami doprowadziły do takiego stanu, że prawie popełniłam samobójstwo i nadal jeszcze borykam się z psychologicznymi konsekwencjami traumy i zaszczucia.

Domagam się równego traktowania i skoro Prevost został uniewinionny, bo pomawiała go wariatka, to mój Tata także zasługuje na publiczne przeprosiny w mediach. Przeprosiny powinna dostać też reszta mojej rodziny. Nie interesuje mnie fakt, że warszawskim fandomem rządzi wariatka z mojej podstawówki wraz z idiotką zakochaną w udającym księcia schizofreniku. Tak brutalne napady na mnie i moich krewnych nigdy nie powinny mieć miejsca. Ludzie, którzy dopuścili się samosądu i lynczu, udowodnili tym, że są skrajne zdemoralizowani (kryminolodzy i psychoterapeuci mają swoje metody oceniania demoralizacji), więc nie są osobami, z którymi chcę mieć jakiekolwiek kontakty. Wyczerpałam wszystkie możliwości polubownego załatwienia sprawy. Poddaję się i od tego momentu gówno mnie obchodzi Avangarda czy w ogóle fandom. Tak samo, jak wtedy gdy byłam nastolatką i jako przyjaciel z fandomu Bret mnie wyciągał z depresji po kolejnym zaszczuciu przez schizofreników, sram na to środowisko i nie chcę was znać. Ale przeciwnie niż wtedy mam argumenty tłumaczące, dlaczego lepiej dla mnie nie pokazywać się w polskim fandomie i dlaczego jestem tak bardzo obrażona. Macie pecha, kurwy, bo wychodzę z amnezji i nie potwierdzę urojeń Renaty czy Romana!

Klątwa na was i na wasz dobytek!!!

Aluzja

Jakiś czas temu powstało tak złe opowiadanie, że przemilczę jego tytuł i autora. Jak rozumiem powstało z inspiracji kretynki zakochanej w schizofreniku, albo wręcz samych schizofreników z mojej podstawówki. Oczywiście można uważać, że jestem przewrażliwiona, ale sam naczelny schizofrenik, który udaje norweskiego księcia i cierpi na urojenia, że jest moim mężem, nalegał na mnie, abym podziękowała autorowi.

A więc, nie widzę powodów, abym dziękowała. Opowiadanie pewnego marnego pisarza (dobry pisarz nie dałby się w coś takiego wciągnąć) popełnił paszkwil, który w sposób wcale nie tak metaforyczny przedstawia w formie literackiej urojenia schizofreniczki Renaty, która nie jest moją przyjaciółką, ani krewną, a znam ją tylko z podstawówki.

A co znajdowało się wtym opowiadaniu? Opis groźnego lewackiego kręgu pedofili, którzy wywozili swoje ofiary do Francji, aby je tam sprzedawać. Pominęłabym milczeniem ten tekst, bo nie potrzeba reklamować urojeń gangu schizofreników, ale atakujący mnie wariat nalegał na to, abym ten temat poruszyła. Zostałam tak steroryzowana i zastraszona, że działam w ramach syndromu sztokholmskiego (na całe szczęście potrafię się zdiagnozować) i rzeczywiście czuję przymus poruszenia kwestii opowiadania, którego już nikt nie pamięta, bo było tak złe.

Obraziłam się na to opowiadanie już kiedyś na Facebooku, ale muszę zaprotestować jeszcze raz, bo nie będę za to opowiadanie dziękować, chociaż już dawno temu zostałam zmuszona przez schizofreników do „naprawczej” rozmowy z autorem. Mam go za imbecyla, chyba że rozmawiałam z jakimś innym imbecylem, który się pod niego podszywał. Bo takie rzeczy też robią schizofrenicy. Dodam tylko, że to prawica i Kościół na znormalizowaną pedofilię i prostytucję, tak wynika z badań psychologów, to prawica i Kościół twierdzą, że dzieciom się krzywda nie dzieje, jak mówił u mnie w podstawówce pewiem ksiądz pedofil z Opus Dei, czy jacyś jego „święci” schizofrenicy, którymi się otoczył.

Powtórzę jeszcze raz. Mój Tata nie należał do francuskiego kręgu pedofili. Został we Francji zniszczony przez gang schizofreników, którzy zamordowali jego żonę. Był zaszczuty przez ich urojenia oraz napuszczanych na niego coraz to nowych idiotów. Dokładnie taka sama historia, jaka mnie spotyka. Mój tata był prześladowany przez schizofreniczkę, która miała urojenia, że jest jego żoną. W Polsce ja mam na karku debila, który nie chce uwierzyć, że nie jest moim mężem. Przyczepiła się mnie też wariatka, która twierdzi, że jest moją siostrą cioteczną i że się jej zwierzam. Nic bardziej mylnego. Moja mama miała tylko brata, więc nie mogę mieć siostry ciotecznej. Mój Tata nie wywiózł do Francji Renaty, żeby ją tam zgwałcić. Nie jest na tyle atrakcyjna towarzysko, aby zabierać ją w jakąkolwiek podróż. Poza tym mój Tata od czasów zaszczucia i zabicia jego żony unikał francuskich fandomowych imprez, a w tamten weekend był w Londynie, który jakby nie patrzeć, nie znajduje się we Francji. Gdy dowiedziałam się w szkole, jakie nowe urojenia zaczyna żywić Renata, poradziłam Tacie, aby poinformował Policję o tym co wygaduje oraz przedstawił dowody, że był w Anglii. Policyjni biegli psycholodzy i psychiatrzy próbowali namówić wariatów z mojej podstawówki na leczenie, ale ci groźni schizofrenicy dostali taką pomoc od durni z fandomu, że postanowili nie rezygnować z urojeń i ruszyli do kolejnych ataków, które trwają do tej pory.

Istnieje też wariat, który twierdzi, że jest moim ojcem. Możliwe też, że twierdzi, że jest drugim mężem mojej matki, co by robiło z niego mojego ojczyma. Gówno prawda, oczywiście. Moja matka nie miała drugiego męża. Można też spotkać w czasie konwentów wariatkę, która twierdzi, że jest moją matką, czy też siostrą mojej matki, która niby miała być blondynką. Także całkowita nieprawda. Na blogu można znaleźć zdjęcia moich rodziców – ojciec nie był brunetem, a matka nie była blondynką. Uważny czytelnik znajdzie też moje zaświadczenie o stanie cywilnym i jestem panną. Nie ma żadnego męża. A babsko, które twierdzi, że jest moją ciotką, czy też matką, podawało się też za „matkę Adama” – wtedy założyła czarną perukę – lub też „matkę Michała”, żeby „zaręczyć” ich – oczywiście bez ich wiedzy – z naiwnymi sukami, które mnie potem atakowały jako „wariatkę”, która miała się odpierdolić od ich ukochanego, bo miałam być powodem, dlaczego zaręczony facet „nie pamięta, że je kocha”.

Niestety schizofrenicy, którzy mnie prześladują to klasyczne przykłady z podręcznika psychoterapeuty. I na tym możnaby zamknąć tę dyskusję. Dodam jednak, że jedyni pedofile, jakich spotkałam, to schizofrenicy z Opus Dei, szczególnie ten, który ma urojenia, że jest moim ojcem. Gość cierpi też na namolne myśli, że jestem prostytutką. Niestety rozpowszechnił swoje urojenia po całym fandomie. Zostałam przez ten gang schizofreników zgwałcona oralnie w budynku podstawówki, bo sobie wymyślili, że uprzytomnią mi w ten sposób, że jestem prostytutką, a potem zrobią sobie ze mnie niewolnicę i będą sprzedawać, także Kościołowi. Możliwe też, że chcieli w ten sposób zmusić mnie do zostania zakonnicą – jako że ten gwałt miał mnie shańbić i miałam chcieć to „odpokutować” – i w ten sposób zrealizować urojenia Renaty, które polegają na tym, że chcę „iść do Kościoła” i zostawić jej swoje mieszkanie, bo schizofrenicznie czuje się jego właścicielką. Przy czym mieszkanie jest całkowicie moje, mam zaświadczenie o prawie do lokalu i jestem jedyną spadkobierczynią Heleny Wieczorek. Mam dosyć już ludzi, którzy chcą mnie terrorem zmusić do „oddania” kluczy Renacie. To jest tępa idiotka, która nie ma nic wspólnego ze mną, czy moimi krewnymi. Roman też nie ma ze mną nic wspólnego.

Oczywiście Polska i Francja to jest dosyć mała próbka statystyczna, ale widać pewną zależność. Zawsze przy schizofrenikach w fandomie pojawia się zbyt ambitne beztalencie, które używa skradzionego konspektu, którego autor (czy autorka) zostaje przez gang schizofreników zaszczuty aż do próby samobójczej. Giną też przyjaciele autora (czy autorki) kospektu, zaszczuci z wynikiem śmiertelnym lub też zabici przez schizofreników z powodów urojeń, bazujących na tym, że schizofrenikom po prostu przeszkadzali. Zabijani też są członkowie rodzin. Schizofrenicy bardzo lubią pojawiać się w szpitalach, gdzie znajdują się ich ofiary i popełniać mordestwa. Podają się przy tym za członków rodzin, a prawdziwych krewnych przedstawiają jako wiariatów. Samych pacjentów też przedstawiają jako wariatów, którym nie wolno wierzyć.

Mam dosyć tych przeżywanych raz po raz ataków impostorów. Mam wrażenie, że każdy fandom, w każdym kraju, jest zarażony przez gangi schizofreników oraz ich urojenia. Musi być w fantastyce coś, co przyciąga schizofreników.

Osobiście, zamierzam unikać zarażonych przez schizofreników terenów, bo jako obiekt obsesji schizofreników, nie będę się nigdy czuć bezpiecznie – szczególnie, gdy nie chcę po deadlinie potwierdzić urojeń moich prześladowców. A dołączyli do nich nie tylko fani, ale też pisarze (albo wręcz „pisarze”, jak w przypadku pewnej pani). Tak więc, żegnaj pierdolony fandomie. Nikt nigdy mi nie pomógł w mojej walce z wariatami o prawdę. Musiałam centymetr po centymetrze odzyskiwać grunt, gdy gang schizofreników oraz ich enablerzy zaatakowali mnie w pracy, co jest ostatnim etapem zaszczucia przez schizofrenika. Wcześniej uciekłam z fandomu. Na walce o to, by normalnie żyć, upłynęło mi całe życie i nikomu nie dziękuję.

Przykro mi tylko, że mój Tata miał w Polsce tylu fałszywych przyjaciół, którzy mu nie pomogli, gdy zaszczuli go wariaci. Ja w fandomie też nie widzę żadnych przyjaciół, bo ci wszyscy ludzie zniszczyli mi życie, zdrowie, psychikę i wszystkie moje marzenia przez nich runęły. A pomagali tylko schizofrenikom. Wiem dokładnie, na kim mogę polegać i nie jest to Avangarda.

Mój ojciec i matka nie byli schizofrenikami. A Tata zmarł w roku 1985, a w 2000 moja matka. Oboje byli uczciwymi, zdrowymi psychicznie ludźmi, którzy przegrali w starciu z gangiem schizofreników i fandomem. Ich życie i moje powinno było wyglądać inaczej. A jeśli ktoś wątpi w moje słowa, to niech odszuka sobie odpowiednie dokumenty na blogu.

Nie dziwcie się też, że żywiołowo i szczerze nienawidzę Kościoła Rzymsko-Katolickiego oraz Opus Dei.