Biegli sądowi wiedzą, że bardzo silne ciosy, oprócz widocznych siniaków, mogę prowadzić też do innych problemów. Jeśli chodzi o bezpośrednie ciosy w podbrzusze, to u kobiety może to spowodować, że do tej pory bezobjawowy mięśniak może zacząć dokuczać tak, jak mnie. Czyli między innymi mogą pojawić się krwotoki. Mięśniak może pęknąć i problemy mogą zacząć od tego momentu być widoczne.
Zostałam tak pobita w czasie konwentu przez pewnego polityka, który przesadnie przejął się szlochami prześladującej mnie i Piotra schizofreniczki Renaty, która nie przestaje podawać się za Yennefer. Pewnie do tej pory sobie ten gratuluje i przybija piątkę ze schizofrenikami. Jak widać w jego ugrupowaniu bicie niewinnych kobiet to powód do chwały. Oprócz tego wywodzący się z gangsterski psychol tego zaszczuwał mnie też w pracy i zniszczył psychicznie, udając psychoterapeutę. W efekcie doprowadził do amnezji i zniszczył resztę mojego życia. Jakbym do tej pory miała je usłane różami. Tylko dlatego, że uwierzył schizofreniczce Renacie. Jego ugrupowanie nadal kontroluje duża część fandomu, więc – jak rozumiem – lepiej się tam nie pokazywać.
Walczyłam z mięśniakami bardzo długo, aż się w końcu poddałam i zdecydowałam na usunięcie macicy. Naprawdę skuteczne leczenie nie jest refundowane przez NFZ. Niestety straciłam, odcięta przez gang schizofreników, kontakt z ludźmi, którzy mogli mi pomóc. Co gorsza ci sami ludzie, którzy mnie zniszczyli razem ze schizofrenikami, torturowali mnie psychicznie, wmawiając, że nie mam problemów zdrowotnych i mam kupę dzieci. Tortury też przybrały formę fizyczną, bo byłam przetrzymywana wbrew mojej woli na korytarzu w pracy, zaszczuwana pod dyktando schizofreników i nie brano pod uwagę, że właśnie przeżywam horror, bo leci ze mnie krew w czasie krwotocznej miesiączki.
Całe to ugrupowanie to groźni psychopaci.
Co gorsza, zastraszono mnie i nakazano ignorować moje problemy ginekologiczne, więc nie dawałam rady poprosić nikogo o pomoc. Ataki psychologiczne i fizyczne tych polityków zniszczyły mi życie do reszty, bo się podporządkowałam tym zaleceniom. Ci ludzie ani nie byli dla mnie bliscy, ani nie byli nie moimi lekarzami, nie mieli prawa mnie tak terroryzować.
Prawda jest taka, że właśnie z ich powodu nie mam dzieci, co jest na rękę schizofrenikom, bo mają urojenia, że po mnie odziedziczą. A już moje mieszkanie jest sporo warte. Naprawdę nie ukradłam nikomu żadnego majątku, a Roman jest groźnym schizofrenikiem, tak samo jak jego i moja znajoma z podstawówki, Renata (której rodzicami są Ryszard i Barbara).
Ani Roman nie jest moim „mężem”, ani Renata nie jest „Yennefer” (zapytajcie Andrzeja, kogo tak nazywa). Renata prześladowała Piotra swoimi urojeniami. Opowiedział wszystkim znajomym o tym prześladowaniu i jest im wiadomo, że to schizofreniczka, z którą nie chciał mieć nic wspólnego. Tragedią jest, że ja byłam w gorszym stanie od niego i z powodu szoku (bo napadli na mnie gwałciciele) wyparłam akcje Romana, innych schizofreników oraz jego enablerów tak skutecznie, że nie mogłam się bronić.
Teraz mogę się obronić i to robię, chociaż dla mnie jest już za późno, bo zniszczono mi wszystko, co tylko kobiecie można zniszczyć w życiu. Żyję tylko po to, aby się zemścić na sali sądowej. I jedyne, co mogę zrobić, to unikać całego polskiego fandomu. I nie, przeprosiny już nie wystarczą, bo nie chcę zostać zamordowana przez gang schizofreników z mojej podstawówki.
Chuj wam w dupę, skurwiele.
