Wszystkie wpisy, których autorem jest Gosia

Opłaty

Screenshot

Dostałam odpowiedź od Spółdzielni i jak się okazuje, niepotrzebnie dałam się spanikować wspomnieniom o zaszczuwającym mnie schizofreniku i o tym, co mnie i kilku innym osobom powiedział. Opłaty związane z moim mieszkaniem są naliczane na jedną osobę. Jeśli ktoś usłyszał inaczej, to miał do czynienia z opowieściami schizofreników. Stwierdzenie, że był „z moją matką” w Spółdzielni i że ta go dopisała jako osobę mieszkającą ze mną, są całkowicie oparte na jego urojeniach. Wszystkie jego opowieści są zupełnie niezgodne z jakąkolwiek rzeczywistością. Ale niestety podobni ludzie łączą się w większe grupy, więc stworzył wokół siebie siatkę wariatów z ich własnymi urojeniami, oprócz tych, które są powtarzane za nim.

Podejrzewam, że autentycznie pani Joanna została obsadzona przez niego w roli „mojej matki”, bo podobno ta moja urojona przez niego „matka” miała mieszkać w sąsiedniej klatce, a tak się składa, że widział, jak rozmawiałam właśnie z tą sąsiadką. Pamiętam, że przylazł za mną z mojej pracy, bo mnie śledził i stał przed blokiem.

Niestety nie mógł rozmawiać z moją mamą, bo zmarła w roku 2000. Mam dosyć już zderzeń z ludźmi wierzącymi w różne opowieści wariatów wzięte wprost z ich urojeń. Niech żyją sobie w swoich równoległych światach, ale niech ode mnie trzymają się z daleka.

Zawsze warto coś zweryfikować i się uspokoić. Chociaż i tak bardzo bolesne są rany psychiczne, jakie takie bydle zadaje swoim ofiarom. Także ludzie przez niego poszczuci sprawiają zawsze sporo problemów, bo rozsiewają kłamstwa i niesprawdzone plotki. Jest kilka osób święcie przekonanych, że autentycznie ten schizofrenik widnieje w Spółdzielni jako lokator w moim mieszkaniu. No, więc nie, nie jest to prawdą.

Bardzo proszę, weryfikujcie wszystko, chociaż schizofrenicy z reguły sabotują wszelkie próby weryfikacji. Nie jestem niczyją „chorą psychicznie żoną”, która „nie pamięta, że ma męża”. Tak samo Barbara czy Ryszard nie są moimi „rodzicami”, a Renata, ich córka, nie jest moją „najlepszą przyjaciółką” z podstawówki. Jest też schizofrenicznym potworem, którego nie chcę oglądać.

Są ludzie, którzy wiedzą, o co chodzi w tej sprawie, chociaż większość jak zwykle niczego nie zauważyła, bo takie rzeczy dzieją się po cichu. Ofiary schizofreników milczą i w ciszy tylko coraz bardziej toną, bo nikt nawet nie przypuszcza, co się z nimi dzieje i że trzeba je ratować, bo coraz bardziej się rozpadają psychicznie.

Schizofrenicy naprawdę w taki sposób doprowadzają swoje ofiary do samobójstwa.

Spółdzielnia

Przed chwilą napisałam do swojej Spółdzielni Mieszkaniowej z prośbą, aby zerknęli, na ile osób wyliczyli mi opłaty za mieszkanie. Podejrzewam, że podobnie jak w czasach, kiedy żyła moja mama, schizofrenik Roman próbował stworzyć sobie „dowody” na nasz wspólne pożycie. Moja mama zauważyła wtedy wzrost czynszu i zaczęła weryfikację w biurze Spółdzielni, ja gorzej kontroluję nasze wydatki. A od czasu śmierci mamy w roku 2000 mieszkam sama.

Jakiś czas temu poinformowano mnie, że Roman ponownie zgłosił się do Spółdzielni i załatwił mi wzrost opłat. Napisałam wtedy Policji donos na moją Spółdzielnię, ale byłam w tak złym stanie, że nie napisałam do Spółdzielni z prośbą, żeby nie robili takich numerów. Mój znajomy biegły sądowy zaczął sprawę wyjaśniać i wiem, że Roman zbajerował nieżyjącą już sąsiadkę, panią Joannę, które nieświadomie odegrała rolę mojej matki i pomogła mu się do Spółdzielni zgłosić. Podobno Roman dostał zaświadczenie od Spółdzielni, że ze mną mieszka. Jestem przerażona, bo Spółdzielnie nie powinna tak łatwo dopisywać ludzi do mieszkań, ale jak rozumiem kierują się pazernością i zrobią wszystko, żeby ludzie więcej płacili. Bo prawda ich nie obchodzi.

Roman powiedział mi wtedy – co już do końca mnie straumatyzowało – że próbował się oficjalnie zameldować w moim mieszkaniu, ale na całe szczęście odpowiedni urząd okazał się być o wiele poważniejszy od mojej Spółdzielni, bo sam karteluszek od durnego urzędnika nie wystarczył. Do zameldowania kogoś potrzebna jest obecność prawdziwego właściciela mieszkania. A ja nigdy nie zgodzę się, żeby ten schizofrenik u mnie zamieszkał. Nie ma znaczenia zakres tortur psychicznych jakie Nycz mi zafunduje, czy inne szykany ze strony Opus Dei.

To naprawdę jest dla mnie obca osoba i bardzo jest mi przykro, że są w fandomie osoby, które mu uwierzyły, że jest moim mężem tylko na podstawie tak marnego pseudo-dowodu ze Spółdzielni, że jest moim „mężem”. Bardzo proszę, aby ludzie, którzy na podstawie nic nie znaczącego świstka nazywali mnie „chorą psychicznie żonę Romana”, się ode mnie już na zawsze odpierdolili, bo zniszczyli mi i kilku innym osobom życie, chociaż mnie najbardziej.

Zrobię wszystko, żeby już nigdy tych tępych kutasów nie oglądać.

Mam też dosyć schizofreników tworzących sobie „dowody” na prawdziwość ich urojeń. Takie postępowanie jest wprost ze wszystkich podręczników i kurwa wystarczy już tego.

Ciekawe, co ten schizofrenik jeszcze wykombinuje. Na razie zabił zdziczałe koty, którymi miał się opiekować po pójściu pani Joanny do hospicjum, ale nic nie zrobił. Kłamał tylko, że poszły do szopy na terenie posiadłości Piotra. Ale akurat tam przebywają ludzie z alergią na koty i mieszkają wrogie kotom psy, o czym zapomniałam, bo od razu bym alarmowała wszystkich, przede wszystkim panią Joannę.

Naprawdę, mam dosyć warszawskiego, ogólnie mówiąc polskiego też, fandomu sf-f. Nikt nic nigdy nie robi, żeby ratować ofiary schizofreników. A jest ich wiele, bo fantasy i metal są też ofiarami obsesyjnego zainteresowania schizofreników z Opus Dei, którzy zawsze mogą liczyć na wsparcie zdrowych członków tej piekielnej organizacji.

A prześladowane ofiary tracą z powodu maksymalnego stresu pamięć z minuty na minutę i nie potrafią się bronić na czas.

A bo to nie jest ważne

Jenym z bardzo wkurwiających elementów jest przekonanie wielu osób, że jak coś im się nie wydaje ważne, to mogą ignorować czyjeś prośby o pomoc, czy też prośby aby coś z kimś wyjaśnili. Nie będę pokazywać palcem, ale ludzie, którzy zignorowali moje prośby, sami wiedzą, o kogo chodzi.

Przy czym dodatkowo pewnie kierują się zasadą, że jeśli oni rozmawiali z kimś i może nawet polubili, to chociaż nie mają podstawowych wiadomości z psychologii czy kryminologii zajmującej się przestepstwami dokonywanymi przez chorych psychicznie, to mogą zawsze się kierować swoim własnym widzimisię, bo oni sobie porozmawiali z kimś i jakby był chory psychicznie to by zauważyli.

Tylko, że kurwa nie. Schizofrenicy świetnie się maskują i opowiadają z przekonaniem takie historie i zapewniają o swojej najgłębszej miłości do ofiary, którą następnego dnia mogą z zimną krwią zabić, że otoczenie wbrew błaganiom ofiary schizofrenika zostawia ją na pastwę takiego potwora.

To, że ktoś jest schizofrenikiem, jest bardzo ważne, bo nawet jeśli nie zabije swojej ofiary, którą prześladuje latami, to lista szkód dla psychiki ofiary jest bardzo długa. Kontakty ze schizofrenikiem są tak traumatyzujące, że ofiara prześladowań bardzo szybko traci pamięć, co jest dopiero początkiem problemów. Schizofrenik, którego wkurwia, że ofiara nie potwierdza jego urojeń, bardzo szybko postanawia ją zaszczuć i doprowadza do śmierci psychiki, bo atakuje jako urojenia prawdziwe wspomnienia, a wmawia swoje urojenia jako prawdę, twierdząc, że „leczy” swoją ofiarę. W takim stanie nie można żyć i funkcjonować i bardzo łatwo schizofrenik popycha swoją ofiarę do samobójstwa. Są schizofrenicy, którzy cyklicznie doprowadzają kolejne ofiary do samobójstwa, czy w inny sposób zabijają. I bardzo to lubią.

Bardzo ważne jest, aby nie pozostawiać ofiar schizofreników bez pomocy. Schizofrenik czy schizofreniczka to nie jest po prostu niegroźny ekscentryk, tylko ktoś kto wytwarza wokół siebie kult i posługuje się też swoimi wyznawcami do nękania swojej ofiary. Ludzie giną, a Policja ma podobny stosunek do ofiar schizofreników jak reszta społeczeństwa – olewa, jako niegroźne. Do tego schizofrenicy też potrafią poszczuć Policję na swoje ofiary i wyrobić im opinię wariatów. Zdarzyło mi się, że również policjant wmawiał mi, że Roman jest moim „mężem”. Rozumiecie, mówił o facecie, który był wielokrotnie przez policyjny patrol usuwany z mieszkania – wtedy jeszcze mojej mamy – jako obcy groźny schizofrenik, który wlazł nieproszony. A to człowiek który o mało co nie udusił mnie na śmierć na uczelni za to, że nie chciałam za niego „wyjść” czy też raczej potwierdzić, że jest moim „mężem”.

Najlepszym wyjściem dla ofiar takich potworów, to spierdolić z różnych środowisk i zatrzeć za sobą ślady. Ewentualnie można jeszcze zwabić najgroźniejszych schizofreników do kraju, gdzie wolno osobę, która narusza mir domowy, zabić i przeprowadzić z zimną krwią egzekucję. Są kraje, gdzie się z takimi napastnikami nikt nie patyczkuje.

Polski głupol

Jedną z polskich cech chyba nawet narodowych jest tak olbrzymia głupota i brak szacunku dla próśb innych osób, że już dawno temu postanowiłam się nie spotykać z Polakami. Byłam związana z polskim głupolem, czyli Michałem. Do bycia z nim w związku zostałam sterroryzowana. Już dawno obiecałam sobie, że nigdy więcej. O wiele przyjemniej wspominam sobie narzeczeństwa z Amerykaninem czy Norwegiem. Oni nie popełniali żadnych błędów, ale zostali zaszczuci przez polskie środowiska fanów i okłamani, a ja z zemsty za to że śmiałam sobie jakoś układać życie została zniszczona aż do wystąpienia amnezji oraz syndromu sztokholmskiego. Ale i tak nie zaczęłam pisać za Renatę, chociaż mój konspekt, który miał być moim debiutem prozatorskim trafił w łapska moich śmiertelnych wrogów.

Adama też wspominam bardzo źle. Po okresie spotykania się, kiedy postanowiłam przenieść znajomość na kolejny poziom, zostałam przez niego zniszczona psychicznie, bo powiedział mi, że „z mężatką nie pójdzie do łóżka”. Wkurwiłam się nie na żarty, bo po co w takim razie spotykał się ze mną te pół roku? Poza tym wszyscy chyba wiedzieli o moich problemach ze schizofrenikiem, który udaje mojego męża. Adam powinien o tym wiedzieć, a nie tak brutalnie obchodzić się z moimi uczuciami. Przeżyłam to tak silnie, że wyrzuciłam wszystkie rzeczy kojarzące mi się z Adamem i przysięgłam już się nigdy mu nie dać zbałamucić. Tym bardziej, że cynicznie mnie blokował w ostatnich chwilach, kiedy mogłam urodzić chociaż jedno dziecko i zniszczył mi do reszty życie. Bo on sam nie chce i nie chciał mieć dzieci.

Naprawdę nie popełnię już błędu randkowania z jakimkolwiek Polakiem. Wiem, że nie wszyscy moi dawny narzeczeni są żonaci, a też przybywa coraz to nowych zainteresowanych mną Skandynawów. Polacy bardzo często proszeni o coś ignorują osobiste doświadczenie kogoś, kto potrzebuje pomocy i jej nie udzielają, bo uważają, że nie jest robienie czegokolwiek potrzebne. Bo nie. Nie przyjmują do wiadomości, że ktoś kto o coś prosi, ma lepszą wiedzę na temat tego, co się dzieje. Gdyby Michał, Andrzej, czy też Adam spełnili chociaż jedną dziesiątą moich próśb, byłabym szczęśliwą kobietą, a wiele osób winnych środowiskowej zmowy przeciwko mnie nie miałoby przed sobą wizji więzienia.

Wszyscy mnie zawiedli.

Jedyne, co mogę powiedzieć – wypierdalam z Polski, tak szybko jak się da. Wiem, dlaczego Cameron zablokował Worldcon dla Avangardy i nie jest to dlatego, że „zaszczułam” Renatę, czy kogokolwiek okłamałam.

Nie mam ochoty oglądać żadnego z moich polskich wielbicieli. Mam nadzieję zamieszkać za granicą. Podobno coś na mnie czeka w Stanach, jak tylko będę mogła, to skorzystam i z dziką radością zapomnę, jak się mówi po polsku.

Konspekty

Jak już wiele osób wie, mam na karku gang schizofreników, którzy mnie nękają od czasów podstawówki. Szczególnie źle z tego grona wspominam niejaką Renatę, która nie tylko nie była ni przez dzień związana z Piotrem, ale też nie jest autorką konspektów, które od mojego byłego wyłudził Roman i przekazał swojej przyjaciółce, żeby jeszcze dokładniej mogła udawać mnie przed fanami.

Opowiedziałam już wcześniej historię, jak wyrwano mi z rąk teczkę z kopią rękopisu pracy magisterskiej z psychologii. Miałam tam tez rozbudowany konspekt z fragmentami powieści, które chciałam dać do przepisania zawodowej maszynistce. Inne konspekty tej serii zostawiłam u mojego byłego, Michała.

No cóż mogę powiedzieć. Byłam związana z jednym z najgłupszych facetów z fandomu. Nie chcę już nawet wchodzić w to, jak skończył się nasz związek, grunt że nie oddał mi nic z moich rzeczy, które do tej przechowuje. Niestety nie zdawał sobie sprawy, że Roman to kolejny schizofrenik, który tym razem rozpowiadał o fikcyjnym związku ze mną. Według tego, co od niego usłyszałam, bez konsultowania ze mną wyciągnął moje stare konspekty i na prośbę „męża” mu przekazał. Ciekawe swoją drogą, że facet, z którym w ogołe nie byłam związana (czyli Roman) wydostał od niego rzeczy, których ja nie mogłam się doprosić i dokładnie zakazywałam pokazywania ich komukolwiek.

Moje rękopisy trafiły do pewnej plagiatorki, która była przekonana, że dostała je od „Yennefer”, czyli Renaty. Dla mojego byłego zaś plagiatorka, któ posługiwała się tymi konspektami i lizała dupę schizofreniczce Renacie, jak mi powiedział, miała być moją najlepszą przyjaciółką, którą tymi konspektami obdarowałam.

Ani Renata, która mnie prześladuje od podstawówki, ani wspomniana plagiatorka nie są moimi przyjaciółkami. Plagiatorka za to nienawidzi mnie szczerze, bo od dawna uważa się za „prawdziwą” narzeczoną Adama. Startuje do niego od dzieciństwa. Nienawidzi mnie za to, że Adam – jak wie całe środowisko – podkochuje się we mnie od dziecka.

Mam dosyć środowiska warszawskich fanów fantastyki i mam dosyć bycia prześladowaną przez ten gang schizofreników z podstawówki. Jeśli ceną za to, że nie chcę przeprosić „Yennefer-Renaty” oraz plagiatorki, ma być ostracyzm i zakaz pisania, czy pokazywania się na konwentach, to z dużą radością przyjmuje z rąk klubu Avangarda moje wygnanie oraz wyrok. Fandom metalowy mnie za to nie zwiódł i wiem, że Roman dostał ostry łomot od moich znajomych w Progresji. Z metalami mam lepszy kontakt.

No ciekawe, ile jeszcze osób uwierzy Renacie, że jest byłą Piotra oraz „współautorką Wiedźmina” i powinna dostać po nim spadek. Szkoda tylko, że pewna idiotka z mojej pracy uwierzyła jej we wszystko i postanowiła mnie zamordować z tym gangiem schizofreników i rozpowiedziała wszystkim, że rodzice Renaty to moi rodzice, a ja mam chora psychicznie.

Próbowałam uzdrowić sytuację i wyjaśnić plagiatorce, co się stało, po dobroci. Niestety zostałam zaatakowana i zniszczona psychicznie pod dyktando schizofreników. Jedyne, co mogę zrobić, to złamać pióro i zająć się przyjemniejszymi sprawami. Bo naprawdę nie zamierzam się ugiąć i zacząć pisać za Renatę, żeby mogla uchodzić za pisarkę, bo takie żądania wobec mnie wysuwała.

Wcale nie muszę pisać. Tutaj się schizofreniczka myli. Ale jak rozumiem, przy zmowie środowiska, mogę ją jedynie wyśmiać na blogu. Bo z uwagi na jej chorobę psychiczną nie mogę liczyć na to, że dostanie zarzuty karne. Ja z kolei się nie boję, bo różne moje rękopisy już od dawna sąd dyspozycji Policji. Oraz jak już wspomniałam wcześniej, moja próbka pisma.

Zdjęcie

Moi znajomi wykonali na moją prośbę pewien eksperyment. Wiedzieliśmy jak bardzo niewiarygodna jest wariatka Barbara, więc poprosiłam, aby ściągnięto jakieś przypadkowe zdjęcie przypadkowego amerykańskiego aktora z Internetu. Poprosiłam, aby jej to zdjęcie pokazać, bez podawania jakiegokolwiek kontekstu. Spojrzała mojemu znajomemu przez ramię i to wystarczyło.

Bardzo szybko wymyśliła, że jest to mąż mojej przyjaciółki pianistki, która po stypendium została w Stanach. Okazało się, że podobno jej tak dobrze nie znam i że jest to przyjaciółka Renaty, córki Barbary, i że nic o niej nie wiem. Za to ta schizofreniczka po krótkim spojrzeniu na fotografię wiedziała już wszystko. Przystojny mężczyzna ze zdjęcia miał być bogatym biznesmenem, dzięki któremu moja przyjaciółka nic nie robi w życiu. A ja jestem podlą babą, której nie cierpi, bo jej niby zazdroszczę.

I tylko tak sobie myślę, że jakoś nie widzę mojej przyjaciółki w roli osoby „przy mężu”. Muzyczna podstawówka, szkoła drugiego stopnia, studia, studia podyplomowe, masterclass, stypendium w Stanach, a potem magister w Kanadzie i doktorat. Współwłaścicielka szkoły muzycznej w USA. A zdaniem Barbary paprotka przy mężu, o której nic nie wiem.

No ale tak to jest, jak się słucha schizofreników z Opus Dei. O ile wiem, żaden inny polski klub miłośników fantastyki nie został tak boleśnie zaatakowany przez tę oficjalną sektę, jak Avangarda. Przywlekli się do klubu z Ryszardem, mężem Barbary i ojcem Renaty. Ci fanatyczni katolicy tępią metal oraz pisarzy fantasy i nie należy im w nic wierzyć. Są bardzo niebezpieczni.

Wszędzie tępią kurwy, a także czarownice. Jakiś czas temu dowiedziałam się, że kominek do kadzidełek typu backflow służy do czarów. Dowodem na to jest, że dym „nienaturalnie” spływa do dołu. Próbowałam człowiekowi wyjaśnić podstawowe prawa fizyki, ale nie dało rady. Widział film w Internecie i wie, że to czary. Takie osoby, z tego co usłyszałam, nadają ton spotkaniom warszawskich fanów i są dla nich bardzo ważne.

A poniżej wyjaśnienie, jak to działa.

Urojenia

Akcje Renaty nie mają za wiele sensu, chociaż ma wiernych wyznawców. Nie wiem, jak to się stało, że ludzie jej uwierzyli, ale mam podejrzenia, że pomogło jej zaangażowanie moich schizofrenicznych kolegów z podstawówki, którzy postanowili wierzyć w jej schizofreniczne przechwałki oraz szlochy, jak to jest straszliwie skrzywdzoną „pływaczką”. Ze swojej strony schizofrenicy niespokrewnieni z Renatą (oraz jej schizofreniczne krewne) dołożyli swoje urojenia na mój temat temat oraz temat mojej rodziny. I w ten sposób obie grupy schizofreników uznały, że mają „dowody” na prawdziwość swoich urojeń.

Rodzice Renaty (czyli Barbara i Ryszard) nie są moimi rodzicami, chociaż lubią się tak przedstawiać, ale to typowe dla nieleczących się schizofreników, którzy w ten sposób prześladują ofiary swoich urojeń. Roman zaś nie jest moi mężem. Próbowałam przeprowadzić akcję informacyjną na temat jego urojeń już w okolicy roku 1990. Przyniosłam do Instytut Anglistyki swoje zaświadczenie o stanie cywilnym, bo usłyszałam nieprawdziwą wersję mojej biografii według której miałam za Romana wyjść w wieku osiemnastu lat, bo niby byłam w ciąży. Rozdawałam ksera swojego zaświadczenia. Oraz zbierałam podpisy na dowód, że ludzie przyjęli to do wiadomości. Tak więc wszystkie osoby, które wtedy kontynuowały kłamanie na temat mojego stanu cywilnego, aby uniemożliwić mi zamążpójście czy skłócić z ukochanym, mają bardzo dużo problemów, bo podpisy trafiły razem z moim zawiadomieniem o popełnieniu na Policję. To zaświadczenie nie było wykorzystane w żadnym Urzędzie Stanu Cywilnego. Mówiłam o tym wyraźnie i wprost, także Andrzejowi. Nie miał żadnych powodów, żeby mnie przedstawiać jako szczęśliwą, dzieciatą mężatkę i niszczyć mi w ten sposób życie oraz uniemożliwić mi powrót do Piotra albo związanie się z kimś innym.

Renata ze swojej strony zaczęła wtedy znowu bredzić, że nazywa się Małgorzata WIeczorek i jest to jej zaświadczenie, które jej ukradłam i że Helena oraz Marian to jej rodzice. Renata kontynuuje ten cyrk do tej pory, twierdząc, że jest córką mojej mamy i że w swoim mieszkaniu wynajmowałam tylko pokój. Podobno mam swoje mieszkanie zajmować nielegalnie. Mam dosyć powtarzających się pomówień, że nie jestem osobą, za którą się podaję. Nie chcę też chcę wizyt imbecyli, którzy chcą mnie zmusić do pobytu w szpitalu psychiatrycznym (bo podobno podaję się za kogoś, kim nie jest) oraz chcą „odebrać” mi klucze. Renata nie prawa do mojego mieszkania, tak samo jak nie ma prawa mówić ludziom, co robi od dzieciństwa, że jest „żoną Piotra”. Nie ma prawa też do żadnych pieniędzy po nim.

Renata nie jest osobą, która inspirowała różne projekty artystyczne oraz biznesowe, chociaż jej wyznawcy tak uważają i przysięgali jej wierność aż do grobowej deski.

Naprawdę bardzo proszę już nie czerpać informacji o mnie od tych wariatów. Mówiłam po co wyciągnęłam to zaświadczenie chyba wszystkim, włącznie z Andrzejem. W życiu nie twierdziłam, że Roman czy ktokolwiek inny jest moim mężem. Każda osoba, która odgoniła ode mnie któregoś z moich zalotników wmawiając im, że jestem mężatką, tylko „jestem chora i nie pamiętam”, jest moim osobistym wrogiem. Za takie zachowanie Andrzejowi oraz innym idiotom z fandomu nie dziękuję. Naprawdę czerpcie wiadomości z lepszych źródeł, a nie od znanych Policji schizofreników, którzy wiele osób zniszczyli oraz zaszczuli z wynikiem śmiertelnym.

Braliście udział w takich akcjach, jakich światowy fandom jeszcze nie widział, więc nie dziwcie się, że Awangarda nie dostała Worldconu. Renata nie jest pomysłodawczynią różnych projektów. chociaż lubi je sobie przypisywać, więc nie zasługuje na fetowanie i koronację, co Awangarda próbowała zrobić już parę razy, narażając się na śmieszność na światowym forum ruchu fanów. A przynajmniej tak mi doniesiono.

Tak więc, nie, nie mam w Avangardzie żadnych przyjaciół. Wokół tego klubu powinien powstać koron sanitarny i nikt z nimi nie powinien już nigdy rozmawiać.

A moje zaświadczenie o stanie cywilnym z ubiegłego roku (nadal jestem panną, bo nie po to to zaświadczenie wyciągnęłam, żeby wyjść za mąż, ale po to się uwolnić od pomówień, że jestem mężatką) nadal do znalezienia na blogu.

Bardzo więc proszę, żeby kłamcy, którzy zniszczyli mi życie, nigdy się już do mnie nie odzywali. I tak, patrzę między innymi na Ciebie, Andrzeju.

Schizofrenicy

Bardzo często się przyjmuje, że schizofrenia uwidacznia się dopiero około dwudziestki. Nie jest to prawdą, szczególnie w przypadku silnej schizofrenii. Moja koleżanka z podstawówki Renata miała bardzo widoczne objawy już w dzieciństwie. Nie pomogło jej to, że była wychowywana przez bardzo groźnych schizofreników, czyli przez swoich rodziców Barbarę i Ryszarda, a także zaprzyjaźniła się ze schizofrenikiem Romanem i jego bratem.

Schizofrenia to jeden z problemów Renaty. Drugi to wychowanie przez ludzi, którzy nie brali leków – a powinni – od bardzo dawna. Niestety istnieją całe dynastie osób, które się nie leczą i z pokolenia na pokolenie zajmują się oprócz pracy (jeśli potrafią ją utrzymać) także oszustwami i zaszczuwaniem różnych osób. Bardzo często psychiatrzy nie mają świadomości, że są ludzie, którzy się nie leczą, ale profilerzy są uczeni o takich fenomenach jak gangi czy dynastie schizofreników. Podręcznik, który traktował o takich formacjach kryminologicznych, bardzo dużo mi wyjaśnił z tego, co działo się wokół mnie. Niestety nikt nie chciał mnie słuchać.

Chodziłam do podstawówki również z Anną. Ona sama twierdzi teraz, że jest zupełnie zdrowa, chociaż jako dziecko była atakowana urojeniami z jednej strony Renaty, a z drugiej Romana i jego brata. Nikt z tego grona mnie nie znał, a Renata już wtedy zaczęła się pode mnie – młodziutką pływaczkę, która bywała w fandomie i zaprzyjaźniła się z Piotrem jeszcze zanim zaczęła się uczyć czy pływać – podszywać. Anna została przez ten gang wciągnięta we wszystkie urojenia i zmuszona do działań, których się wstydzi. Niestety ci ludzi zniszczyli jej życie, a także doprowadzili do samobójstw jej bliskich. Nie tylko ja jestem ofiarą tego gangu schizofreników.

Anna i Dorota zapłaciły bardzo wysoką cenę za to, że uwierzyły tym ludziom. Mam nadzieję, że inni też zaczną się przed nimi ratować, zanim trafią do więzienia.

Dzieci nieleczących się schizofreników nie rokują, bo nigdy nie miały dobrych wzorców. Nie mają na czym bazować. Anna – chociaż nie obarczona genetycznie schizofrenią – była uczona przez nich takich zachowań, tak sterowana, że działała jak schizofreniczka. Wszystkie jej zachowania wskazywały na schizofrenię. Jak na przykład bezmyślne rozdawanie pieniędzy, które przejęła pod jakimś pozorem. Schizofrenicy są z reguły oszustami, którzy kłamstwami wchodzą w posiadanie pieniędzy, które potem rozdają, udając multimilionerów, bo cierpią na takie urojenia. Anna nie wiedziała, że wypełniając polecenia Ryszarda i Barbary wygląda w moich oczach na kogoś takiego.

Michał dla odmiany wypadł w moich oczach na imbecyla, bo robił. wszystko, co tylko wymyślił sobie schizofrenik Roman. Inne osoby też nie były zbyt mądre. Niestety już w dzieciństwie zostały poddane praniu mózgu i psychicznie uzależniły się od schizofreników.

Przebudzenie dla takich ludzi jest zawsze bardzo bolesne.

Profilerzy muszą wiedzieć sporo o chorobach psychicznych, bo schizofrenicy popełniają wiele przestępstw i z reguły oskarżają swoje ofiary o chorobę psychiczną oraz o przejęcie majątku. Schizofreników inaczej się traktuje niż pospolitych przestępców, bo ludzi chorych psychicznie się nie karze, ale sądzę, że lepiej by było wsadzać ich do więzień i dopiero wtedy dawać im wybór, czy chcą się leczyć.

Gang schizofreników

Nawet niespokrewnieni schizofrenicy mają zwyczaj łączyć się w większe grupy i wspierać. Kryminologia nazywa takie grupy gangami schizofreników, szczególnie wtedy gdy ich główną motywacją są albo gwałty albo przejmowanie czyiś pieniędzy. Nie tylko ja, ale też moja mama byłyśmy przez nich atakowane i wysuwano wobec nas żądania okupu.

Jeśli ktoś widział Renatę, córkę Barbary i Ryszarda w moim i mojej mamy mieszkaniu, to tylko dlatego, że ta tępa schizofreniczka wystosowała prośbę o to, żeby mogła u nas dorabiać sprzątaniem, a nie pamiętałam, że jest to schizofreniczka z mojej podstawówki, która wystąpiła z urojonymi oskarżeniami wobec mojego ojca. Na całe szczęście był wtedy na konwencie za granicą, więc nawet nie miał możliwości, aby ją „zgwałcić”. Ta tępa „kurwa” idealnie podszyła się za to pod moją historię. Nigdy się nie przyjaźniłyśmy, chociaż udaje tak przed ludźmi, którzy mnie znają, a przed innymi udaje mnie. Tylko dlatego Piotr z nią rozmawiał, jak mi powiedział, bo myślał, że jesteśmy przyjaciółkami. Zupełnie nie wiedział, kim ona jest.

Pretensje Renaty, która twierdzi, że jest córką mojej mamy (chociaż w rzeczywistości jest córką schizofreników, którzy zupełnie nie przypominają moich rodziców), wystartowała z całkowicie fałszywymi oskarżeniami wobec mnie. Według niej maiłam urodzić się we wsi pod Gdańskiem i tylko wynajmować pokój w moim mieszkaniu, które miałam po śmierci mojej mamy „nielegalnie” przejąć. Jak już wcześniej napisałam w innym miejscu, moja mama sporządziła testament i wszystko zostało w obecności mojej rodzonej siostry zatwierdzone przez Sąd Administracyjny. To, że pipa, która nawet nic nie napisała, a powinna leczyć swoją schizofrenię, zaszczuła mnie w środowisku fanów, jest takim skandalem, jakiego świat fantastyki nie widział nigdy. Wszyscy enablerzy Renaty oraz ich rodzice powinni stanąć przed sądem.

W gangu Renaty znajduje się też Roman z bratem. Nie są – jak udało mi się ustalić – krewnymi Renaty, ale chodzili z nią do jednej szkoły. Mają tak samo jak rodzice, bardzo silną schizofrenię. Ich opowieści, tak samo jak opowieści Renaty, nie są warte nawet funta kłaków. Szkoda, że Awangarda postanowiła kierować się tylko zdaniem tych schizofreników bez weryfikowania czegokolwiek. To są ludzie, którzy mnie i Piotra unieszczęśliwili wielokrotnie. Ojciec Piotra nie życzy sobie, aby się na niego powoływali, czy żeby Renata udawała po raz kolejny „żonę Piotra”. Nie ma prawa do mojego mieszkania, nie też prawa do żadnych pieniędzy po Piotrze, chociaż mnie i otoczenie Piotra zaszlachtowała psychicznie, domagając się nienależnych pieniędzy.

W temacie Romana mam jeszcze jedno do powiedzenia. To jego ojciec jest bardzo groźnym pedofilem, który skrzywdził mnie w dzieciństwie, zresztą tak samo jak Ryszard. Niestety nic im nie można zrobić w polskim systemie, bo nie karze się ludzi chorych psychicznie. Jest to przerażające, bo schizofrenia jest chorobą degeneratywną i z czasem uszkodzone przez nią mózgi zamieniają się w mózgi pedofili i gwałcicieli, którzy nie panują nad własnymi popędami oraz oskarżają wszystkie kobiety i dzieci o prostytucję. Romana i jego brata też to czeka. A może nawet już tak się stało, bo nawet najprzyzwoitsze szorty, gorsety czy letnie sukienki są „dowodami” na prostytucję.

To skandal, że ludzie, którzy przyjaźnili się z moimi rodzicami, odwrócili się ode mnie i nie udzieli mi żadnej pomocy, przekonani, że moje alarmistyczne opowieści są przesadzone. Dokładnie wiedziałam, co trzeba zrobić, ale narcyzi zawsze uważają, że wiedzą, co trzeba zrobić lub nie zrobić, lepiej od ofiary, która zna swoich prześladowców od dzieciństwa i doszkalała się z różnych dziedzin psychologicznych. Powiem więcej, ani trochę nie przesadziłam, wszystkie moje pesymistyczne przewidywania, co do rozwoju sytuacji, się spełniły. Podejrzewam, że wręcz nie doceniłam ludzkiej głupoty, debilizmu i złośliwości kilku osób.

Więc bardzo proszę, żeby ludzie. którzy udawali moich przyjaciół, nie tylko Renata, też się ode mnie odpierdolili i już nie odzywali.

Lekarz

Nie tylko schizofrenik Roman jest problemem i mnie unieszczęśliwił. Problemem są też też ludzie, którzy bez weryfikacji podają jako prawdziwe wszystkie urojenia Barbary na mój temat. Bardzo nie dziękuję ludziom, którzy okłamali w czasie konwentu Breta na temat mojego stanu cywilnego. Jak widać na zaświadczeniu jestem panną. Naprawdę nikt nie przypuszczał, że cenieni ludzie są takimi debilnymi narcyzami (bo to narcyzi niszczą ludzi, niczego nie weryfikując). Jak się, kurwa, nie wie, to się nie powtarza plotek. Szczególnie tych pochodzących od schizofreniczki.

Jakiś czas temu Michał i jego przyjaciel z pracy zrobili na moją prośbę pewien eksperyment. Przyjaciel Michała, gdy tylko go Barbara zobaczyła, został przez nią uznany za mojego męża. Jest to człowiek, którego Barbara nigdy wcześniej nie widziała. Ja go także nigdy nie spotkałam, powiem więcej do tej pory go nie spotkałam, ale Barbara już na sam jego widok „wiedziała” kim jest i była w stanie podać cała urojoną historię naszej „znajomości”.

Należy ostrzegać przed takimi schizofreniczkami, jak Barbara oraz jej córka, która podaje się rozdawczynię pomysłów literackich. Osobnym problemem są idioci, którzy zapominają, że nie rozpowszechnia się takich plotek (szczególnie takich, które odzierają kogoś z nadziei na związek) bez weryfikacji. Mają problem, bo istnieją skodyfikowane zasady społeczne, na podstawie których tworzone są przepisy. I jedna z takich zasad społecznych głosi, że nie wiesz niczego, jeśli nie usłyszałeś tego ode mnie. Jednym słowem, plotkarze mają bardzo duże problemy. Dziennikarze wiedzą, co to jest pomówienie i jak bardzo groźne jest to przestępstwo. Tępe idiotki z fandomu też powinny o tym pamiętać, bo akurat pomówienie występuje nie tylko w prawie prasowym. Wszystko się weryfikuje u najbardziej zaintersowanych, a nie radośnie kłapie dziobem i niszczy najlepsze szanse na zamążpójście komuś kogo się podobno lubi i ceni. Jesteście złośliwe, stare pryki.

Wiele razy ostrzegałam przed schizofrenikami, którzy nękają mnie od podstawówki. Bardzo nie dziękuję ludziom, którzy zniszczyli mi życie zawodowe oraz osobiste, rozpowszechniając wszędzie plotki schizofreników. Tych samych schizofreników, którzy potem mnie napadli i znowu doprowadzili do mojej amnezji.

Zakończę tak – nic już, kurwy, nie naprawicie moim życiu, bo po prostu pewne opcje i pewne drzwi już dla mnie jako kobiety pozamykały i mam nadzieję już was nigdy nie oglądać. Nigdy nie wierzę, że chcieliście dobrze. Chcieliście się popisać, zabawić w rozpowszechnianie plotek. Bo to wszystko jest zawsze takie bardzo zabawne, tylko że ja już nigdy nie będę się śmiać. Nie potym wszystkim, co mnie spotkało, nie po stanach lękowych i wychodzeniu ze syndromu sztokholmskiego. No, chyba że usłyszę fajny wyrok w sądzie.

Życie, które kilka razy zamieniało się w piękną szczęśliwą bajkę, czyli coś, na co zasługiwała osoba tak utalentowana i życzliwa jak ja, została przez was – i to kilka razy – zamieniona w Piekło na Ziemi. Ludzie popełniają samobójstwa, żeby uciec przed skrajnym cierpieniem, jakie wywołuje zaszczucie przez schizofreników. Nie ma większego cierpienia w psychoterapii. Skurwiele, którzy uważają, że schizofrenicy w ten sposób „leczą”, czy też „pomagają ludziom” powinni zawsze trafiać do więzienia. Syndrom sztokholmski to nie jest bajka, a ludzie zaatakowani przez schizofreników cierpią w milczeniu. Ja potrafię o tym tylko pisać.

Mam nadzieję już tylko na zemstę.

I jeszcze jedno wam, kurwy, powiem, mimo wszystko za bardzo lubię żyć, żeby się poddać i przychodzić na jakieś konwenty. Gdziekolwiek na świecie. Jeden z moich ukochanych został zabity na norweskim konwencie. Mnie schizofrenik udusił prawie na śmierć. Nie wiem, jak można być takim głupim, żeby schizofrenikom wierzyć we wszystko. Ostrzegałam przed tymi ludźmi.

Wystarczy już tych schizofrenicznych kurew i ich wpływu na moje życie. Nie chcę was nigdy więcej oglądać. W życiu już nie chcę mieć nic wspólnego z sf-f. Tym bardziej, że schizofrenicy z rodziny Barbary wpadli na pomysł, że mnie zmuszą do pisanie za nie i będą mogły uchodzić za wielkie gwiazdy. I mam im też mówić podobno – bo takie żądania też padały – co mają mówić w czasie wywiadów.

Metale lepiej by sobie z nimi poradzili. Przede wszystkim nie słuchaliby Nycza, szkodnika jakich mało. Jest to człowiek dla mnie obcy. Nie ma prawa powtarzać o mnie żadnych plotek, bo mnie nie zna. Wszystko opiera tylko na bełkocie Barbary. Przy czym wiele osób od dawna już wie, że Barbara to człowiek, który plecie trzy po trzy. I nic, co mówi, nie ma sensu.

I już bardzo proszę nie łamać więcej żadnych podstawowych zasad społecznych, bo wjedzie Policja i postępowanie karne. Nie wolno tak bezczelnie rozpowszechniać kłamstw na czyjś temat. Stąd ta społeczna zasada o weryfikacji u najbardziej zaintersowanych. Jak już wspomniałam, to dotyczy nie tylko dziennikarzy.