Wiele osób jest przekonanych, że upór Romana w prześladowaniu mnie oznacza, że musiało nas łączyć coś więcej niż chodzenie do jednej szkoły. Zresztą byliśmy w tej samej szkole tylko przez jakiś czas, bo został z mojej podstawówki usunięty.
Tak naprawdę połączyło nas coś, co mogę określić jako zemstę zakonnicy, która uczyła mnie religii. Jak wcześniej wspomniałam, nie zgodziłam się z jej poglądami na temat seksu – a mianowicie, że kochać się fizycznie należy tylko tyle razy, ile dzieci zamierza się mieć. Uważała też, że kobieta musi w łóżku cierpieć. Moja niezgoda wywołała łańcuch wydarzeń, który doprowadził do śmierci moich przyjaciół oraz spowodował nieszczęście wielu osób, także moich rodziców. Oczywiście wszystko to stanowi tylko element największego zła, które przede wszystkim mnie spotyka z łap Opus Dei oraz Kościoła. Bo to ja jestem głównym celem. I to mnie wyrokiem Opus Dei nie wolno osiągnąć w życiu szczęścia, sukcesu, czy też połączyć się z kimś kogo naprawdę kocham. „Bo obraziłam zakonnicę.”
Zakonnica poczuła się aż tak urażona, że wezwała na pomoc swoich przyjaciół schizofreników, których Kościół zgodnie z tym, co jest napisane w Katechizmie, uważa za „świętych”. Razem uradzili, że jestem nadmiernie i przedwcześnie „rozbudzona seksualnie”, więc ponowili wyznaczyć mi męża, z którym miałam się natychmiast kochać. Rozwinęło to oczywiście urojenia Romana, który do tej pory uważa, że „uprawiałam z nim seks” w wieku dziewięciu lat. Nic dalszego oczywiście od prawdy.
Od siebie dodam, że ludzie, którzy zostali odpowiednio uświadomieni w dzieciństwie przez rodziców, którzy nie zaniedbali edukacji seksualnej, opóźniają inicjację i z reguły czekają na prawdziwą miłość. Było tak moim przypadku – po amerykańsku chciałam stracić dziewictwo z Bartkiem w wieku osiemnastu lat, bo wiedziałam, że seks jest dla dorosłych i co się może dziać pomiędzy dwojgiem dorosłych ludzi. Lista moich kochanków jest żałośnie krótka, ale cieszę się, że straciłam dziewictwo w wieku na tyle wczesnym, że nie będę mieć zaburzeń seksualnych, bo wytworzyły się odpowiednie ścieżki w mózgu. Roman dla odmiany, który stracił dziewictwo w wieku lat dwunastu, jak przechwalał, już zawsze będzie prymitywem o mentalności alfonsa. Wśród kursów psychologicznych, które zaliczyłam, była także seksuologia, więc wiem, co piszę.
Moi rodzice próbowali to wytłumaczyć głupiej zakonnicy, ale w odwecie postanowiła mnie wydać za mąż tak szybko jak się da. Opus Dei także postanowiło mnie „leczyć” i stąd był ten gwałt oralny, a potem analny, które miały mi „przypomnieć”, że jestem „prostytutką”, a moja matka też jest „kurwą”. Oczywiście jak zwykle wariaci z Opis Dei zwalili wszystko, co zrobili, na metali. I jest to stały motyw ich działań. Dodam, że oskarżanie kobiet o bycie kurwami jest jednym z typowych urojeń dla schizofrenii. Schizofrenia rąbie rejony mózgu odpowiedzialne za seks, stąd też większość prostytutek i alfonsów to schizofrenicy, tłumaczy to także upór Ryszarda oraz Romana, ze będą moimi alfonsami i będą mnie sprzedawać. Za to nie wiem, dlaczego metal im przeszkadza, jeszcze zakonnica bredziło o nienawiści do metali jeszcze zanim poznałam Bartka. Mam wrażenie, że typowa dla schizofrenii jest nienawiść do każdego rodzaju muzyki i dlatego prześladują artystów, szczególnie wokalistów.
I od tamtej pory mam problemy z Kościołem, schizofrenikami oraz Opus Dei. Oraz innymi idiotkami oraz innymi idiotami, które są szczute oraz szczuci przez nich na mnie (oraz moich przyjaciół) i wierzą szczerze w te urojenia. No cóż rozumiem, że schizofreników trudno się diagnozuje, bo ukrywają swoje obsesje i urojenia, ale Roman i jego rodzina jadą całkowicie jawnymi bzdurami, które łatwo można było zweryfikować. Jestem zupełnie kimś innym niż oni opowiadają. Mam dosyć tego, że ci wariaci zniszczyli całe moje życie, zaszczuli z wynikiem śmiertelnym moich przyjaciół, a innym z moich bliskich także zniszczyli też życie. Ludzie z mojego otoczenia, którzy im pomagali, już zawsze będą cierpieć, gdy się dowiedzą, jaka rzeczywiście jest prawda, ale niestety trzeba ich uświadomić. Wiem, że schizofrenicy nie wytrzymają i zaczną ponowny atak na kilka osób. Podzielili się swoimi planami ze mną, a tego rodzaju wariaci z reguły robią dokładnie to, co zapowiedzieli. Tym razem sam Roman osobiście zacznie uświadamiać moją siostrzenicę, że jest jej „ojcem” i że ma ze mną jeszcze dwoje innych „dzieci” (znaczy się jej rodzeństwo). Ach, przy okazji – mój młody sąsiad też ma być moim nieślubnym „dzieckiem”, spłodzonym już nie z Romanem. Kilka osób zaliczy wtedy bardzo bolesne przebudzenie oraz zderzenie z rzeczywistością. Ja nie mam siły z nimi rozmawiać, niech sprawy potoczą się własnym rytmem.
Kościół nie może zajmować się edukacją seksualną dzieci, bo w moim przypadku chcieli mnie zmusić do prostytucji w wieku dziewięciu lat. Wszystko w ramach „leczenia” mnie przez „świętych” schizofreników. Psycholog-seksuolog lepiej się do tego nadaje. Seksuolodzy wiedzą, że naprawdę dobry seks jest tylko z osobą, którą się kocha i nie warto tracić czasu na inne związki, bo możemy przegapić miłość życia. Na całe szczęście można mieć kilka wielkich miłości, chociaż prawdziwa miłość też jest czymś, co przeraża Kościół, bo kobieta nie ma prawa do orgazmu według nauczań Opus Dei. Samo słowa na O, które pochodzi z podręczników medycznych i nie jest świntuszeniem, było zapalnikiem i powodem prześladowania mnie. Za to dzieci z mojej podstawówki tak kochane przez Kościół są niepoczytalnymi wariatami, mordercami oraz mają całe haremy swoich kochanków. Znaczy się, nie wiem nic o Renacie, bo ta jest lesbijką i nie atakują mnie jej laski wkurwione, ze nie chcę jej dać „rozwodu”. Ale ta pustka może także wynikać z tego, że fandomowe lesbijski nic o niej nie wiedzą. Proponuję, żeby sprawdziły, co w tej małej blondynce siedzi. A absolutnie nie chcę się w to bawić, pomimo zachęt tej schizofreniczki nie czuję do niej pociągu, bo jestem stuprocentowo hetero.
To, że ludzie z rodziny Romana są totalnie rozwięźli , ale im podobno wolno, bo są „święci” i jak mi powiedzieli księdzu też wolno, nie oznacza, że nie są związani z Opus Dei. Kościół łapie każdego schizofrenika, z którego może zrobić „świętego” i który pomoże im zaszczuć każdą osobę, znienawidzoną przez księdza lub zakonnicę. Dokładnie coś takiego potkało mojego tatę we Francji i skończyło się kradzieżą jego majątku, a także jego ucieczką do Polski. Mnie się nie udało uciec z Polski, ale przeprowadziłam odpowiednie śledztwo i postanowiłam walczyć do ostatniego oddechu. Oraz postanowiłam odzyskać pamięć i walczyć, żeby zdrowych enablerów wsadzić do więzienia. Szczególnie tych, którzy skorzystali finansowo na intrygach i oszustwach schizofreników.
Osoby, które przeczytały ten blog, znają typowe urojenia tych zjebów i mogą teraz, gdy zobaczyli moją apostazję oraz zaświadczenie o stanie cywilnym, sami diagnozować moich prześladowców. Ale ostrzegam, lepiej unikać rozmów z nimi, bo to może się skończyć tak dużymi urazami psychicznymi jak w filmie „Bugonia”. To nie jest film SF. Naprawdę wariaci potrafią z każdego zrobić kogoś takiego jak Patricia Hearst i wciągnąć w swoje urojenia. Problemem jest tylko swobodny dostęp do ofiary. Nie zawsze trzeba porywać, wystarczy taką osobę regularnie napadać w szkole, na uczelni, lub miejscu pracy. Kościół też wykorzystuje od tysiącleci te same mechanizmy traumy do umacniania swojej władzy.
Naprawdę nie dziękuję ich enablerom.
