Wszystkie wpisy, których autorem jest Gosia

Smutek

Ja mam to szczęście, że moją polekową zaćmę (taką diagnozę dał mi jakiś czas temu prywatny okulista i wiemy, o co chodzi) daje się operować. Ktoś z mojej rodziny ma większego pecha. Nadżerki na rogówce uniemożliwiają przeszczep. Do tego duża krótkowzroczność spowodowała rozwarstwienie siatkówki w wewnętrznym rejonie.

Nie zapominajmy też o coraz gorzej funkcjonujących nerkach.

I mam taką refleksję – to strasznie nie fair po tym wszystkim, co moja rodzina musiała znieść z łapsk atakujących nas schizofreników oraz ich enablerów. Już moja babcia ze strony mamy miała schizofrenicznego wielbiciela, który zabił jej prawdziwego ukochanego. Miała to szczęście, że zakochał się w niej Arab, który przejeżdżał przez Polskę. Został, bo inaczej nie mógł. Oczywiście, że stałby kolejną ofiarą schizofrenicznego mordercy, ale dziadek dał radę obronić się przed napastnikiem. Odrzucił go tak silnie, że wariat walną głową przypadkowo w jakiś kamień. Szczęśliwie zdechł na miejscu, bo sobie rozbił czaszkę. Dziadek z dużymi obrażeniami trafił do szpitala. Prawie się wykrwawił. Więc nic dziwnego, że moja babcia się w nim czym prędzej zakochała. Przede wszystkim był tym facetem, który przeżył, a babcia już myślała, że zawsze będzie sama. Rodzina była dla niej dużym szczęściem, bo nie spodziewała się, że będzie ją miała. Zaręczyli się, gdy jeszcze był w szpitalu.

Nie powinno być dla takich schizofreników litości. W kaftan bezpieczeństwa i dawać przemocą leki, czego obecnie nawet w szpitalu psychiatrycznym nie wolno zrobić. Pacjent zawsze musi się zgodzić. Moje zdanie jest takie, że należy wprowadzać takich diabłów w śpiączkę farmakologiczną, dawać leki antypsychotyczne przez dwa tygodnie wlewem dożylnym i dopiero wtedy sprawdzać, czy jest z kim rozmawiać.

O „moim” niebezpiecznym schizofreniku mordercy napisałam już sporo, ale moja siostra też miała swojego wariata, który ją nękał, gdy była studentką. Wykończył ją psychicznie na tyle, że cierpiała na bardzo silną nerwicę. Na całe szczęście prześladujący ją wariat został bardzo sprawnie zniechęcony do pojawiania się u niej na uczelni. Na całe szczęście studenci medycyny bardzo dobrze się zorganizowali i sami zaszczuli w końcu tego diabła, ratując koleżankę.

O gangu schizofreników z Francji, który wykończył mojego tatę w takim stopniu, że uciekł przed wariatami do komunistycznej Polski, już napisałam wcześniej na blogu. Francuska wariatka też miała urojenia, że jest związana z nim węzłem małżeńskim. Zniszczyła mu wszystko, co tylko się dało we Francji. Dokładnie tak jak Roman mnie w Polsce. Roman sięgnął też po moje siostrzenice i siostrzeńca, bo ma urojenia, że to są jego dzieci, które ma ze mną. Najciekawsze jest, że w przypadku takich urojeń nie oferuje żadnych zaległych alimentów, ale oczekuje, że będzie od tych urojonych „dzieci” ciągnął kasę, bo muszą mu wyrównać jego stopą życiową. Niestety ten wariat nie ma świadomości, że nie każdy szlachcic śpi nad skarbcem wypełnionym po brzegi złotem. Większość nie.

Niech ten oszust w końcu zdechnie. Wiem, że przejął – przynajmniej raz na moich oczach – pieniądze, które mi chciał dać w kopercie daleki krewny. Złapał kopertę, z okrzykiem, że on to weźmie. Takie oszustwo wyjątkowo łatwo mu popełnić, bo przekonał całe środowisko, że jest moim mężem i że cierpię amnezję z powodu tego, że mnie zgwałcił jakiś mityczny metal. Za każdym razem inny. A Roman będzie się mną „opiekował”. Przy czym jego rodzaj „opieki” oznaczałby uwięzienie, zupełnie jak w Boxing Helena.

Nienawidzę tego skurwysyna od dzieciństwa. O mało co nie doprowadził do samobójstwa mojej siostrzenicy, bo też zaczął ją „leczyć” dokładnie tak, jak to robią schizofrenicy – czyli totalnym terrorem, który kończy się zniszczeniem psychiki, a gdy kolejna ofiara nie potwierdziła jego urojeń, zaczął ją przekonywać, że musi popełnić samobójstwo. Roman próbował mnie też tak potraktować i.w ostaniej chwili moi przyjaciele sprowadzili prawdziwego psychoterapeutę, który mnie odwiódł od samobójstwa.

Nie spodziewajcie się mnie tam, gdzie bywa Roman. Moja siostra była ratowana przez kolegów, ja niestety musiałam patrzeć, jak schizofrenicy wszystkich moich kolegów poszczuli z pomocą swoich kłamstw na mnie. Mam tego dosyć, dlatego zamierzam tych enablerów wariatów w końcu wsadzić do więzienia. Bo enablerzy zawsze w końcu idą siedzieć, bo nie mają nigdy prawa do wtrącania się w rzeczy, o których nic nie wiedzą. A zniszczenia, jakich dokonali w moim życiu razem z gangiem schizofreników z mojej podstawówki są tak olbrzymie, że brak mi słów.

Dzieci schizofrenicznego mordercy, który zabił swoją żonę, zemściły się na mnie za to, że wsadziłam im ojca do więzienia, zresztą zgodnie z tym, co mi wcześniej obiecali.

A schizofreniczka, która jest siostrą Romana, w życiu nie rozmawiała z nikim z Burzum. Wiem, bo porosiłam już dawno temu Adama o weryfikację. Więc tym bardziej nie jest ich „skrzywdzoną wokalistką”. Nie jest też byłą Breta, chociaż ukradła mi pierścionek zaręczynowy. Bret kupił mi inny, ale poprosiłam, żeby go trzymał, bo się bałam kolejnego ataku schizofreniczki i jej gangu. Nie chciałam kolejnej błyskotki stracić.

W literaturze przedmiotu wprost pisze się o tym, że schizofrenicy tworzą wokół siebie gangi, które zaczynają chronić schizofreników oraz pomagają im w realizacji chorych celów. I nie ma znaczenia, jak bardzo członkowie gangu schizofrenika są przekonani, że robią dobrze, bo i tak są po prostu przestępcami, jeśli łamią prawo. A zaszczuwanie niewinnych osób jest łamaniem prawa. Szczególnie jeśli się odbywa w pracy. Ja nikogo nie zaszczułam i nie miałam za co przepraszać. Przypisywane mi słowa padły z ust schizofreników, a nie z moich.

Głosy

Jak mi się przyznał Roman, wyrzucał regularnie głosy do nominacji na nagrodę Zajdla, które dostawały moje opowiadania. Zajmowała się tym też jego siostra jak i ich przyjaciółka Renata. Radośnie też kreowali gwiazdy, czyli dopisywali lubianym przez siebie ludziom głosy. Tłumaczy to dlaczego wiele osób przestało dostawać nominacje, a także tłumaczy pewne wątpliwe nominacje. To nie jest tak, że sami autorzy na siebie głosowali. Wprowadzenie obostrzeń mających zapewnić, że każdy człowiek głosuje tylko raz nie ma sensu, kiedy liczeniem głosów zajmuje się gang schizofreników z mojej podstawówki.

Roman poinformował mnie o tych manipulacjach przy nagrodzie Zajdla, właśnie po to, aby udowodnić mi, że może w fandomie wszystko. Bo tworzy i niszczy gwiazdy, więc powinnam się go słuchać, bo bez niego nic nie osiągnę. Nie miejcie złudzeń, to nie autorzy głosowali na siebie, to Roman i jego szajka dopisywali głosy i wyrzucali z puli nielubianych pisarzy. Temu maniakowi religijnemu szczególnie nie spodobał się antyklerykalny Sidrel z opowiadań o sidhach i smokach, gdzie tymi złymi są wyznawcy Szalonego Boga.

Powiem szczerze jedno – wolę być stara, brzydka i gruba, ale bez Romana i nie potrzebuję polsku schizofrenika, którego nienawidzę od dzieciństwa. Kolejne opowiadanie o Sidrelu piszę dla pieniędzy, a nie dlatego, aby ktokolwiek na nie głosował. Mam nadzieję, że po prostu ukaże się w miesięczniku, w którym pojawiły się poprzednie dwa.

Roman wbrew temu, co mówi, nie tylko nie jest moim mężem, ale jest synem człowieka, którego wsadziłam do więzienia za morderstwo. Jest to powód, dlaczego ten gang się na mnie mści. Roman prześladował mnie w podstawówce tak intensywnie, że po interwencjach moich rodziców jego zdrowa psychicznie matka postanowiła go leczyć. Ale synalek już został wychowany przez swojego tatusia i odmawiał współpracy. A ojciec Romana, jak to często robią schizofrenicy, którym mówi się wprost, że są chorzy, wkurwiony na żonę na oczach dzieci wypchnął ją za okno.

Usłyszałam o tym w szkole i poinformowałam tatę i Policję. Jak zwykle w takich sytuacjach, psychiatrzy orzekli, że gość jest niepoczytalny, ale profiler czyli mój tata, bo mój stary był z wykształcenia także profilerem, złożył swój protest. Nie trzeba pracować w tym zawodzie, aby taki protest był skuteczny. Wystarczy być na oficjalnej liście profilerów, a to daje zdany egzamin po bardzo trudnym kursie. Policja może poprosić o konsultację każdą osobę z tej listy. Jeżeli się zastanawiacie, jak to się stało, że genialni smarkacze z anime Death Note rządzą japońską policją, to wyjaśnienie teraz już powinno być jasne. Po prostu zrobili odpowiednie kursy i jako profilerzy konsultują i prowadzą śledztwo. Wszyscy profilerzy mają uprawnienia do prowadzenia śledztwa, a także przesłuchują wybrane osoby. Nie muszą być na etacie, wystarczy że zdali egzamin. I jest wiele osób, które nie mieszkając w Japonii, mówią płynnie po japońsku, jak jeden z moich byłych i konsultanci z Death Note, którzy są z pochodzenia Amerykanami.

Dla profilerów istnieje coś takiego jak stopnie niepoczytalności i kierują się różnymi zasadami, jak na przykład ta, że nie orzeka się niepoczytalności, jeśli czyjąś motywacją jest chęć zysku. A tak było w przypadku Romana i jego ojca. Roman przede wszystkim chce ode mnie pieniędzy i jest przekonany, że w końcu mnie zmusi do zapłacenia mu pieniędzy, za to że przestanie mnie zaszczuwać. Zresztą podobnymi motywami kieruje się Ryszard z rodziną. Wszyscy wrzeszczeli na mnie, domagając się „okupu” i uważają, że mam ich utrzymywać. Podobnie było w podstawówce, w ramach bullyinyu ci sami ludzie domagali się, abym oddawała im swoje kieszonkowe. Nie wiem, jak to się stało, że te zdemoralizowane dzieci, które udają moich krewnych oraz przyjaciół, nie poszły do poprawczaka. Profilerzy przyjmują, że w takich przypadkach powinno dojść do procesu, bo tylko podczas procesu można zmusić takich ludzi do obserwacji psychiatrycznej, chociaż w przypadku morderców, takich jak na przykład Breivik i ojciec Romana, psychiatrzy nie chcą orzekać, że jest niepoczytalny, chociaż sam zamachowca Breivik co jakiś czas próbuje się na swoją schizofrenię powołać i odzyskać wolność, ale jest zbyt groźny, żeby jakikolwiek lekarz go wypuścił.

W pewnym momencie rozpoczęły się w mediach spory o ośrodek w (o ile pamiętam) Garwolinie, gdzie przetrzymuje się najgroźniejszych psychopatycznych morderców. Prasa podnosiła, że niezgodne z prawem jest, aby tylko psychiatrzy bez sądu, przetrzymywali na podstawie swojej decyzji pacjentów. Ale życzę sobie, aby tak pozostało i aby Roman po wyroku tam się znalazł. Tak jak Breivik nie może już nigdy wyjść na wolność.

Napisałam już wcześniej, jak to się stało, że ojciec Michała namówił mnie na studiowanie także psychologii, ale mało osób wie, że Piotr sugerował mi założenie wydawnictwa, bo byłam świetna w zamawianiu u różnych ludzi tekstów. Poza tym chciał, abym robiła coś ciekawego. Namówił mnie, abym w ramach przygotowania do pracy w businessie wzięła zaoczne kursy z programu BBA bez robienia licencjatu. Był to program oczywiście płatny, za który Piotr zabulił. W ten sposób zaczęłam studia na trzecim wydziale. Na całe szczęście Michał, którego ojciec musiał chodzić piechotą, aby zrzucić sadełko, woził mnie wszędzie samochodem, abym zdążyła na zajęcia. Doczytywałam różne notatki w samochodzie, zupełnie olewając swoje oceny na Anglistyce i pisałam testy, tylko z tego, co pamiętałam z zajęć.

W pewnym momencie zobaczyłam ogłoszenie o płatnych kursach zawodowych organizowanych przez Instytut Kryminologii. Odbywały się wieczorem, jak to kursy dla pracujących, więc doszłam do wniosku, że dam radę wpasować je w swój grafik. Były bardzo interesujące. Piotr mi zapłacił też za te kursy, więc zaczęłam uczyć się jak być detektywem (po tym kursie mam prawo założyć agencję detektywistyczną) oraz profilerem. Wbrew temu, co myślą różni ludzie, profiler to nie jest psycholog, chociaż znajomość psychologii, szczególnie społecznej, przy tym pomaga. Zrobiłam też inne kursy z kryminologii, udowadniając, że niedaleko pada jabłko od jabłoni. Mój tata we Francji też zrobił kursy Business Administration, a w Polsce poszedł pracować w policji (chociaż wtedy jeszcze nazywała się milicją) i zrobił także zawodowe policyjne kursy. Także profilera.

Jak już powiedziałam, mój tata złożył protest w sprawie ojca Romana i facet zasłużenie poszedł siedzieć na 25 lat, bo taki protest sprawia, że prokurator występuje z pozwem karnym i nie obchodzi go, co napisali psychiatrzy, bo lekarze nie znają się na zdemoralizowanych i zakłamanych przestępcach. Niestety lekarze opierają wyłącznie się na tym, co mówi pacjent, a przestępcy bardzo często próbują zdobyć immunitet, symulując chorobę psychiczną.

Ojciec Romana poszedł do więzienia w latach siedemdziesiątych. Dwadzieścia pięć lat dawało mi dostatecznie dużo czasu, abym skończyła studia i zniknęła tak dokładnie, że schizofreniczny morderca by mnie nie znalazł. Bardzo nie dziękuję idiotom z prawicy, którzy wymyślili sobie, że opróżnią więzienia i przegłosowali amnestię. Wyszli wtedy przed czasem wszyscy najgorsi mordercy i zboczeńcy, jak ojciec Romana. Podejrzewam, że nie tylko mnie zniszczono wtedy życie, bo inne ofiary też nie były przygotowane na taki obrót wydarzeń. Ja miałam jeszcze dodatkowo tego pecha, że dzieci mordercy pognały za mną do fandomu, aby się dalej mścić.

Byłam ze środowiskiem fanów związana od dzieciństwa i nie rozumiała ani ja, ani moi przyjaciele, dlaczego miałabym uciec z tego środowiska. Chociaż najlogiczniejszym wyjściem byłoby rzucenie pisania i ukrycie się w innym środowisku, jak to zrobili to moi krewni, którzy nie chcą być napadani przez gang schizofreników z mojej podstawówki.

Wiele osób z fandomu wie, że mnie się chroni przed mordercą i zboczeńcem, który wyszedł przed czasem na wolność. Niewiele osób wie, że jego dzieci i przyjaciele udają członków mojej rodziny oraz przyjaciół. Nie mam z nimi nic wspólnego, za to oni z dziką radością, zajmowali się tym samym, co ojciec Romana – czyli oszustwami na wielką skalę. Zaszczuli też wiele osób, które przeszkadzały im w „interesach”. Bo oni w fandomie „pracują”, ciągnąc pod różnymi pozorami forsę od moich zamożnych przyjaciół oraz bardzo dalekich krewnych, którzy stali się także zamożni. Oczywiście ten gang oszustów upewnił się wcześniej, że moja mama i ja nie będziemy mieć kontaktu z tymi ludźmi i nie będziemy mogły ich ochronić przed oszustwami. Bardzo sprawnie zostałyśmy skłóceni ze wszystkimi, bo ci wierząc osobom z mojej podstawówki, zaczęli brutalnie, a niepotrzebnie, ingerować w moje osobiste wybory, Także te dotyczące nie tylko życia osobistego, jak i życia zawodowego. Ukradziono też nam wszystkie notesy i kalendarze z telefonami oraz adresami. Pomimo moich próśb nikt mnie i mojej mamie nie pomógł w odzyskaniu kontaktu z ludźmi, z którymi przyjaźnił się w fandomie mój ojciec. Nie mam też kontaktu z krewnymi.

Gang z mojej podstawówki zniszczył mi wszystko, co można tylko człowiekowi zniszczyć. Zniszczono mnie też jako kobietę, bo facet w mojej sytuacji zawsze jeszcze spłodzi dziecko. Mam nadzieję, że nic więcej nie będzie się działo wbrew mojej woli w moim życiu i nikt, szczególnie Andrzej, nie będzie mi niczego sabotował.

Tak jak powiedziałam Romanowi w podstawówce, nawet jeśli będę miała osiemdziesiąt lat i będą sama, to i tak nie zgodzę się za niego wyjść. Wiem, co on i jego ojciec zrobili z matką Romana. Żadna zdrowo myśląca kobieta za kogoś takiego nie wyjdzie. Do tego naprawdę podczas każdej z rozmów z Romanem upewniałam się, że jest kimś, z kim nie mogłam być, bo nic o mnie wie oraz jest debilem. Do tego psycholodzy wiedzą, że idzie się za osobą z amnezją, bo jej emocje pokazują na ukrytą w jej umyśle wiedzę, kto ją rzeczywiście skrzywdził, więc respektuje się jej prośby, aby usuwać kogoś takiego jak Roman oraz jego środowisko. Niestety kilka osób z Avangardy uparło się, że będą mnie leczyć z tej amnezji, bo powinnam sobie przypomnieć, że „jestem żoną Romana” i oskarżyć mojego niewinnego ojca oraz równie niewinnego Adama. No niestety to wszystko to tylko urojenia mściwych schizofreników.

Chuj wam w dupę!!!

Akurat powyższy schemat to typowy schemat, w jaki wpada ofiara schizofrenika (czy też zawodowego oszusta), który po doprowadzeniu swojej ofiary do amnezji (do czego przyczyniły się w moim przypadku konfrontacje z mordercą i gwałcicielem dzieci, czyli ojcem Romana oraz nim samym. a także z ich enablerami, którzy czasem są jeszcze gorsi od chorych psychicznie prześladowców) dalej podając się fałszywie za jej bliskiego, kontroluje ją w całości i doprowadza do samobójstwa.

Ale na całe szczęście nie udało im się mnie zabić w tej sposób, więc z dziką satysfakcją wskazuję na gwałciciela i mordercę. Mój tata nigdy nie miął problemów z prawem. To był ojciec Romana. Barbara i Ryszard też sobie narobili problemów, mszcząc się na mnie za schizofrenię swojej córki.

Mam nadzieję, że wyjaśniłam pewne sprawy już na zawsze. Avangarda naprawdę chroni nie tych ludzi, których powinna. To ja mam powody do bycia obrażoną ( i jestem), a nie Renata. Na pewno mój tata tej wariatki nie zgwałcił. Nie zamierzam więc za mojego tatę przepraszać Renaty. Naprawdę nigdy się na mojego tatę tej lafiryndzie nie skarżyłam. Nie jest pedofilem Unikam Renaty od zawsze. Nie jest moją krewną, ja nikogo takiego tępego nie mam w swojej rodzinie, która składa się z samych geniuszy.

Ten wpis ma już skończyć zaszczuwanie mnie przez dzieci mordercy oraz gwałciciela dzieci. Na całe szczęście ojciec Romana zszedł na zawał, gdy już mi zapowiedział, że mnie zabije. Nikt z mojej rodziny po nim nie płacze. Ja też nie. Żałuję tylko, że nie zdechł w więzieniu przed generalną amnestią, która miała miejsce, gdy już zostałam studentką. Plany były takie, że zdążę skończyć studia, zanim wyjdzie i się ukryję. Wszyscy moi krewni byli przez niego i jego gang schizofreników atakowani. Do tej pory nie pokazujemy się w warszawskim fandomie. Kilka prób pojawienia się, czy wpłynięcia na Avangardę, aby gwarantowała nam bezpieczeństwo, nic nie dało, bo sprawę przechwytywali moi schizofreniczni „krewni”, z którymi nie mam nic wspólnego, bo nie jestem z nimi spokrewniona, a którzy mszczą się „za Renatę, bo mam przepraszać za ojca” na podstawie jej urojeń. Niech ona przeprasza za Ryszarda i jego urojenia, że był moim ojcem chrzestnym. Mam zdjęcie jako noworodek z moimi prawdziwymi rodzicami chrzestnymi i nie jest to nikt z rodziny Ryszarda. Nie jest to także zdjęcie mnie z Romanam i „naszym dzieckiem”. Na zdjęciu jestem ja jako małe bobo, oraz moi rodzice chrzestni czyli Anna W. oraz Waldemar K.

Nie wiem, co tym cholerom z prawicy przyszło do głowy, gdy przegłosowali opróżnienie więzień. Najgroźniejsi przestępcy powinni odbyć karę do końca. Ale pewnie politycy chcieli zapewnić sobie głosy świata przestępczego, więc stworzyli nam Polskę, którą rządzą gangi, i w której nie da się żyć, bo prominentni politycy łaszą się do groźnych kiboli nazywając ich – jeśli dobrze pamiętam – „solą naszej ziemi”. Mamy też kiboli-polityków bez jakiejkolwiek kindersztuby, czy znajomosci prawa.

Ostatni gasi światło.

Cukrzyca

Jedną z irytujących rzeczy, jakie wygadują o mnie schizofrenicy z mojej podstawówki, jest urojona przez nich cukrzyca, na którą podobną cierpię. Jak wyglądają moje wyniki, widać na powyższym zdjęciu. Badanie wykonano jeszcze w kwietniu. Bieżącego roku.

Wynik 79 jest jak najbardziej prawidłowym wynikiem. Zadbałam także o to, aby było widać widełki i jak można zobaczyć, o cukrzycy można mówić dopiero od wyniku 126 wzwyż. Moje wyniki glukozy we krwi przez całe życie zawsze wyglądały podobnie. Po prostu nie mam tego genu, więc nie mam też cukrzycy.

Mam dosyć Romana, Renaty ich rodzin oraz enablerów, którzy łażą za mną od podstawówki, rozpowszechniając wszystkie urojenia tego schizofrenicznego gangu na mój temat. Zniszczyliście życie nie tylko mnie, ale też moim krewnym, nie mówiąc o przyjaciołach.

Mam wezwanie do fantomowych psychiatrów – zacznijcie w końcu namawiać na leczenie właściwe osoby. Moje życie, a także innych osób, miało być bajką. Zmieniliście je w piekło. Nikt wam nie dziękuje i bardzo proszę, odpierdolcie się ode mnie, moich krewnych oraz moich zwierząt. Żaden kot nigdy nie ucierpiał z mojej ręki, tak samo jak żaden pies. Za to wy wydajecie się czerpać sadystyczną radość z niszczenia ludzi. Bo tym jest pranie mózgu i terror. Pól godziny terroru może kogoś doprowadzić do śmierci samobójczej, a na to narażacie ludzi, których zmuszacie do rozmów ze schizofrenikami, którzy nigdy nie mieli racji. Ale za to mordują ludzi, którzy nie chcą potwierdzić ich urojeń.

Tacy schizofrenicy to realne niebezpieczeństwo, moim zdaniem największe niebezpieczeństwo współczesnego świata, bo nie tylko kasują najzdolniejszych z każdego pokolenia, bo tacy budzą ich zawiść i urojenia, ale też schizofrenicy wpływają na klimat polityczny i społeczny, więc nie należy ich zachęcać. Wszelkie idee, które sączą ludziom do uszu, są chore i szkodliwe.

Głupi pan B.

Znany w warszawskim fandomie pan B. podaje się za mojego psychiatrę. Jest to idiota, który tylko twierdzi, że jest moim psychiatrą. Co więcej uważa też, że Roman jest moim „mężem”, a Renata „siostrą”. Uważa, że rozmawiał z moimi „rodzicami” – znaczy się zastępczymi, czyli tak dokładniej rozmawiał dokładnie z ludźmi, którzy są dla mnie nikim. Tak się składa, że Barbara i Ryszard są wariatami, którzy gnębią moją rodzinę od czasów mojej podstawówki. Pojawili się mojej szkole, twierdząc, że są moimi „nowymi rodzicami”. Ludzie całkowicie ze mną nie spokrewnieni zaczęli cierpieć na bardzo silne urojenia na mój temat i wciągnęli w to kilka osób z Avangardy już wtedy.

Skończyło się to tym, że zniszczono mi karierę sportową, życie osobiste oraz życie zawodowe, nawet w zawodzie nauczycielskim z powodu „opieki” tych wariatów oraz ich enablerów mam polokowane awanse, ponieważ rozpadłam psychicznie tak bardzo, że nie jestem w stanie wypełnić warunków, żeby awansować. Jednym słowem, moje życie to piekło. Czyste, żywię piekło. Mówię to szczerze, bo już wielokrotnie, gdy miałam założyć rodzinę lub robić coś ciekawego zawodowo, to uruchamiali się wariaci oraz ich wielbicie i niszczono mi wszystko, sabotując, co tylko się da. W życiu tym osobom nie podziękuję, bo włożyli mnóstwo wysiłku, alby upewniać prześladujących mnie wariatów, że robią dobrze i już zawsze będą chronieni.

Przeraża mnie, że wzięli w tym udział psychiatrzy. Tak się składa, że jestem z lekarskiej rodziny i już w dzieciństwie przeczytałam studencki podręcznik psychiatrii mojej siostry, więc wiem, na jakiej podstawie wolno diagnozować ludzi. Na pewno nie są to szlochy schizofreników oraz ich urojenia. Schizofrenicy z reguły mają zwyczaj pomawiać swojej ofiary o chorobę psychiczną i szczuć na nich psychiatrów i psychologów. Dlatego też wolno diagnozować tylko na podstawie tego, co mówi im diagnozowany człowiek i tylko w gabinecie, do którego sam z własnej woli przyszedł. Inaczej popełnia się bardzo duży błąd medyczny. Psycholodzy wiedzą, jak mnóstwo można popełnić błędów poznawczych i jak bardzo można się pomylić w ocenie. Istnieje też zakaz diagnozowania na podstawie tego, co mówią krewni (bo to oni mogą być problemem), więc tym bardziej nie diagnozuje się na podstawie wynurzeń ludzi, którzy są „krewnymi” tylko z urojenia.

Abslutnie bezczelny pan B. oraz jego głupia córka – tak samo jak państwo Ch. – prześladują mnie od dzieciństwa, wmawiając mi, że nie jestem osobą, za którą się podaję i że moje dane osobowe są sfałszowane. Wszyscy razem zniszczyli mi całe życie. Tak samo zniszczyli Krystynę, która nie powinna wierzyć, że mąż (szczególnie taki, który sobie tylko uroił, że jest mężem) może dysponować czyimś majątkiem czy własnością intelektualną. Żaden mąż czy też „mąż” nie jest właścicielem niewolnicy i nie może nią dysponować. Ale się nie dziwię takiemu podejściu Romana – jak mi powiedział – jego mama była prostytutką i to zajęcie przejęła potem jego siostra. Nie dziwi mnie więc, że ma pojęcie o relacjach międzyludzkich godne alfonsa.

A co do państwa B. mogę powiedzieć tylko jedno – napadli na kogoś, kto wciągnąć w latach dziewięćdziesiątych tak podręcznik błędów medycznych, więc jestem gotowa, aby wyłapywać błędy lekarzy prowadzić w takich sprawach śledztwo. Jeśli przedstawiam się jako profiler medyczny, to jest to prawda, bo wiem, jakie przepisy prawa o zawodzie lekarza zostały złamane podczas niszczenie mi życia na zamówienie schizofreników.

Za mną stoją dokumenty opublikowane na blogu. Nie jestem mężatką, a moi rodzice nie nazywają się Mariusz i Halina. Mój tata jest pomawiany o gwałt, za to gwałcicielami byli jak najbardziej ojciec Romana i jego kumpel Ryszard.

Z państwem B. – tak samo jak z kilkoma innymi przedstawicielami warszawskiego fandomu – zamierzam widzieć się już tylko w sądzie. Tym bardziej, że Ani Brzezińskiej nic złego, wbrew pomówieniom państwa B oraz wariatów, nie zrobiłam. Jest ofiarą pomówień tego gangu schizofreników, tak samo jak ja i też była przez nich atakowana. Sama widziałam ataki Ryszarda na nią.

Spotkania

O ile dobrze pamiętam, jeszcze przed rokiem 1990 uczestniczyłam w spotkaniach klubu fantastyki z Warszawy, który jeszcze wtedy oczywiście nie nazywał się Avangarda. A w każdym razie tak mi się wydaje. Było bardzo miło, bo zostałam powitana jako córka mojego taty, Mariana, który też uczestniczył w pracy klubu. Wciągnął mnie któryś ze starszych fanów, który go pamiętał. Ale oczywiście było miło tylko do czasu.

Gang schizofreników z mojej podstawówki (czyli między innymi Roman, który nie jest moim mężem oraz Renata, która nie jest moją siostrą cioteczną) zaczął od tamtego momentu zaszczuwanie mnie i wynajdowanie sobie kolejnych enablerów. Przez tych ludzi jestem zaszczuwana do obecnej chwili. I z tego, co się zorientowałam, nic się zmieniło, bo nadal – jak w roku 2000, za co już byłam niby przepraszana (chociaż tylko na pokaz, aby uspokoić ważnych fanów) – odrzucono mi prelekcję. Naprawdę nie jestem osobą, którą opisuje Renata i Roman, czy też ich bliscy. Nic, co mówią na mój temat, nie jest prawdą. Na blogu jest moja apostazja – więc widać, że nigdy nie byłam religijna. Wrzuciłam też zaświadczenie o stanie cywilnym, więc nie jestem „chorą psychicznie żoną Romana”, która niby jest „byłą kurwą”. Zdobyłam też dokument, który przedstawia moje prawo do lokalu, w którym mieszkam. Jak najbardziej legalnie odziedziczyłam je po mojej mamie, Helenie Wieczorek. Oczywiście wariaci twierdzą, że moi rodzice nazywali się Halina i Mariusz, ale to tylko świadczy o tym, jak bardzo mnie nie znają i jak bardzo nic nas nie łączy, szczególnie więzy rodzinne.

Jedyne, co mogę powiedzieć to, że fandom mnie nie chce. I że pozbył się mnie, tak jak pozbył się pewnego pisarza z Krakowa. Osoby, które przyjmują zaproszenia klubu, który nadal składa się z enablerów oraz samych schizofreników, naprawdę stoją po złej stronie barykady. Mojego znajomego pisarza oskarżała o gwałt pewnie ta sama wariatka, która twierdzi, że mój tata ją zgwałcił. Ten urojony gwałt został bardzo poważnie potraktowany przez moją rodzinę i mój tata złożył na Policji dokumenty, które dowiodły, że znajdował się w tamtym czasie za granicą. Nic mnie z tą „obrażoną” schizofreniczką nie łączy. Nie jest moją krewną, jest tylko imbecylem, który się nie leczy, a którego poznałam w podstawówce. Pech chciał, że doznała na moim punkcie takiej obsesji, że razem z rodziną za mną i moim tatą pośpieszyła do fandomu.

Jedyne co mogę powiedzieć to, że jako osoba wygnana przez schizofreników z fandomu, znajduję się w dobrym towarzystwie. A Avangarda śmierdzi i nie zamierzam przepraszać żadnej schizofreniczki w imieniu mojego ojca. Ja też nie mam, za co przepraszać.

I gówno mnie obchodzi fandom. Jedyne moje przesłanie jest takie – leczcie już, kurwa, tych schizofreników. Ale nie spodziewajcie się, że mnie kiedykolwiek zobaczycie w Warszawie.

Sidrel

Mój cykl opowiadań o Sidrelu, w którym opisuję dystopię fantasy nie jest plagiatem. Napisałam każde z tych dwóch opowiadań sama. Nie ukradłam żadnego pomysłu schizofreniczce Renacie, chociaż rozpowiedziała swoim wielbicielom z Avangardy.
Moje opowiadania powstały jako odpowiedź na zaszczucie mnie przez maniaków religijnych i schizofreników w jednym, którzy przypisują mi staż albo w burdelu albo w klasztorze. Prawda jest taka, że niebieskim ani kurwą ani zakonnicą, ale kobietą, której zniszczono życie.

Tak się składa, że psycholodzy społeczni badają także takie zjawiska jak bulying, którego padam ofiarą od podstawówki. Wiadomo, że w powodem rzucenia się tłuszczy na niewinną ofiarę są urojenia bardzo aktywnych schizofreników. Ofiara nawet często nie wie, kim są jej prześladowcy.

Tak bardzo nie chce mieć nic wspólnego z prześladowcami, że ucieka przed nimi po usłyszeniu pierwszych bzdur na swój temat. Moi prześladowcy przeszli do mojej do fandomu z mojej podstawówki i znaleźli sobie ludzi, którzy się przejęli ich urojeniami, więc postanowili mnie przyciąć i nie dopuścić dobrego, abym cokolwiek mogła zrobić w życiu. Cześć tych ludzi jak na przykład Nycz już mnie przeprosiła, ale schizofrenicy, szczególnie gdy udowodni im się, że opowiadają bzdury, wybuchają psychozą wielkości Mont Everest.
Nie mam nic wspólnego ani z Romanem i jego rodziną, ani z Renatą i jej rodzicami czyli Barbarą i Ryszardem. Nie są to moi krewni, a Roman nie jest mężem. Nie posługuje się czyimiś pomysłami. To Renata ma urojenia, że utwory innych pisarzy zostały jej „ukradzione”. Tak samo ma urojenia, że jest pływaczką, która zniszczyłam. Schizofrenicy doznają takich urojeń na skutek zawiści i zaczynają dążyć do zniszczenia swojego obiektu obsesji. To są typowe akcje schizofreników. Zaświadczenie o stanie cywilnym, według którego jestem panną, należy tylko do mnie i nie zostało sfałszowane.
Niestety podłam ofiarą terroru schizofreników oraz ich wielbicieli i enablerów z fandomu, którzy napadli na mnie w moim miejscu pracy, tak samo jak wcześniej w czasie konwentów. Nie mam nic więcej do powiedzenia i nie zmienię zdania na temat Renaty. Jest wariatką, o której prawie nic nie wiedziałam i z którą się nie kontaktowałam. Z trudem ją sobie przypomniałam z podstawówki. Nie jest moja krewnią, a Roman nie jest moim mężem. Rodzice Renaty nie są moimi krewnymi także. To nie są moi „zastępczy rodzice”. Nie ukradłam nikomu dyplomu, a moja mama była neurologiem, szczutym przez ten sam gang.

Mam dosyć debili, którzy kolportują te wszystkie kłamstwa o mnie i którzy upralibyście mnie „leczyć” (czyli zniszczyć) , żeby tylko zrobić przyjemność wariatom. Macie o mnie zapomnieć, grzecznie proszę, i zamknąć mordy. Renata nie jest żadna skrzywdzona pisarką. Obraziliście mnie tak bardzo, że w życiu nie powiem nic dobrego o Avangardzie. Enablerzy Renaty i Romana jak najbardziej przestawiali się jako osoby reprezentujące ten klub. Przynieśli wstyd klubowi. Nie dziwcie się więc, że zawsze będę odradzać moim zagranicznym znajomym organizowanie dużych imprez w Warszawie.

Sabotaż

Całe moje życie jest sabotowane przez kilku schizofreników, którzy przypisują sobie różne rzeczy ze mną związane. Mam nadzieję w końcu urwać łeb ich kłamstwom.

Tak więc po kolei:

  • Nie mam męża (zaświadczenie o stanie cywilnym do znalezienia na blogu), więc tym bardziej schizofrenik Roman z mojej podstawówki, który dzięki temu, że Renata chodziła do tej samej podstawówki, co ja, trafił do fandomu. Nie mam z nim żadnych relacji, nic o mnie wie, więc jego rewelacje na mój temat są całkowicie oparte na urojeniach Renaty, jej rodziców, a także równie schizofrenicznej jego własnej siostry.
  • Nie jestem plagiatorką. Moje teksty są całkowicie mojego autorstwa, chociaż gang schizofreników, upiera się, że „ukradłam” je Renacie lub Annie siostrze Romana. Podejrzewam niestety, że rozpowszechniane przez nich urojenia wpłynęły na odbiór moich tekstów oraz mnie samej. Niestety schizofrenicy, kierując się zawiścią, bardzo często lubią podawać się za autorów nieswoich tekstó lub przyjaciół ludzi, którzy nie utrzymują z nimi żadnych kontaktów.
  • Nie mam żadnych dzieci, a trójka wskazywana przez idiotów oraz wariatów jako „moje dzieci i Romana” to są moje dwie siostrzenice oraz siostrzeniec, którzy wraz ze swoimi rodzicami pojawili się na konwencie.
  • Nie zamordowałam nigdy żadnego kota. Mordercą kotów jest Roman. Dawno temu wlazł do mojego mieszkania (moja mama nie potrafiła go powstrzymać) i wszedł do mojego mieszkania. Złapał moją kotkę i zaczął ją dusić. Zorientowałam się za późno co robi. Gdy rzucił bezwładne ciało na podłogę, zorientowałam się, że jest źle. Ze wrzaskiem wygoniłam Romana i zaczęłam robić kotu sztuczne oddychanie oraz masaż serca. Udało się jej przywrócić oddech, ale od tego momentu Melissa autentycznie bała się Romana, a także każdej osoby, którą widziała w jego towarzystwie, bo próbował przychodzić dalej i był wyrzucany z mojego mieszkania z pomocą patroli policyjnych. Zamieram dalej tak robić. Jeśli będę się dalej czuła zagrożona, kupię znowu psa..
  • Nie mam żadnej „cioci” Basi, bo moja mama nie miała siostry. Jej córka nie jest zatem moją „siostrą cioteczną”, Nie kontaktuję się z nią, więc nie ma szansy, aby moje teksty były przez tą idiotkę bez matury napisane. Wszystko, co ta pani z siebie wydobywa, to czysta schizofrenia, a nie teksty literackie.
  • Ani przypisywana mi fałszywie „siostra cioteczna” (czyli obca dla osoba), ani Anna (która ma być podobno moją „bratową”, czyli siostrą męża, którego nie mam, bo to urojenia Romana) nie są psychologami. Z tego, co wiem, żadna z nich nie ma nawet matury. Posiadają za to ukradzione mi rękopisy oraz notatki. Część notatek Roman wyłudził od mojego byłego. Żeby było zabawniej, były nie oddał mi moich rzeczy, gdy go o to poprosiłam, bo nie chciał się pogodzić z rozstaniem, ale na pierwsze żądanie oddał je randomowemu – z mojego punktu widzenia – schizofrenikowi. Skomentuję to tak – prawacy są debilami i zawsze uważałam, że powinno się być w stałym związku z ludźmi, którzy nie tylko prezentują podobny poziom, ale też mają podobne przekonania.
  • To nieprawda, że nie miałam powodzenia – miałam za to pecha, bo wszyscy moi ukochani koniecznie chcieli bywać na warszawskich konwentach oraz przyjaźnić się z – jak uważali – moimi „krewnymi” oraz „przyjaciółmi z Avangardy”, więc byli przez tych schizofreników okłamywani, co moich uczuć i stanu cywilnego. Ci ludzie zniszczyli mi całe życie i nie chcę ich oglądać. Nie mam w fandomie warszawskim żadnych krewnych. Nikt z tego gangu schizofreników nie ma prawa się przedstawiać jako mój „pierwszy chłopak z podstawówki” czy też mąż, albo inni krewni.
  • Mój tata nie był pedofilem i gwałcicielem, wręcz przeciwnie, powinno się krytycznie pod tym względem spojrzeć na rodzinę Renaty oraz Romana. Dodam ponownie, że mój tata był pomawiany o gwałt w weekend, kiedy był zagranicą.
  • Nigdy nie rozmawiałam i nie rozmawiam z Renatą, więc nie mogłam jej się skarżyć ani na mojego tatę, ani na moich przyjaciół, czy Adama. podobnie jeśli chodzi o Annę, siostrę Romana. Nigdy nie była osobą, której się zwierzałam. Moi przyjaciele oraz Adam zostali o gwałty pomówieni i zaszczuci, chociaż byli i są niewinnymi osobami.
  • Renata nie została źle potraktowana przez Piotra. Nie był człowiekiem, który „odebrał jej dziewictwo” i ją rzucił z mojego powodu. Ta opowieść Renaty pochodzi wprost z jej urojeń. Nie należy się jej żadne odszkodowanie. Nigdy nie była narzeczoną Piotra, więc jej ataki na Agnieszkę były bezpodstawne. Nikt nie jest jej winien pieniędzy i nie powinna dziedziczyć po Piotrze.
  • Renata nie jest „współwłaścicielką” moje mieszkania. Moja mama nie miała siostry, więc nie mogła żadnej „siostrzenicy” wymienić w swoich testamencie. Jestem jedyną dziedziczką mojej matki. Moja rodzona siostra została spłacona wcześniej.
  • Nie jest religijna. Już prędzej jestem luteranką niż katoliczką, ale najczęściej się określam jako ateistka i poganka. Nie mam zamiaru rozmawiać z jakimkolwiek zabobonnym imbecylem z Kościoła.
  • Nie wiem, jak komentować ploty typu „ty nie jesteś tą pisarką, bo ona jest blondynką, całkowicie czarna”, czy – bo ja wiem – zielona. Istnieją farby do włosów i miałam chyba każdy kolor włosów. Byłam i blondynką, i zdecydowaną brunetką, przy czym przy czarnych włosach moi znajomi widzieli, jak sztuczny jest to kolor i byłam namawiana na powróć do naturalnego brązu. Jestem kameleonem i lubię zmieniać wygląd. Ale zostałam namówiona, aby wrócić do mojego najbardziej kanonicznego wyglądu – czyli długich cieniowanych brązowych włosów. Tak się składa, że mój dziadek bardzo się cieszył, że obie z siostrą jesteśmy na tyle jasne, że nie widać po nas domieszki arabskiej krwi. Moja mama i on mieli problemy ze względu na wygląd i pochodzenie dziadka. Niestety moja jasna skóra nie wystarczyła i podłam ofiarą także zaszczucia na tle rasowym oraz próbom nawracania „żydowskiego” dziecka.
  • Nie zamierzam pomagać żadnemu fandomowemu hierarsze w jego pogoni za tronem papieskim. Nie pozwolę okłamywać ludzi na mój temat, czy mojej rodziny. Nie potwierdzę „świętości” jakiegokolwiek schizofrenika. Nie byłam nigdy religijna i już w dzieciństwie zerwałam z katolicyzmem. Nie byłam też nigdy w klasztorze, nawet na ślubie przyjaciółki. Z całym przekonaniem więc mogę powiedzieć, że moja noga nigdy nie stanęła na terenie jakiegokolwiek klasztoru.
  • Nie zamierzam też promować jakiegokolwiek „Chrystusa w fandomie”, chociaż padały takie żądania wobec mnie. Nie wiem nawet, co to znaczy, chociaż mam podejrzenia, że chodzi o zaszczuwanie pisarzy fantasy czy sf, którzy produkują utwory, które są zbyt mało prawackie czy też za bardzo antyklerykalne. Spotkało mnie to z powodu opowiadań o Sidrelu, który bardzo rozdrażnił kontrolujące fandom Opus Dei. Nie jestem plagiatorką, Oskarżenia o plagiaty pochodzą od schizofreników, którymi się posługuje Opus Dei. Podobnie wyglądają sprawy oskarżeń mnie, mojej mamy czy taty. Nie podobamy się Opus Dei i tyle. Chociaż nie zrobiliśmy nigdy nic złego, Opus Dei wydało na nas wyrok śmieci cywilnej.
  • I jeszcze na koniec – ani ja, ani moja mama nie byłyśmy prostytutkami, chociaż pewnej schizofreniczce się tak uroiło na tle nienawiści rasowej. Moja mama i ja miałyśmy niby być w ich oczach osobami „niższej rasy”, czyli nadać się w urojeniach osób bez matury i ogłady tylko do najstarszego zawodu. Właśnie z powodu mojego mieszanego pochodzenia Opus Dei już w moim p=dzieciństwie postanowiło dopilnować, żebym w życiu niczego nie osiągnęła. W czasie studiów miało to formę bojówek, które nie wpuszczały mnie na wykłady, „bo to nie dla mnie”. Ale pomimo tego mam świetnie wykształcenie i mam dyplom magistra, chociaż bojówkarze rozpuszczają ploty, jakobym nie miała matury nawet i uczyła w moim miejscu pracy bez dyplomu. Opus Dei wyznaczyło mi rolę popychadła, czyli „chorej psychicznie żony Romana, która nic nie napisała” i którą należy tylko przycinać i rzucać kłody pod nogi. Ale mimo nie dam się sprowadzić do posłusznej kurwy, która nz rozkaz Renaty i Romana obsługuje kogo tylko oni wyznaczą, podczas gdy oni będą kasować pieniądze. Coś takiego mi proponowali, właśnie kierując się rasą i uprzedzeniami, już w podstawówce. Powtórzyli też te swoje żądania także przed pandemią.
  • Nie jestem też tancerką brzucha i nie można mnie wynajmować na przyjęcia. Odpierdolcie się ode mnie i od mojego dziadka Egipcjanina.
  • Moja mama była szanowanym lekarzem neurologiem, podobnie jak moja rodzona siostra. Nikt z naszej rodziny nie zasługiwał, aby Opus Dei i wykorzystywani przez nich schizofrenicy nami pomiatali i zaszczuwali w kilku środowiskach. Mam prawo sę odgryźć i będę gryźć do krwi.

Mam prawo się bronić i przedstawiać dokumenty, które świadczą, że moi prześladowcy kłamią. Nigdy nie zamierzam potwierdzać kłamstw, które kursują w fandomie na mój temat oraz temat moich bliskich. Nigdy nie mogłam ani nie chciałam ich potwierdzać, ale gang schizofreników wraz z ich możnymi enablerami raz po raz napadł na mnie, poddawał praniu mózgu, terrorowi i doprowadzał do amnezji z przyczyn psychicznych. Mam taką alergię na Polskę oraz warszawski fandom, że w życiu nie będę pomagać Avangardzie w ściąganiu żadnych zagranicznych gości, uzyskiwaniu dotacji (tutaj sobie już prześwistali ostro u ludzi, którzy chcieli Worldconu w Warszawie). Nie zamierzam też pracować w klubie. Pomoc dla Avangardy skończyła się wraz ze śmiercią Piotra. Był ostatnim naiwniakiem, który pomagał ludziom, którzy go za plecami niszczyli.

Bardzo proszę o jedno, nie podchodźcie już do mnie. Nie mam z wami, czy jakimiś prawakami, nic wspólnego. Pierdol się PiSie.

Rasiści

Tak się składa, że Renaty oraz jej rodziców, Barbary i Ryszarda, nie kojarzyłam z fandomu. Jeszcze w przedszkolu poprosiłam tatę, żeby mnie nie zabierał na spotkania fandomowe. Powodem była Barbara, bo się jej bałam. Napadła na mnie ta wariatka i zaczęła „wychowywać”, twierdząc, że moja matka jest „kurwą”, bo jest brudna, bo jest Arabką. (Dokładniej mówiąc, była metyską.) Renata i jej rodzice byli chyba jedynymi ludźmi w fandomie, którym to przeszkadzało. Ale to właśnie rasa była powodem, dlaczego ci schizofrenicy zaczęli nas tępić i prezentować całe spektrum urojeń na nasz temat. Wkrótce się okazało, że ja też, będąc małym dzieckiem, w wieku przedszkolnym zaczęłam być pomawiana o prostytucję. Bo schizofreniczka to „rozpoznała”.

Uciekłam przed rasistami z fandomu, ale dopadli mnie później w mojej podstawówce. Zostałam zaatakowana i zmuszona do wzięcia penisa do ust, bo schizofrenicy w ten sposób chcieli udowodnić, że ich urojenia na mój i mojej matki temat są prawdziwe i jako osoba niższej rasy ich zdaniem powinnam im usługiwać. Schizofrenicy twierdzą, że są z Opus Dei i – prawdę mówiąc – dostali aż za dużo pomocy od Kościoła i tej dziwacznej sekty.

Państwo Ch. padli ofiarą własnej naiwności i tępoty, gdy uwierzyli w schizofreniczne przechwałki, że ojcem Renaty jest „książę Marian”, a niby mam być kimś, kto ją niszczy i trzeba ją „ratować”. Nie będę tutaj powtarzać wykładu o tym, że takie schizofreniczne urojenia są wzięte wprost z mózgu, który kieruje się zawiścią i zaczyna oszukać swojego właściciela, podsuwając mu myśli, że to on zasługuje na bycie kimś wyjątkowym i to do niego należą te zaszczyty, bo ktoś inny – na przykład pewna kwateronka – jest „nieodpowiedni”. Stąd też biorą się schizofrenicy kleptomani, którzy ukradli mi rękopis pracy magisterskiej, podobnie torbę z konspektami. Michał także jak ostatni głupiec, chociaż nie chciał mi oddać moich rzeczy wcześniej, gdy od niego uciekłam, wręczył je schizofrenikowi na pierwsze wezwanie. Nie mogłam być z głupszym facetem. Zresztą to właśnie jego głupota i niechęć do psychoterapii była powodem mojego zerwania z nim.

Mojemu tacie, który jednocześnie przyjaźnił się z państwem Ch. nie przyszło do głowy, że jestem przez nich w tym samym czasie zakatowywana w mojej podstawówce, aż w końcu mnie zakatowali, terroryzując i zabraniając kariery sportowej, bo uparli się udowodnić, że urojenia Renaty i jej rodziców są prawdziwe. Niestety wychowali swoją córkę na kogoś, kto zinternalizował sobie pogardę do mnie i wbudował sobie w światopogląd, że należy słuchać tylko Romana.

Przykrym faktem jest, że kobiety uwodzone przez Romana nigdy nie doznają spełnienia swojej miłości do niego, chociaż wyładowują – zresztą zgodnie z jego zamiarem – furię na mnie. Roman to gej, który już w podstawówce był męską dziwką i także mnie chciał sprzedawać znajomemu. Roman ma problemy z przyznaniem się do orientacji i stąd jego przechwałki, ze jest mężem oraz ojcem trojga dzieci. Wprost mi powiedział, że mam być jego przykrywką, gdy go skonfrontowałam z tym faktem. Bo chce kariery politycznej. Ja rozumiem, że politycy z reguły są głupsi niż reszta społeczeństwa, bo najgłupsi pchają się do władzy, inteligentni nie chcą odpowiedzialności, która przewyższa ewentualne zaszczuty. Poza tym wcale nie są tacy pewni, że wszystko wiedzą najlepiej.

Psychologia społeczna zajmuje się takimi rzeczami, a także mechanizmami zaszczucia. Tak się składa, że zawsze w sercu bullyinyu (a także mobbingu) z reguły znajdziemy jakiegoś schizofrenika, szczującego ludzi na ofiarę swoich urojeń. Nie dziwi więc nikogo z mojego otoczenia, że zaczęłam doczytywać rzeczy z psychologii klinicznej także. W końcu także zmieniłam kierunek i zaczęłam uzupełniać różnicą programową. Zresztą zaczęłam swoją przygodę z psychologią od podstawowego podręcznika psychologii społecznej z biblioteczki ojca Michała, który mnie namówił na studiowanie Psychologii równolegle z Anglistyką. Od dzieciństwa mam zasłużenie łatkę geniusza. Podobnie jak Michał, Adam i Piotr. Tylko, że dwóch facetów z tej czwórki zostało ogłupionych przez pobyt w fandomie i kontakty ze schizofrenikami, którzy ich zaprogramowali na debili. Niestety schizofrenicy bardzo lubią sterować ludźmi za pomocą sugestii, terroru a także kłamstw. Bo także kłamią, nie wszystkie bzdury, jakie głoszą, pochodzą z ich urojeń. Dążą do zwycięstwa i udowodnienia, że ich urojenia się prawdą za każdą cenę, nie zawahają się też zabić. Mogą też zabić za powiężenie im wprost, że są chorzy. Więc uważajcie na nic. Ja już o mało nie zginęłam w tej sposób. Naprawdę nigdy w życiu nie zajmowałam się prostytucją, a moja mama była aniołem, który nie zasługiwał na hejt i inne rzeczy, jakie ją spotkały z rąk wariatów i rasistów.

Zaszczuli mnie rasiści razem z warszawskim fandomem, koleżankami oraz schizofrenikami, którzy nigdy nie byli ze mną spokrewnieni, ale podają się za rodzinę jedyne oraz osoby, które mnie znają. Bardzo proszę, powiedzcie tym ludziom, że mogą sobie wszystko, co niby „wiedzą o mnie”, a co pochodzi z urojeń wariatów, wsadzić w dupę. Nie dam się szantażować jakimiś urojeniami.

Tak się składa, że osoby, które mnie zaszczuły, startowały z żądaniem, żebym – gdy już odzyskam pamięć, co dla nich oznacza potwierdzenie urojeń – pojawiła się na warszawskim Bazyliszku z przeprosinami. W miejsce tego krótkie oświadczenie. Nie będzie mnie na żadnym Bazyliszku, zamiast tego proszę moich przyjaciół o pojawienie się i wyjaśnienie rasistom i terrorystom, jakiego koloru naprawdę jest niebo i kim ja jestem i czy wolno było mnie zaszcuwać. Bo nie wiem, co mają nad głową w swoich urojeniach, ale jak widzę nad sobą niebieskie niebo i to ja zawsze byłam niewinną ofiarą.

Andrzej nie wiedział, jak wyglądają rasiści nękający moją rodzinę, którzy wcześniej także zmusili mojego dziadka do przeprowadzki oraz zmiany nazwiska. Nie na wiele się to zdało, skoro mieli swoją bazę w fandomie. Nie dam zrobić z mojego taty pedofila i gwałciciela. Nigdy się na niego nie skarżyłam. Przyjaciele taty z fandomu pozwolili go zaszczuć. Mam nadzieję, że zaczną mnie w końcu ratować. Bo fandom zniszczył mi całe życie, bo ludzie nie chcieli ze mną rozmawiać, tylko zadowalali się plotkami od schizofreników. A spiskowcy, wariaci oraz ich enablerzy, tylko przy Andrzeju udawali przyjaźń ze mną. A także wtedy, kiedy to było przydatne dla kariery. We wszystkich innych przypadkach byłam zaszczuwana i lżona. Rozprowadzano o mnie same kłamstwa.

Fandom

Uczestniczyłam z moim tatą w konwentach, kiedy jeszcze byłam małym dzieckiem. Wielu moich znajomych to dzieci ludzi, z którymi moi rodzice się przyjaźnili. W pewnym momencie odmówiłam dalszego przyjeżdżania na konwenty, bo zaatakowała mnie schizofreniczka Barbara i zaczęła mnie przekonywać, że ona musi mnie wychować, bo moja „matka to kurwa”. Jak rozumiem, jej psychozę nakręcił fakt, że moja matka była w połowie Egipcjanką. Nie chciałam babska Barbary oglądać, więc poprosiłam o zostawienie mnie w domu.

Za to mój ojciec był dla schizofreniczki i jej córki bardzo atrakcyjny. Renata, córka Barbary, bardzo szybko odstała na tym punkcie psychozy i zaczęła udawać przed wszystkimi, że jest córką „księcia Mariana”. No ale cóż nie jest mną i nie ma nigdzie w papierach jako rodziców podanych Mariana i Heleny W.

Niestety na jej schizofreniczne szlochy nabrali się ludzie z fandomu. Czyli niejaki Nycz oraz państwo Ch. którzy rzeczywiście uwierzyli, że jestem kurwą i córką kurwy, więc należy „ze mną zrobić porządek” – czyli spełniać żądania schizofreniczki, aby ta była szczęśliwa i zniszczyć mi wszystko, co wywołała zazdrość schizofreniczki. Bo podobno jako osoba „niższej rasy” nie mam prawa do niczego. Tak się składa, że córka państwa Ch. do tej pory „robi ze mną porządek” – tak samo jak jej przyjaciele z fandomu. Na jej nieszczęście tak się składa, że porządny PR musi się opierać na prawdzie, a nie pomówieniach schizofreniczki. A zatem jestem bardo ciekawa, że wariatka z Avangardy, wychowana przez schizofreników, zrobi z dokumentami, które zgromadziłam na blogu i z których wynika, że kurwa Renat bredzi, ma schizofrenię i żadnym sposobem nie jest mną, a moi rodzice nie są jej rodzicami.

No cóż, wystarczyło, że Renata usiadła na kolanach pana Ch. i zaczęła swoje schizofreniczne szlochy, z których wynikało (jak by powiedział psychiatra), że przeżywa urojenia i psychozę, której obiektem byłam ja i moja mama. Niestety pan Ch. rozpoczął akcję „ratowania księżniczki” Renaty. Która do pory się nie zakończyła, bo miałam czelność przeżyć wszystkie ataki schizofreników na mnie i moje zdrowie psychiczne. Mam dosyć kolejnych fal ludzi, którzy nic nie weryfikując. a kierując się szlochami schizofreniczki, zniszczyli mi całe życie, a także zaszczuli moich przyjaciół i uniemożliwili im współpracę ze mną.

„Kurwa” Renata, totalna schizofreniczka i córka schizofreniczki, która poszczuła na mnie fandom, nadal działa bez przeszkód.

A propos polskiego nazwiska mojego arabskiego dziadka – został z babcią zaszczuty, przeprowadzili się i zmienił nazwisko, aby uciec rasistom, którzy atakowali go, chociaż był szejkiem. Polska to maciora i durniejszych ludzi niż Polacy to bardzo trzeba się naszukać, aby znaleść. Niestety kler się wmieszał w zaszczucie mnie i dzieci mojej siostry, a także pewni nauczyciele, więc nie dziwcie się, że te akcje terrory nie kończyły się, aż ci „dzielni bojownicy o czystość rasy” doprowadzili do śmierci mojej psychiki i totalnej amnezji. Najgorsze zaszczucia według podręcznika profilera są w zawodzie nauczycielskim, ale muszę przyznać, że fandom jest jeszcze bardziej toksycznym i zawistnym środowiskiem.

Nie spodziewajcie się mnie na żadnym polskim konwencie. Nie doczekałam się żadnych przeprosin, a schizofreniczka Renata oraz jej gang pomagierów nadal rządzi Warszawą. I chociaż Policja, moi krewni oraz krewni Piotra i Agnieszki są po mojej stronie, to i tak nie udało się zatrzymać pociągu szaleństwa. Bo po przekonaniu jednych na ich miejsce Ryszard ściągał coraz to kolejnych enablerów tej cholernej schizofrenicznej rodziny Renaty.

Jedyne, co mogę zrobić, to odciąć się od fandomu i Avangardy tak skutecznie, aby zatrzymać potok oszczerstw, kierowanych w moją stronę. Polski fandom to ściek i poddasz, gdy moi zagraniczni znajomi, próbowali mi pomóc, nasze środowisko fantastyki, zrobiło ze mnie sobie pośmiewisko i obiekt ataków. Nastąpiły też bezczelne próby zmuszenia mnie do pisania za kogoś. Bo te osoby „też chcą być pisarzami”. Bo – jak usłyszałam – K. się udało, chociaż nie ma talentu. Jeśli wątpicie w jej brak talentu, to przeczytajcie jej fanpage. To jest dalej tępe dziecko, które nie potrafi pisać. Wylizany przez ChatGPT tekst się nie liczy. Niech sama pisze. Chociaż na naukę jest już za późno, powinna mieć więcej pokory, gdy był na to czas, bo była młodsza.

Nie będę nikomu z polskiego fandomu pomagać, a ukradzione mi konspekty wracają do mnie. Są moją własnością, nawet gdybym miała nic już więcej nie napisać. Wydawało mi się, że prawica wysoce sobie ceni prawo własności (także intelektualnej), ale jest to najwidoczniej tylko złudzenie, bo w cenie są złodzieje i grafomani.

Nie chcę mieć nic wspólnego z tym środowiskiem. Poniżej mnie jest kopanie się z takimi ludźmi, z zabaw w zaszczuwanie innych naprawdę już powinno się było wyrosnąć już w podstawówce.

Śmierć Avangardzie!!! Ten klub dla mnie nie istnieje!!! Dawanie im pieniędzy jest wyrzucanej w błoto. Agnieszka wznowiła dofinansowanie, tylko dlatego aby mnie terroryści, winiący za swoje własne przestępstwa, zostali w spokoju i nie zabili. Ale mam nadzieję, że z klubem zrobi się w końcu porządek. Tylko muszę zmienić miejsce pracy, bo za łatwo mnie zaatakować i zniszczyć na terenie, który jest eksterytorialny i gdzie łatwo sobie można wprowadzić imbecyli, którzy mnie znowu zakatują.

Do tematu zrobienia porządków w Avangardzie jeszcze wrócimy, kurwy!!! Tylko tym razem lepiej się przygotujemy. Nie może działać w Polsce klub renegatów, którymi rządzą schizofrenicy. Wcale się nie pogodziliśmy. Wcale nie przepraszałam żadnej ze schizofreniczek. Doprowadzono mnie do takiego stanu, że o mało nie popełniłam samobójstwa, a moi znajomi z lęku o mnie wznowili przelewy dla wariatek.

Ale jeszcze się z kurwami schizofreniczkami zobaczymy w sądzie. Z klubem renegatów też. Tego klubu nie ma od momentu, od kiedy rządzą nim państwo Ch. oraz psychoza Renaty i jej matki.

Nie ma prawdziwszej Yennefer ode mnie i państwo Ch. usłyszeli to od Andrzeja już dawno temu, ale postanowili go zlekceważyć i wychowali córkę na grafomańskiego potwora. Zniszczenie mnie nie sprawi jednak, że Renata stanie się Yennefer. I tak już zawsze będzie idiotką, której inni idioci biją pokłony. Schizofrenia podpowiada jej, że zniszczenie mnie sprawi, że przejmie wszystkie moje atrybuty i skończy się jej polegające na atakach patologicznej zawiści cierpienie, bo stanie się mną. Ale tak się nie będzie. Pomóc Renacie mogą tylko tabletki i gdyby nie głupi enablerzy, to już dawno by się razem z rodziną leczyła.

Nie zasługiwałam na to, aby mi zniszczyli całe życie. Kilka innych osób na swój los też nie zasłużyło.

I jeśli ci ludzie działają bez przeszkód, to nie mogę się w fandomie pokazywać. Do tej pory dawali mi czas na odzyskanie pamięci i „zastanowię się”. Ale i tak nie będę potwierdzać ich urojeń. Ale czas na powrót do zdrowia, jaki dostałam od broniących Renaty terrorystów się już skończył. Co do roku zaplanowali mi syndrom sztokholmski, w nadzieli że zacznę dla nich kłamać. Więc wiem, że teraz bez odpowiedniej ochrony nie mogę się nigdzie pokazać. Mam też świadomość, że pochody kilkudziesięciu osób „odwiedzających” mnie w pracy znowu się zaczną po wakacjach. Będę znowu terroryzowana i zastraszana, oraz pewnie znowu schizofrenik będzie chciał mi „przypomnieć”, że jego urojenia są prawdą. Schizofrenik, któremu się odmawia potwierdzenia jego urojeń w końcu. dąży do zabicia swojej ofiary. Obsesja schizofrenika nigdy nie mija, więc bardzo proszę, zneutralizujcie tego skurwysyna. Zniszczył mi całe życie, a ja i tak nie zostanę jego żoną. Dokładnie tak jak mu powiedziałam w podstawówce – nigdy go. nie przyjmę.

No cóż, najwyżej mnie zabije. Kiedyś trzeba umrzeć. Szkoda tylko, że Avnagarda postanowiła zniszczyć mi całe życie, zamiast wspierać w mojej walce z tym wariatem.

Śmierć Avangardzie!!!

Bazyliszek

Tak się składa, że nie zobaczycie mnie na Bazyliszku, chociaż pewnie schizofrenicy rozpuszczają już plotki, że się pojawię. Wyjaśnię zatem, dlaczego już zawsze będę omijać konwenty Avangardy.

Po pierwsze absolutnie nie zamierzam przepraszać schizofreniczki Renaty. Jest to tępa idiotka, która swoimi urojeniami oraz kłamstwami zniszczyła mi życie. Niszczy też pamięć o moim tacie oraz mamie. Nie zamierzam narażać się na to, że ktoś zacznie mnie „oświecać”, że moja mama była prostytutką, a tata kogoś zgwałcił. Zaprzeczam tym dwóm pomówieniom. Moja matka była aniołem, a mój tata nigdy nie był przeze mnie oskarżany o pedofilię. Za to dzieci pedofili i moich gwałcicieli doskonale się czują na warszawskich konwentach.

Mój tata nie zgwałcił schizofreniczki Renaty, był wtedy w Londynie, więc nie może tej tępej kurwy „obrażać” moja prelekcja o Lolicie. Tak się składa, że ta powieść przestawia psychikę pedofila i dlatego jest dla mnie ważna. Moi gwałciciele i prześladowcy nazywali mnie „Lolitą” i oskarżali o prostytucję. Wszelkie te oskarżenia pochodzą z urojeń schizofreników. Bardzo zawsze mi zależało na tym, aby powiedzieć o czym naprawdę jest „Lolita”. Bo ta powieść przedstawia niewinną ofiarę groźnego pedofila, a nie prostytutkę, jak myślą moi prześladowcy. Niestety kobiety, które prześladują schizofrenicy bardzo często są w ten sposób pomawiane, bo są są typowe urojenia w schizofrenii. Tak więc nie zamierzam Renaty przepraszać. Krystyny też nie mam zamiaru przepraszać.

W życiu już nie zgłoszę Avangardzie żadnej prelekcji, tak więc podobnie jak w roku 1990 napiszę, że w Warszawie nie ma żadnego klubu fantastyki. Wyrosłam z konwertowania, a prawdziwych biznesów nie robi się w czasie konwentów. Moja siatka społecznościowa jest i tak już dostatecznie duża. Nie potrzebuję wątpliwego networkingu Avangardy, który kontaktuje mnie tylko z PiSem oraz Opus Dei. Jestem lewaczką i ateistką, jak mój tata. To są moi osobiści wrogowie oraz imbecyle. Bezprawnie podawali się za „przyjaciół”.

Od dzieciństwa mam problemy ze schizofrenikiem, który najpierw twierdził, że jest moim chłopakiem, a potem mężem. Jego gang pomagierów zniszczył mi życie. Na nic się nie zdało, że wyciągnęłam w roku 1990 zaświadczenie o stanie cywilnym, żeby udowodnić, że nie jest moim mężem. Jego zwolennicy od razy rozpoczęli kampanię oszczerstw, jakobym nie była córką Mariana, a to zaświadczenie należało do tej „prawdziwej” Yennefer. Bo jak rozumiecie jest jakaś bardziej prawdziwa Małgorzata W. ode mnie. Coś takiego jest tylko możliwe w urojeniach schizofreników.

Roman bardzo brutalnie zaatakował mnie w czasie studiów, o mało nie straciłam wtedy życia, na całe szczęście odrobinę za krótko mnie dusił. Od tamtego momentu unikam tego psychola i zawsze zaprzeczam jego urojeniom, jakobyśmy byli ze sobą związani.

Tak się składa, że byłam przez niego wiele razy bita w czasie konwentów za „nieposłuszeństwo”. Piotr zaczął finansować Bazyliszka, aby stworzyć konwent dla mnie, gdzie mogłabym się czuć bezpiecznie i gdzie ja bym mogła wyrzucić z konwentu każdą osobę, która mi się nie spodoba. Zamiast tego byłam przez gang Romana zaszczuwana i musiałam uciekać z konwentu. Byłam też wyganiana, bo podobno mam być powodem, dlaczego ta „prawdziwa” Gosia się na pojawia na „swoim” konwencie.

W czasie poprzedniego Polconu na oczach znajomych uciekłam Romanowi, który chciał mnie bić za zaprzeczanie, że jestem jego żoną. Był to powód, dlaczego Piotr się się wkurwił i cofnął dotację dla klubu.

Klub mi już kiedyś, około roku 2000, nie przyjął prelekcji. Uratowali wtedy dofinansowanie Piotra udając, że mnie przepraszając i łasząc się do mnie, ale tylko na pokaz. Wystarczyło, że sponsorzy się odwrócili, byłam znowu atakowana.

Tym razem oczekuję publicznych przeprosin, bo to ja jestem obrażona i nikt nic nie zrobił, aby naprawić sytuację. Schizofrenicy nadal są chronieni przez klub, który nawet nie wie, jak wygląda Yennefer, chociaż Avangarda miała podobno być „jej klubem” i temu klubowi Yennefer przynosi chwałę. Tak się składa, że w czasie niesłynnego „Kolejkonu”, gdy znudziło mi się stanie w kolejce do akredytacji, zadzwoniłam do znajomego pisarza, który poprosił klub, aby mnie wprowadzili. Z pewnym zażenowaniem ja i moi znajomi obserwowaliśmy, jak schizofreniczka Renata, omijając mnie wzrokiem, szuka tej „prawdziwej” Yennefer, której jest „jedyną i najprawdziwszą przyjaciółką” w Warszawie. Nawet, gdy powiedziałam, że to ja zadzwoniłam do pisarza, usłyszałam „Nie, nie ty”. No cóż, prawdziwszej Yennefer Renata nie znalazła w kolejce, bo pochodzi z urojeń tej wariatki, która cały czas twierdzi, że jestem kimś innym, niż rzeczywiście jestem. (A ja stałam dalej.) Był to bardzo nieudany konwent, to nie są ludzie, którzy potrafią cokolwiek zorganizować, a z wariatami też większość osób też nie chce współpracować. Krystyna też mi odmawiała prawa do bycia sobą i pomawiała o chorobę psychiczną.

Oczekuję publicznych przeprosin, także w telewizji. Wiem, że Aga również potrzebuje przeprosin od klubu, bo również została zaatakowana. Podobnie jak ja w roku 1990 też została zaproszona na „spotkanie klubu”, w czasie którego została poddana terrorowi. O mało nie popełniła samobójstwa po takim potraktowaniu. Mam dosyć ratowania i konsultowania ludzi zniszczonych przez wariatów z klubu. To nie są „psychoterapeuci” chociaż rzeczywiście ukradli mi rękopis pracy magisterskiej oraz notatki z psychologii. Niestety dotyczyły syndromu sztokholmskiego i od tamtego momentu wariaci z dużą radością włączyli wiedzę z notatek do swoich technik terroru. Wcześniej nie byli aż tak groźni. Trzeba temu w końcu położyć kres. Schizofrenicy oraz Opus Dei nie powinni nigdy rządzić Warszawą i mieć takiej swobody.

Ani mój tata nikogo nie skrzywdził, ani ja czy moja mama nie byłyśmy prostytutkami. Mam dosyć tych pomówień i tego, że psychicznie chora jest chroniona przez klub i może sobie zaszczuwać, kogo tylko sobie zamarzy i nikt nie kontruje jej urojeń. Ostrzegam przed bywaniem na warszawskich konwentach. Można stracić życie, zostać pobitym, lub zaszczutym przez wariatów, a nikt z klubu nie zamierza nawet na to reagować.

To ja zostałam obrażona tak, że to mnie powinno się przepraszać. Innych sponsorów poza nieżyjącym już Piotrem czy Agnieszką bardzo proszę o przemyślenie celowości dotacji dla klubu renegatów, którzy od dekad zajmują się niszczeniem fantastyki, zamiast jej promowaniem. Nikt z tych ludzi nie jest ani moim przyjacielem, ani krewnym i nie powinni się na to nigdy powoływać.