Archiwum miesiąca: sierpień 2026

Klub

Znajomi przypomnieli mi, że jeszcze w latach dziewięćdziesiątych kilka osób z klubu łódzkiego nocowało u mnie i mojej mamy, gdy przyjeżdzały wziąć udział w warszawskich konwentach. Andrzej nam ich podsyłał na nocowanie. Wśród nich były też dzieci, które obecnie są jako dorośli w łódzkim klubie i dlatego ten klub jest jednym z przyjaźniejszych mi klubów. Znają mnie od zawsze i wiedzą, jak wyglądali moi rodzice. Wiedzą też, że unikałam już wtedy warszawskich konwentów i wiedzą dlaczego.

Po nieudanym, przerwanym przeze mnie ataku zabijającego metali schizofrenika na Breta, ów niebezpieczny wariat z nożem, wielokrotny morderca, został wywalony z konwentu przez organizatorów. Było to odpowiednie działanie. Niestety prawo polskie jest nieskuteczne i nawet morderczy schizofrenik nie może być zmuszony do leczenia, a jednocześnie nie można mu postawić zarzutów karnych, bo jest chory.

W czasie jednego z konwentów ten sam schizofrenik próbował też zabić Adama. Adam też zniknął z fandomu w związku z tym. Nie ma obowiązku dać się zabić, a unieszkodliwić skutecznie wariata jest trudno i w odróżnieniu od schizofreników zdrowy człowiek ma całkowitą odpowiedzialność karną, więc musi uważać na to, co robi.

Znam tych schizofreników od lat siedemdziesiątych i lepiej wiem od uwodzonych przez nich pożytecznych – z ich punku widzenia – idiotów kim są. Wariat, morderca mojego norweskiego narzeczonego, podaje się fałszywie za mojego ojca, ale w rzeczywistości jest ojcem Romana i jest równie chory psychicznie jak jego dzieci. Nie łudźcie się. To że ten schizofrenik ma równie chore jak on dzieci nie jest przypadkiem. W takich rodzinach zdrowe psychicznie dzieci są mordowane, bo nie pasują do rodziny. I Roman, i Anna powiedzieli mi, że mieli rodzeństwo, które zostało zabite. Tak samo jak ich matka te dzieci wypadły z okna. Schizofrenicy rozpoznają się idealnie i mają coś w rodzaju poczucia odrębności wręcz gatunkowej. Zdrowi ludzie służą tylko do wykorzystywania, prawdziwe związki i miłości istnieją tylko pomiędzy schizofrenikami.

Tak wygląda prawdziwy świat kogoś, kto ma na karku groźną rodzinę schizofreników. Bronię się przed nimi od dzieciństwa i chociaż sama wszystko przegrałam, to dzieci mojej siostry mają szansę na szczęście, ale tylko dzięki temu, że trzymają się od fandomu z daleka.

Ja też zamierzam trzymać się z daleka.

Klucze

Porozmawiajmy o faktach, jakie udało mi się ustalić.

Mieszkanie, które kupiłam za pieniądze zarobione w Oslo, zostało nielegalnie przekazane w użytkowanie osobom chorym psychicznie, które absolutnie nie są moją rodziną. Jakby było tego mało, klucze do moich prywatnych pokoi, które miały pozostać zamknięte, także przekazano osobom, przed którymi chroniłam swoją prywatność i swoje życie.

W ten sposób osoby całkowicie niepowołane wdarły się w moją rzeczywistość i ukradły mi wszystko, co tylko było do ukradnięcia i zniszczenia. Zostałam w ten sposób pozbawiona wszystkiego czym byłam i na co pracowałam. Straciłam konspekty oraz wszystkie swoje notatki, których autorstwo schizofreniczki zaczęły przypisywać sobie. Zniszczono mi całe życie, wszystko na co pracowałam.

Całkowicie nielegalnie schizofrenik Roman dostał dostęp do moich pieniędzy na moim koncie, zapełnianym tantiemami za nagrane wiele lat temu utwory. Ten schizofrenik nigdy nie był moim mężem, nigdy nawet nie byliśmy na jednej randce, za to owszem nękał mnie, prześladował i chodził za mną w czasie konwentów oraz po mieście.

Spodziewam się, że wszystko zacznie być naprawiane, chociaż niewiele da się już naprawić. Czyli schizofrenicy oraz ich enablerzy muszą się wynieść z mojego mieszkania. Muszą zostawić wszystkie moje rzeczy w nienaruszonym stanie. Muszą być zasądzone odszkodowania dla mnie, a także przepad mienia kupionego z użyciem ukradzionych mi pieniędzy.

Adam musi wylecieć ze wszystkich projektów, w których biorę udział. Rzuciłam Adama w latach dziewięćdziesiątych, bo go nie kochałam, a do tego obraził pamięc mojego Ojca, przypisując mu pedofilię oraz zachowania, do których nigdy się nie posuwał. Jak już wyjaśniłam wcześniej, pedofilem był schizofrenik ojciec Romana, a schizofreniczka z mojej podstawówki wymyśliła sobie, że szantażem i opowiadaniem nieprawdziwych bzdur wymusi na mojej rodzinie haracz. Ja ze swojej strony byłam szantażowana tym, że rozpowiedzą swoje urojenia, jakobym zajmowała się prostytucją. Policja wszystko na moją prośbę zweryfikowała i oczywiście nic z opowieści nie zgadza się z prawdą. Mój Tata był w zupełnie innym kraju niż ta kurwa w czasie, kiedy niby miała być zgwałcona.

Przerażające jest, jak wielu miałam ja (oraz moja rodzina) fałszywych przyjaciół w fandomie, którzy zniszczyli nas, aby tylko zadowolić schizofrenika. Nie dano mi żadnej szansy obronienia się przed nim. Zniszczone całe życie wystarczy, aby kogoś znienawidzieć.

Adam ma już w życiu do mnie nigdy nie podchodzić. Nie zamierzam się z nim wiązać. Zniszczył mnie i zaszczuł razem ze swoją rodziną. Przekazał wszystkie klucze wariatom, chociaż prosiłam go, aby chronił je przed nimi i zasłaniał własną piersią. Przez niego straciłam wszystko, co miałam w swoim mieszkaniu. Chociaż podobno schizofrenicy, którzy są dla mnie obcymi osobami, nie zdołali się dostać do sejfu. Na całe szczęście nie pamietałam wtedy, gdy mnie o to pytali, kodu, który otwiera zamek szyfrowy. Moje mieszkanie utrzymywane jest z pieniędzy, które wpływają na moje konto. Firmy dostarczające media same przekazują bankowi rachunki, tak samo rozwiązana jest sprawa czynszu. Mam dosyć zjebów i darmozjadów, którzy nie są moją rodziną, a żyli na mój koszt i zajmują mieszkanie, które ja utrzymuję.

Nie korzystam z pieniedzy na koncie, ale mam dobry powód. Chcę te zarobki prznaczyć na firmę, o której założeniu myślałam już jako studentka. Miłośnicy i wielbiciele wariatek oraz wariata z mojej podstawówki też mi to zniszczyli. Nie dziwcie się, że mam w dupie polski fandom.

Adam zniszczył mi też życie w inny sposób, chociaż nieprawdą jest, że mnie zgwałcił. Wcisnął się pomiędzy mnie i Tommy’ego w momencie, kiedy miałam już umówionego szwedzkiego ginekologa. Straciłam ostatnią i jedyną szansę na zostanie matką, bo tak jak przypuszczałam, polscy ginekolodzy mogli mi tylko zaproponować usunięcie macicy. Adam i jego rodzina zapoczątkowali falę wydarzeń, które doprowadziły do mojej ponownej amnezji oraz pozwoliły schizofrenikom oraz ich enablerom wywołać u mnie pełen syndrom sztokholmski. Pozostało mi tylko powoli wygrzebywać się z tego stanu i zastanawiać sie, co mam dalej zrobić.

Ograbiono mnie ze wszystkiego. Z mojego majątku, każdej kariery, jaką chciałam mieć oraz szansy na założenie rodziny. A wszystko dlatego, że kilku fiutów chodziło do łóżka z wariatkami z mojej podstawówki i dawało im się urobić. Z tego, co słyszałam Andrzej sypiał w swoim czasie z Anną, a doktor B. z Renatą. Obaj nigdy nie byli wiarygodni czy obiektywni. Pan Ch. też z podobnych powodów nie zachował obiektywności. Poza tym znienawidził mnie, bo miałam niby stać na drodze szczęścia jego córeczki. Więc ta łajza i plagiatorka, jak wcześniej powiedziałam, może go sobie brać w dowolny sposób. Chociaż nie wiem, czy jej się uda, bo to gej. Psychoterapeuci takich rozpoznają i mają w podręcznikach opisy chujów, którzy nie chcą się przyznać do swojej orientacji, tylko uwodzą kobiety i robią im wodę z mózgu, chociaż nie są zdolni do aktu seksualnego z kobietami. Nie jest to novum dla psychoterapeutów. Zasada jest taka, że jak facet uwodzi, a nie dowozi – a męskie pożądanie jest bardzo silne i prowadzi do łamania różnych tabu – uciekaj laska i nie daj się wrobić w geja. Doświadczone kobiety bardzo rzadko dają się tak manipulować gejom. Nie dziwi mnie więc zachwyt niektórych środowisk, tych tradycyjnie obsadzonych przez gejów, nad dziewicami.

Jedyne, co mogę powiedzieć tym ludziom, to odpierdolcie się ode mnie. Chcę tylko kontaktu z moim prawnikiem, który już dalej zajmie się tymi sprawami, bo muszę odzyskać jak najwiecej z tego, co mi ukradziono, a jako człowiek cywilizowany wybieram drogę sądową, a nie terror, zastraszanie i niszczenie ludzi w czasie konwentu.

Wodnica

Postanowiłam napisać o dziecku, które przez wariatów jest nazywane „nasza wodnica”. Chodzi o dziecko, które zginęło utopione w czasie konwentu. Wydobyłam je z wody, bo przeszukałam całe jezioro, gdy się dowiedziałam, że rodzice szukają tej dziewczynki. Niestety przeleżała w wodzie wiele godzin i już nic się dla niej nie dało zrobić. Nie poszła sama pływać, była ubrana i miała ze sobą misia.

Wariaci zabili ją, bo niespodobało im się to, co o mnie powiedzieła ta dziewczynka, nie chcą, aby ktokolwiek mnie chwalił. Jak już wspomniałam wcześniej, nie jestem w stanie zapobiec tego rodzaju wydarzeniom. Niestety wiele osób mnie zna, więc są narażone na to, że podpadną wariatom z mojej podstawówki.

Do tego zabójstwa przyznała mi się Anna, która wcześniej i później próbowała mnie otruć, podając trujące opieńki. W pracy wyrzuciłam jej potrawkę z grzybków, bo chociaż ja byłam ostrożna wobec takich podarków, to jedna z moich koleżanek chciała zjeść tę trującą potrawę. Na całe szczęscie wariatka nie pokroiła grzybów i wiedziałam, co to jest. Zawiadomiłam o tym Policję.

Ale wróćmy do utopionego dziecka. Wariaci rozpowiadają, że to ja miałam coś wspólnego z jej śmiercią. Jest to nieprawda, spędziłam cały tamten dzień w towarzystwie Adama i Michała. Anna zaś, według jej własnych słów, przyznała mi się, gdy mnie zatraszała, zabrała dziecko nad jezioro i tam je utopiła. Ta schizofreniczka gdakała ze śmiechu, szczęśliwa opowiadając, jak biedne dziecko, gdy już się płuca wypełniły wodą, próbowało wypłynąć na powierzchnię, ale już nie mogło, bo straciła pływalność. Pływacy wiedzą, że z płucami wypełnionymi wodą już się nie wypłynie, więc ostrzegają wszystkie osoby, które uczą pływać, przed zachwyśnięciem się wodą. Anna zrobiła to celowo i z premedytacją obserwowała walkę dziecka i gasnące w jej oczach życie.

Jej brat też nie jest aniołem, pomógł jej we wszystkim. Też się do tego przyznał.

Takie osoby jak on powinny spędzić sześć miesięcy w psychiatryku i brać leki pod kontrolą. Wiedzą o tym psycholodzy kliniczni. Tacy specjaliści mają świadomość, że bez psychoterapii tacy schizofrenicy mordercy przestają brać leki, bo im się nie podoba rzeczywistość, jakiej doświadczają, gdy biorą leki. Psychologów klinicznych bawi, jak mało wiedzą psychiatrzy i jak lekceważą ich profesję. Można różnicę między tymi dwoma zawodami związanymi ze zdrowiem psychicznym określić tak – psycholodzy są od software w mózgu (a wiele sytuacji w życiu rozwala nam software), a psychiatrzy od hardware. Wady hardware z reguły są dziedziczne. Ale oprócz wad hardware bardzo często spierdolony jest software, bo schizofrenik nie potrafi żyć poza swoimi urojeniami.

Ojciec Michała, profesor psychiatra, myśląc, że Roman rzeczywiście się we mnie kocha, pewnego razu ustawił go na lekach. Roman brał leki przez miesiąc i zgodnie z moimi przwidywaniami przestał je brać. Dowiedziałam się jednak wtedy bardzo ciekawych rzeczy o nim. Przede wszystkim jest gejem i jego motywacja do nękania mnie jest całkowicie finansowa, więc nie było szans, aby z miłości do mnie zdecydował się na kontynuację leczenia, zbyt dużo wyciagnął kasy, będąc chorym. Z reguły nieleczący się schizofrenicy kierują się chęcią „dorobienia się” i cierpią na urojenia, że mają szansę dziedziczyć po kimś. Motywacje Romana na lekach są bardzo podobne, nie chce żyć z pensji kogoś ze sklepu.

Nie mówcie, że to są osoby, z którymi jestem związana. Piekielne rodzeństwo schizofreników i ich krewna Renata to ostatnie osoby, z którymi chce być łaczona. To wariaci z mojej podstawówki, przed którymi ostrzegam od zawsze.

Nagranie

Moi znajomi norwescy muzycy wymyślili sobie, że oprócz grania black metalu nagrają ze mną lżejszy repertuar pod innym szyldem. Więc wszyscy zostali glam metalowcami. Zrobili to, bo pamiętali o moim szkolnym zespoliku, bo oprócz budynku naszej szkoły zagraliśmy też jako smarkacze w czasie konwentu i wiele osób nas słyszało. Na koncercie wtedy była też moja (prawdziwa) rodzina. Miałam wtedy niepełne szesnaście lat. Kariera nam nie wyszła, bo wszyscy zostaliśmy zaatakowani przez wariatów, którzy zabili dwóch członków zespołu. Te chore osoby nękają nas po dzień dzisiejszy.

Ale wróćmy do norweskich muzyków. Kilka lat po fandomowym koncerciku, gdy nie miałam jeszcze dziewiętnastu lat, pojechałam do Oslo i zamknęliśmy się w studio. Nowedzy wyciągnęli ze mnie wokal i wróciłam do domu. Materiał na płytę jest gotowy od lat, ale wokalistka została zaszczuta, straciła pamięć i nie może brać udziału w promocji czy koncertach.

Oczywistym jest, że norwescy koledzy muzycy szczodrze zadbali o moje interesy, więc dostałam za sesję niezłą zapłatę. Zostałam zapytana, co chcę zrobić z moimi pieniędzmi. Postanowiłam, że chcę mieć ładne mieszkanie w Warszawie. Poszliśmy razem do agencji nieruchomości. Była to jeszcze końcówka komunizmu w Polsce i mieszkania były całkiem tanie, kupiłam więc „skromne” (z punktu widzenia Norwegów, bo wszyscy bogaci z domu) mieszkanie ponad sto metrów. Nawet podobno zostały jakieś pieniądze w norweskim banku. Norwedzy pomogli urządzić to mieszkanie.

Najpierw mieszkałam w nim z prawdziwym Ravnem, potem z Bretem. Wracałam do mamy, aby nie mieszkać sama, gdy któryś z nich podróżował lub pracował. Jakiś czas później zostałam zaatakowana, bo schizofrenicy z mojej podstawówki dowiedzieli się o mieszkaniu, dostali psychozy na jego punkcie i wmówili wszystkim, szczególnie doktorowi B., że mieszkanie należy do nich i trzeba mi odebrać klucze.

Metale, którzy się mną opiekowali, zgłupieli, bo schizofrenicy od lat wmawiali wszystkim, że są moją rodziną i że chcę, aby tam mieszkali. Zostałam poddana terrorowi, straciłam pamięć i nawet nie wiedziałam, o jakie mieszkanie chodzi, bo doznałam amnezji i uszkodzenia psychiki. Zmuszano mnie do wydania kluczy. Na całe szczęście jeden z moich byłych, zanim wydał im przechowywane klucze, zgodnie z moją prośbą zamknął oba moje pokoje na klucz, aby nic z nich nie było wykorzystywane czy wynoszone.

Schizofrenicy bardzo często mają urojenia, że coś, co posiada ktoś inny, należy do nich. Stąd wynikły moje nieszczęścia, ponieważ ci paranoicznie dzielą się z otoczeniem swoimi szlochami, że zostali skrzywdzeni i zawsze znajdują sobie jakiś enablerów. Ludzie z mojej podstawówki i ich krewni, nigdy nie byli członkami mojej rodziny, nie byli nigdy krzywdzeni, nikt nie zabrał im majątku. Nie są osobami, za które się podają, ale i tak wiele osób z fandomu, kierując się ich urojeniami, zniszczyło mi całe życie. Ani Roman nie jest moim mężem, ani Anna nie jest skrzywdzoną wokalistką z amnezją. A Renata nie jest autorką jakichkolwiek tekstów czy pomysłów. Nikt z nich też nie jest aktorem. Mam dosyś kolejnych fal enablerów przekonanych, że muszą „robić porządek ze mną”. Mam nadzieję unikać takich ataków, a zawsze mają miejsce w fandomie. Schizofrenicy oraz ich enablerzy jakoś nie chcieli się uspokoić do tej pory, więc spodziewam się, że obecne wakacje to tylko cisza przed burzą. Schizofrenicy bardzo często zaszczuwają swoje ofiary do śmierci, odmawiając leczenia, więc znam swój los od dziecka i niestety wszystko zawsze toczy się zgodnie z pesymistycznym scenariuszem. Parę razy już o mało się nie zabiłam z. powodu zaszczucia, bo wydawało się to jedynym sposobem, aby uciec przed Romanem i gangiem jego enablerów.

Nie dziwcie się, że nie chcę mieć nic z fandomem wspólnego, bo nawet jeśli nie wy konkretnie mnie niszczyliście, to patrzyliście spokojnie, jak to się dzieje i jak niszczone są osoby, które rzeczywiście są mi bliskie.

Niech kurwy schizofreniczki wynoszą się z mojego mieszkania!!!