Niektóre moje decyzje z życia osobistego są całkowicie niezrozumiałe dla ludzi, którzy mnie nie znają, ale całkowicie zrozumiałe, gdy się wie, jak wobec mnie postępowali faceci, których rzucałam.
O Michale już trochę pisałam, ale przypomnę, że był to idiota, którego poczynaniami kierował schizofrenik, który mu wmówił, że lubię BDSM, więc Michał bez porozumienia ze mną zaczął wplatać w nasze życie erotyczne sadystyczne wskazówki wariata, który twierdził, że jest moim byłym. Najzabawniejsze jest to, że ów schizofrenik, który twierdzi, że jest moim mężem i ojcem trojga dzieci, o ile mi wiadomo, nadal jest dziewicą. Oburzające jest, że są ludzie, którzy uważają, że dla niego rzucałam swoich facetów. Prawda jest taka, że miałam swoje powody. Przy czym nie wszystkich rzuciłam, dwóch najbardziej kochanych zabrano mi, skłócając nas intrygami oraz kłamstwami. Przy czym zabiegi schizofrenicznego gangu doprowadziły mnie w obu przypadkach do amnezji i załamania psychicznego. Ani Anna ani Renata nie są psychologami i nikt z ich klanu schizofreników oraz potwierdzonych szkołą specjalną imbecyli nigdy mi w niczym nie pomógł, chociaż się tak przechwalają. Ale ludzie często nie wiedzą, że schizofrenicy, przechwalając się swoimi czynami, zawsze wszystko odwracają o sto osiemdziesiąt stopni. Przypisują sobie chwalebne czyny, a na swoje ofiary zwalają to, co rzeczywiście robią i to, co jak wiedzą, jest niedobrze odbierane przez społeczeństwo. Bardzo szybko się orientują, co im daje polask, a co jest potępiane. Więc wybielają się w swoich urojeniach bardzo intensywnie. Przy czym schizofrenicy z reguły zajmują się szkodzeniem innym ludziom. Wszystkie ich urojenia prowadzą do niszczenia innych ludzi. Schizofrenikiem nie jest ktoś, kto ucieka przed jakąś grupką ludzi całe życie, tylko osoba ktora zaczyna rządzić się zupełnie bezpodstawnie – bo nie jest w tym miejscu zatrudniony – u swojej ofiary w pracy. Skandalem jest, że mnie zaszczuto wbrew moim protestom, że nikt z tych ludzi nie jest ze mną spokrewniony.
Piotra rzuciłam, bo mnie źle traktował i czułam ograniczenia złotej klatki z treserem, który cały czas mnie kontrolował i próbował dostosować do swoich wyobrażeń, kim powinnam być jako jego żona i jak się zachowywać. Całkowice zabraniał mi prób zostania wokalistką, chociaż wiele osób tego chciało i miałam już za sobą sesje pisania materiału dla fandomowego zespołu, drugiego projektu po licealnych próbach. Na działania Piotra, jak podejrzewam, również miały wpływ osoby całkowicie chore psychicznie, które fałszywie uważał za moim krewnych. No cóż nie poradzę na to nic, że schizofrenicy bardzo często podają się za rodzinę osób, które padły ofiarą ich obsesji oraz urojeń. Zupełnie nie wyobrażałam sobie spędzenia z nim życia. Jego własny dziadek oceniał go jako głupiego i że do siebie z tego powodu nie pasujemy. Dziadek Piotra sam zakochał się w idiotce, której geny zostały przekazane kolejnym pokoleniom i zdegenerowały ród.
Na Adama się wkurwiłam za jego próby programowania mnie. Wyjaśnię o co chodzi w takich sytuacjach od strony psychologii. Po sesji terroru i wrzasków następuje miła rozmowa, w czasie której przemocowiec zaczyna tłumaczyć swojej zastraszonej ofierze, jak jej wolno postępować i co ma robić w każdej sytuacji, żeby nie wywołać kolejnego ataku furii. Zniszczyło mi to życie, bo nie byłam w stanie wrócić do kogoś, z kim powinnam była wtedy być, bo zostałam podporządkowana i zastraszona. Możliwe, że na kimś, kto nie został tak jak ja poraniona w dzieciństwie przez schizofreników, nie zrobiłaby ta manipulacja i terror aż takiego wrażenia, że się rozsypie psychicznie, straci pamięć i zacznie niewolniczo wykonywać polecenia przemocowca, ale na mnie to postępowanie miało bardzo zły wpływ i straciłam szansę powrotu do Breta, ale też Tommy’ego, moją ostatnią szansę na urodzenie dziecka. Szczególnie, że ci dawni fałszywi przyjaciele (bo znali moich rodziców) też zabrali się za bezpodstawne oskarżanie mojego Taty i zaszczuwanie go latami po jego śmierci. Ciekawe co się stało z zasadą społeczną, że o zmarłych mówi się już tylko dobrze? Ale jak widać, nauczyciele lekceważą sobie wszystkie normy. Fakt, że mój Tata był niewinny, tylko bardziej pogrążył tą fandomową rodzinę w moich oczach. Adam pochodzi z rodziny nauczycielskiej, ale to potwierdza tylko złą opinię psychologów o ludziach posiadających ten zawód. To w rodzinie nauczył się takiego postępowania. Nauczyciele nie tylko nie potrafią uczyć, ale też stosują terror, więc także zdarza im się zaszczuć własnego ucznia z efektem śmiertelnym, gdy uprą się przy czymś, kierując się pomówieniami lub antypatią.
Zostałam w ten sposób potraktowana kolejny raz akurat w czasie, kiedy odpierałam bardzo brutalne ataki schizofreników na mnie w pracy i chciałam się związać z jeszcze kimś innym. Niestety wariaci przywlekli się do mojej pracy z zamiarem „leczenia”, bo moja wersja nie pokrywała się z wersją wariata Romana i nie dawało się ich usunąć z budynku. Przyciągnęli za sobą wiele innych osób, które postanowiły udowodnić mi, że nic nie potrafię i nie jestem osobą, za którą się podaję i nigdy nie napisałam żadnego tekstu. Przy czym osoby podające się za „psychologów” czy moich przyjaciół powinny wiedzieć, że jedną z podstawowych zasad psychoterapii jest, że każdy ma prawo do swojej wersji i nikt nie może zmuszać pacjenta, szczególnie przemocowo, aby przyjął wersję kogoś innego w każdym szczególe. Nie wolno też przemocą narzucać swojego zdania. Pacjenci psychoterapeutów leczą się potem latami z konsekwencji tego rodzaju akcji ludzi z otoczenia i walcząc z traumą i stanami lękowymi, w bólach próbują odbudować swoje życie, które legło w gruzach w każdym aspekcie po takim potraktowaniu. Ludzie mają prawo oczekiwać, że zostaną zawsze potraktowani delikatnie i z szacunkiem. To nie są tylko fanaberie lewicy. Przy czym, kurwa, prawda jest w zeznaniach i dokumentach, jakie posiada Policja, której też debile z fandomu dużo zepsuli.
Macie tego pecha, że moja wersja ma pokrycie w faktach i mam na to dokumenty. Ale nawet, gdybym nie miała racji, to nadal miałabym prawo do swojej wersji i przemocowe przekonywanie mnie do czegoś innego, tylko by mi zniszczyło psychikę. Ale naprawdę Roman nie jest moim mężem, a Renata nie jest właścicielką mojego mieszkania. A Krystyna nie dostała konspektu z napisaną w dużej części powieścią ode mnie. Został mi wcześniej ukradziony, o czym wiele osób zostało poinfomowach, a kradzież zgłoszona Policji. No coż, ale fandom w Warszawie postanowił mnie zniszczyć za bronienie prawdy i swojej własnośći intelektualnej. Ale kurwy nie zrobią sobie ze mnie swojego niewolnika.
Dla porządku powtórzę jeszcze raz – ojciec Romana, niebezpieczny schizofrenik i morderca, nie jest moim ojcem, chociaż tak powtarzają ci wariaci. Mój Tata nie był gwałcicielem, a Renata nie jest moją „siostrą”. Anna czyli „Smeagol”, ostateczna kleptomanka, nie jest „skrzywdzoną wokalistką Burzum”, a Roman nigdy nie był basistą. Oboje mają silne urojenia, według których posiadają umiejętności, których nie mają. Jest to prawda również w przypadku Renaty. Moi rodzice nie żyją. Tata od roku 1985, a matka od 2000. On był blondynem, a ona brunetką. Nie wiem, jak nazywa się blondynka, która fałszywie podaje się w fandomie za moją matkę, ale nie mam z nią nic wspólnego. Przedstawiła mi się jako Barbara Nowak i na blogu nazywam ją w kilku miejscach Barbarą.
Nikt z tego grona nie jest ze mną spokrewniony. Gdyby tak było, to już w latach siedemdziesiątych zostałyby złożone wnioski do Sądu Opiekuńczego, aby ich leczyć przymusowo, ale niestety nie jest to opcja dla mnie dostępna. Bo, kurde, nie jestem z nimi spokrewniona. Niespokrewniona ofiara schizofrenika nie żadnej możliwości wsadzenia takiego wrednego skurwysyna-prześladowcy do psychiatryka.
Dla przypomnienia – moi rodzice wyglądali tak:


